Nie daj się chorobie!

0
497

Kolega z pracy poszedł na L-4, w autobusie czy pociągu roi się od „pociągających” osób, a ty na sam dźwięk kichnięcia czujesz się chory? Cóż, sezon szalejących w powietrzu wirusów możemy uznać za rozpoczęty. Co zrobić, by nie zachorować, a przy tym nie zwariować? I dlaczego lewoskrętna witamina C to zwykłe oszustwo?

Każdy z nas doskonale zdaje sobie sprawę, że choroba to nic przyjemnego. Niektórzy, ze względu na pracę, panicznie boją się pogorszenia stanu zdrowia. W dzisiejszych czasach chory pracownik często bywa na celowniku szefa. Ci nie lubią, kiedy dostarcza się im zwolnienia lekarskie. Oto kilka praktycznych porad, jak wzmocnić swoją odporność.

Jesteś tym, co jesz

Pamiętaj, że na swoją odporność pracujesz cały czas, odpowiednio się odżywiając. Dlatego, jeśli obawiasz się choroby, zadbaj o swoją dietę. Jedz dużo warzyw i owoców. Tutaj najlepiej sprawdzą się te bogate w witaminę C. Nie tylko cytrusy, ale niedoceniane kiwi, które ma również szereg innych właściwości prozdrowotnych – m.in. wspomaga trawienie, a jedzone przed snem nawet ułatwia zasypianie, wspomagając produkcję melatoniny. Z warzyw warto jeść tak naprawdę wszystkie, jednak solidną dawkę witaminy C dostarczą nam chociażby najzwyklejsze polskie ziemniaki. Jeśli myślisz, że dostępne w sklepach warzywa i owoce nie mają witamin, to jesteś w błędzie. Owszem, może ich dawka jest mniejsza niż jeszcze 50 lat temu, ale pamiętaj, że witaminy nie tylko są potrzebne tobie, ale i warunkują wzrost oraz barwę rośliny. Unikaj żywności przetworzonej, która źle wpływa m.in. na stan jelit, a te są kluczowe dla naszej odporności.

Niedoceniona witamina D3

Każdy zapewne słyszał, że aby nie zachorować, powinno się dostarczać organizmowi odpowiednią dawkę witaminy C. Jednak niewiele osób wie, że badania naukowe wykazały, że to witamina D3 jest kluczowa dla odporności. Niestety nie jesteśmy w stanie dostarczyć jej z jedzenia. Co prawda witamina ta jest dostępna np. w mleku, ale aby dostarczyć jej dzienną dawkę, należy wypić aż 80 litrów tego napoju. Niedobory są tak powszechne, a ryzyko przedawkowania praktycznie żadne. Możemy więc ją przyjmować właściwie na ślepo, bez konieczności wykonywania badań. Musimy wspomagać się dostępnymi na rynku suplementami. Na szczęście witamina D3 nie należy do drogich.

Masz kontakt z chorym? Zbombarduj organizm!

Gdy zauważysz, że ktoś w twoim otoczeniu nie może obyć się bez chusteczek albo ciągle pokasłuje, nie czekaj aż wirus dopadnie ciebie. Pomóż organizmowi w walce z bakteriami. Nie musisz od razu pędzić do apteki, możesz spróbować naturalnych metod. Do połowy szklanki ciepłej wody dodaj łyżkę miodu i wciśnij sok z połówki cytryny. Dorzuć centymetr świeżo startego imbiru, odstaw na godzinę i wypij miksturę. Pamiętaj też o tym, by często myć ręce, aby zmniejszyć ryzyko przenoszenia się bakterii.

Zaszczep się
Temat ten, za sprawą głośnych antyszczepionkowców, budzi ostatnio wiele kontrowersji. Jednak idąc za nauką i głosem ekspertów, a nie tropem spisków i bajek o kosmitach, można wywnioskować, że szczepić się warto. Dane Krajowego Ośrodka ds. Grypy wskazują jednoznacznie: u dzieci i dorosłych osób poniżej 65. roku życia skuteczność szczepionek waha się między 70 a 90 proc. Nawet jeśli złapiesz inną infekcję niż grypa, wówczas jej objawy będą łagodniejsze.

Nie daj się oszukać, czyli o lewoskrętnej witaminie C słów kilka

Z naszego strachu przed chorobą doskonale zdają sobie sprawę producenci suplementów diety. Sezon jesienny to dla nich żniwo. Ledwie skończą się wakacje, a my już jesteśmy bombardowani reklamami środków poprawiających odporność. Jednak czy są one warte swojej ceny? Najczęściej odpowiedź brzmi NIE. Idealnym przykładem na to, jak bardzo jesteśmy oszukiwani, jest „cudowna” lewoskrętna witamina C. Jej właściwości są zachwalane nie tylko przez producentów, ale i na różnych prozdrowotnych blogach. Lewoskrętna wersja witaminy C ma być wg nich tą jedynie słuszną i działającą, natomiast ta zwykła, dostępna w aptekach za grosze, to zwykły odpad, którym karmią nas okrutni producenci. Tymczasem, jak zdradził nam znajomy dietetyk, coś takiego jak lewoskrętna witamina C po prostu nie istnieje. – Żadna witamina C nie jest lepsza lub gorsza, bo jest tylko jedna witamina C – kwas L-askorbinowy. Termin lewoskrętna witamina C to nie science, a fiction – totalna marketingowa bzdura! Takiego czegoś po prostu nie ma. A producentów, którzy na swoich opakowaniach zamieszczają taki opis, powinno się zgłaszać do sądu za wprowadzanie ludzi w błąd – oburza się dietetyk. Jeśli więc rozważasz suplementację witaminą C, wybierz tą najtańszą i pamiętaj, że łykanie jej garściami ma sens tylko wtedy, kiedy jeszcze nie masz objawów. W przypadku, gdy już wirus zaatakował twój organizm, większe dawki witaminy C mogą co najwyżej sprawić, że dostaniesz… biegunki.

A co, jeśli już zachoruję?

Choć pójście na zwolnienie stanowi w dzisiejszych czasach luksus, patrząc długofalowo, to dobre wyjście. Jeśli się rozchorujemy i chorobę „przechodzimy”, łykając w tym czasie środki, które mają nas natychmiast postawić na nogi, pogorszymy tylko sprawę. Jak przekonują lekarze, takie postępowanie może prowadzić do poważnych powikłań, a te przedłużą tylko naszą niezdolność do pracy. Poza tym, szukając magicznego remedium na nasze dolegliwości i zbijając gorączkę, od samego początku nie pozwalamy organizmowi walczyć z chorobą, a co za tym idzie, upośledzamy jego zdolność do obrony przed kolejnymi infekcjami. Podobnie jest z antybiotykami, bez których coraz więcej z nas nie potrafi sobie wyobrazić życia. Tymczasem te zazwyczaj wcale nie działają na wirusy, za to bardzo mocno nas osłabiają, wyniszczając wszystko wokół – nie tylko złe bakterie, ale i te dobre, stacjonujące licznie w naszych jelitach. Może więc warto dać sobie czas na wyzdrowienie, poleżeć kilka dni raz w roku, by uniknąć w przyszłości ciągłego łapania infekcji?

KG