Mało jest legionowian mogących o sobie powiedzieć, że z obecnym prezydentem miasta grali w kapsle. Tym ciekawszy jest zatem fakt, że ich liczba niedawno wzrosła. Taki był jeden z efektów wizyty Romana Smogorzewskiego u młodych uczestników akcji „Ferie w mieście”. A sam szef ratusza zaliczył dzięki niej sympatyczny powrót do przeszłości.

Wśród instytucji, które na okres zimowej przerwy w nauce przygotowały dla uczniów ofertę ciekawego spędzenia wolnego czasu, tradycyjnie znalazło się Muzeum Historyczne w Legionowie. I tam właśnie, co u zawodowych strażników pamięci nic a nic nie dziwi, postanowiono m.in. zapoznać współczesne dzieciaki z rozrywkami ich rówieśników sprzed kilku dekad. Do jednej z ulubionych, szczególnie przez chłopców, należała terenowa gra w kapsle, którą w wersji „halowej” przygotowali dla swoich gości pracownicy muzeum. Nie spodziewając się zapewne, że swoich sił spróbuje w niej sam prezydent Legionowa… – Takie jak ta lekcje historii poprzez zabawę to doskonały pomysł, pomagający młodym ludziom lepiej zrozumieć to, czym żyli i co pasjonowało ich rodziców czy dziadków. Tym chętniej więc sam wziąłem w niej udział i świetnie się z tymi sympatycznymi dzieciakami bawiłem. A przy okazji dowiedziałem się, jak niektórzy ich krewni oceniają poczynania władz miasta – śmieje się Roman Smogorzewski.

Kto wygrał pasjonujący wyścig po zbudowanym dla kapsli torze, o tym sportowe kroniki milczą. Jedno jest pewne: nikt, kto liczył w muzeum na dobrą zabawę, nie został nabity w butelkę.

Poprzedni artykułNurkowanie do gwiazd
Następny artykułNowa „Miejscowa na Weekend”
Trudno powiedzieć, czy to wpływ zodiakalnego Koziorożca, ale lubi czasem nabić kogoś na medialne rogi. Starając się przy tym, a to coraz rzadsze zjawisko, nie nabijać w butelkę czytelników. 52-letni chłopiec starannie skrywający swe emocje. Głównie pozytywne. Posiadacz wielu cech, które dyskwalifikują go jako wzór dziennikarza. Mimo to od blisko dwóch dekad dzielnie trwa na legionowskim posterunku.