Na taki świetny mecz i tak wiele pozytywnych emocji legionowscy kibice piłki ręcznej czekali od dawna. No i się wreszcie doczekali! W środowy wieczór (7 lutego) Zepter KPR Legionowo pokonał we własnej hali Grupę Azoty Unię Tarnów 32:29, odbijając się dzięki temu zwycięstwu od dna tabeli ORLEN Superligi. Kilka dni później, z Piotrkowa, KPR wrócił już jednak na tarczy. Choć do szczęścia zabrakło mu naprawdę niewiele.

Początkowa faza pojedynku z wyżej notowanym rywalem nie zwiastowała bynajmniej końcowego sukcesu. W szóstej minucie Zepter KPR przegrywał 1:3 i wyglądało na to, że może powtórzyć się historia z kilku innych w tym sezonie meczów, w których zdobywająca superligowe doświadczenie młoda ekipa z Areny, dysponując zbliżonym do rywala potencjałem sportowym, zejdzie z boiska pokonana. Kadrowe wzmocnienie drużyny oraz dobrze przepracowana, długa przerwa w rozgrywkach nie poszły jednak na marne. Rwący się do ataku legionowianie dość szybko wyrównali, by w dwunastej minucie wyjść na pierwsze tego dnia prowadzenie (7:6). I chociaż goście z Tarnowa za wszystkich sił dążyli do jego odzyskania, pokrzepieni żywiołowym dopingiem zawodnicy Michała Prątnickiego dzielnie bronili wyniku i po pierwszej połowie zeszli do szatni z całkiem obiecującym, dwubramkowym prowadzeniem. Kibice byli zachwyceni. Razem z nimi cieszył się też były już gracz Zeptera KPR, Tomasz Kasprzak, który niedawno zakończył karierę i tuż przed spotkaniem został oficjalnie pożegnany przez kibiców, kolegów z drużyny oraz trenerów i działaczy legionowskiego klubu.

Niedługo po rozpoczęciu drugiej części meczu miejscowi dołożyli kolejne trafienie, dając rywalom do zrozumienia, że zamierzają tego wieczoru zagwarantować swoim fanom pełną satysfakcję. I robili wszystko, co mogli, aby tak się stało. Łatwo jednak nie było. Raz w jedną, raz w drugą stronę ciągnęły szybkie, często zakończone powodzeniem ataki, a pojedynek wciąż był daleki od rozstrzygnięcia. Jeszcze w 54 minucie na tablicy wyników widniał rezultat 28:28. Tyleż nerwowa, co emocjonująca końcówka należała jednak do szalejących na parkiecie gospodarzy. Wyróżnił się w niej między innymi ich nowy, szwedzki bramkarz, radzący sobie ze strzałami tarnowian nawet z rzutów karnych. Natomiast pod strzeżoną przez Unię bramką szczególnie skuteczny był w środę Mateusz Chabior, który golkipera gości pokonał aż jedenaście razy. Wszystko to sprawiło, że w drugiej połowie Zepter KPR również okazał się lepszy, wygrywając cały mecz 32:29.

Zdobyte w środę trzy punkty, przy czwartkowej porażce Energi Wybrzeża Gdańsk z Orlenem Wisłą Płock, pozwoliły Zepterowi KPR przeskoczyć pierwszą z tych drużyn i wreszcie opuścić ostatnie miejsce w tabeli ORLEN Superligi.

W dwudziestej kolejce spotkań, w niedzielę 11 lutego, napędzeni tym faktem legionowianie zmierzyli się na wyjeździe z jedenastym w stawce Piotrkowianinem Piotrków Trybunalski. I od samego początku postawili się gospodarzom, grając bramka za bramkę i nie pozwalając im na osiągnięcie większej niż dwie bramki przewagi. Dzięki temu pierwszą połowę tego emocjonującego meczu Piotrkowianin wygrał zaledwie jednym trafieniem, więc dla Zeptera nic jeszcze nie było stracone. I rzeczywiście, już dwie minuty po przerwie goście doprowadzili do remisu po 15. Ale wyjść na prowadzenie im się jednak nie udało. Ciągła pogoń za minimalnie prowadzącym Piotrkowianinem stopniowo wyczerpywała siły legionowian, którzy w 50 minucie przegrywali 22:26. Mimo to ambitnie walczyli do samego końca, od stanu 26:30 zdobywając trzy bramki z rzędu. Lecz na jeszcze jedną, tą decydującą o dogrywce, nie wystarczyło im już czasu i to drużyna z Piotrkowa mogła w niedzielę cieszyć się ze zwycięstwa.

W sobotę (17 lutego) Zepter KPR Legionowo zagra u siebie z piątymi w tabeli Azotami Puławy. Początek meczu w Arenie o godz. 18.00.

Zepter KPR Legionowo – Grupa Azoty Unia Tarnów 32:29 (15:13)

Bramki dla Zeptera KPR zdobywali: Chabior – 11, Wołowiec – 6, Pawelec – 5, Adamczyk – 4, Brzeziński – 3, Klapka – 2, Fąfara – 1.

Piotrkowianin Piotrków Tryb. SA – Zepter KPR Legionowo 30:29 (14:13)

Bramki dla Zeptera KPR zdobywali: Chabior – 13, Brzeziński, Klapka i Lewandowski – po 3, Adamczyk i Fąfara – po 2, Ciok, Pawelec i Wołowiec – po 1.

Poprzedni artykułRok do remontu
Następny artykułNiepOSPolita wdzięczność
Trudno powiedzieć, czy to wpływ zodiakalnego Koziorożca, ale lubi czasem nabić kogoś na medialne rogi. Starając się przy tym, a to coraz rzadsze zjawisko, nie nabijać w butelkę czytelników. 52-letni chłopiec starannie skrywający swe emocje. Głównie pozytywne. Posiadacz wielu cech, które dyskwalifikują go jako wzór dziennikarza. Mimo to od blisko dwóch dekad dzielnie trwa na legionowskim posterunku.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj