Polish pan słowiańszczyzny!

0
204

Aż takim fanem ojczyzny, jak gładkogłowi, odziani na brytolską modłę bojsi spod znaku Tejkowskiego, nie jestem. Mierzi mnie uprawianie patriotyzmu w grupie. Z praojców Lecha, Mieszka tudzież zakapiorów spod Grunwaldu i Wizny żem jednak dumny. Dlatego dziwnie mi trochę, gdy po wiekach wojennych dożynek w imię narodowej tożsamości gubimy ją teraz pod naporem importowanych, obcych nam zwyczajów. Nie żeby w tych walentajndejach, helołinach czy bożole nuwo tkwiło jeno zło. Bez miłości człek byłby wszak jak cymbał brzmiący, bez memento mori – lekkomyślny i krótkowzroczny, a bez łyczka wina… lepiej nie mówić. Lecz jakoś tak głupio jest robić za gąbkę chłonącą wszystko, co ze świata na nią skapnie. A przecież można by się sprężyć i wycisnąć z niej coś, co zrosi globalną wioskę kroplą przaśnej słowiańszczyzny.

Potrzebnej do tego obrzędowej wilgoci mamy od metra. Weźmy choćby całowanie niewiast w łapę. Toć ten postrzegany za odarty z higieny akt jest świetną, uprawianą przez naszych antenatów grą wstępną! Dzięki niej dziarsko wkraczali w białogłową strefę osobistą, przyspieszając tym samym właściwy homo obłapiens taniec godowy. Podobną rolę pełni też w zasadzie śmigus-dyngus. I choć czynienie pań wilgotnymi jest ciut zbyt dosłowne, tutaj też da się dostrzec katalizator – jeśli nawet nie przyrostu naturalnego, to chociaż poprawy stosunków na linii testosteronu i estrogenów. Możemy również edukować zagraniczniaków w temacie wielkanocnego makijażu jaj, oczepin lub andrzejkowego lania wosku (bo lać w mordę, Andrew G. świadkiem, już potrafią).

Mamy też i współczesne ciekawostki eksportowe. Ziemskim nierobom sprzedajmy np. nasz dłuuugi weekend. Tym bardziej radykalnym pomoże zaś inny rodzimy patent: głodówka rotacyjna, czyli rodzaj strajkowego ramadanu. Krótko pisząc, mamy światu coś do zaproponowania. A nawet jak ten eksport nam nie wypali, to i tak za granicą pozostaniemy bohaterami – polish jokes.

Poprzedni artykułTest na wytrzymałość
Następny artykułNa rękę kibicom
Waldek Siwczyński
Trudno powiedzieć, czy to wpływ zodiakalnego Koziorożca, ale lubi czasem nabić kogoś na medialne rogi. Starając się przy tym, a to coraz rzadsze zjawisko, nie nabijać w butelkę czytelników. 49-letni chłopiec starannie skrywający swe emocje. Głównie pozytywne. Posiadacz wielu cech, które dyskwalifikują go jako wzór dziennikarza. Mimo to od ponad dekady dzielnie trwa na legionowskim posterunku.