Odkąd tylko dowiedzieli się o tej inwestycji, regularnie starają się ją monitorować. Nowych informacji na temat zaawansowania prac i stopnia realizacji zadania pod nazwą Kolej Północnego Mazowsza powiatowi radni wysłuchali na swej listopadowej sesji. Rzecz jasna tylko w tym fragmencie, który dotyczył budowy linii kolejowej Zegrze-Przasnysz.

– Te przedsięwzięcia o charakterze komunikacyjnym nie są naszymi zadaniami stricte powiatowymi, ale to, kiedy będą realizowane, jak będą realizowane, jaką formę przyjmą, jest oczywiście przedmiotem naszych zainteresowań i tym samym zainteresowań naszych mieszkańców – potwierdził na wstępie „kolejowego” punktu obrad Leszek Smuniewski, przewodniczący rady powiatu. Jego radni i zarząd mają świadomość, że gigantyczne kolejowe przedsięwzięcie bezpośrednio nie obciąży lokalnych budżetów. Chcą jednak stworzyć wokół niego dobry klimat i ułatwić kontakty inwestora z mieszkańcami. W gminie Serock, będącej samorządowym liderem projektu, dobrze wiedzą jak bardzo ów klimat jest istotny. – Wejście w fazę przedrealizacyjną, a jednak gwarantującą kontynuację tego zagadnienia, też wywołuje szereg emocji. Spuentuję to w ten sposób, że w końcu niektórzy uwierzyli, że to się faktycznie dzieje, a nie tylko rozmawiamy o tym, co być może się zadzieje. I to też miało swoje reperkusje, ponieważ po rozstrzygnięciu konkursu Kolej+, w którym uzyskaliśmy dofinansowanie, prowadziliśmy i mogę powiedzieć, że nadal prowadzimy szereg rozmów dotyczących i samego przebiegu, i możliwości jego modyfikacji, ilości przystanków, a więc takie sedno, które też pokazuje, że te emocje są i nadal jest duże zainteresowanie – mówił Artur Borkowski, burmistrz miasta i gminy Serock.

Korzystając z okazji, pochwalił on PKP PLK za elastyczność w rozmowach z lokalnymi społecznościami. Przy całej świadomości, że musi to wpłynąć na przedłużenie całej procedury związanej z przygotowaniem inwestycji. – Specyfika tego przedsięwzięcia zawarta w samym pomyśle programu Kolej+, uwzględniająca właśnie czynnik samorządowy, jest warta podkreślenia. Mam sposobność przy tej okazji uczestniczyć w konferencjach, gdzie ten model, gdzie ta partycypacja samorządów jest pokazywana jako szansa, możliwość, ale też konkretny fakt w postaci lepszego przedstawienia tego zagadnienia mieszkańcom. Uwzględnienia ich woli, uwzględnienia tych lokalnych władz w procesie planowania tych przedsięwzięć. I jest pokazywana w wymiarze pozytywnym, bo w dużym stopniu możemy moderować tym działaniem. I to powoduje, że szereg raf jest usuwanych na etapie przedrealizacyjnym, a nie później.

Co samej inwestycji, trwa postępowanie o udzielenie zamówienia publicznego na wyłonienie wykonawcy, który opracuje dokumentację projektową i zajmie się nadzorem autorskim. Przeznaczono na ten cel blisko 50 mln zł. Do Polskich Linii Kolejowych wpłynęło w tej sprawie 10 ofert, które są teraz analizowane. Postępowanie ma zostać rozstrzygnięte w pierwszym kwartale przyszłego roku. – Należy zwrócić uwagę, że projekt ten to opracowanie dokumentacji projektowej wraz z pozyskaniem niezbędnych decyzji administracyjnych, pozwalających na budowę nowego odcinka linii kolejowej nr 28 od stacji Zegrze Południowe do miejscowości Przasnysz. (…) Nowy odcinek linii przebiegać będzie przez tereny województwa mazowieckiego, w powiatach legionowskim, pułtuskim, makowskim i przasnyskim, na terenach gmin Nieporęt, Serock, Pokrzywnica, Pułtusk, Karniewo, Szelków, Maków Mazowiecki, Płoniawy-Bramura, wiejską Przasnysz i miejską Przasnysz. Dzięki temu zostanie uzyskane połączenie miasta Przasnysz oraz miejscowości na trasie linii z Warszawą – powiedziała Anna Kuśpit-Bodzak, kierownik kontraktu w regionie centralnym PKP PLK.

Na odcinku Zegrze-Przasnysz powstanie około 73 km jednotorowej linii kolejowej, dostosowanej do prędkości maksymalnej 160 km/h. Przy każdej stacji torów ma być jednak więcej, aby pociągi mogły się tam mijać. Lecz zanim otrzymają taką szansę, inwestor musi mieć w ręku projekt. I „odhaczyć” zawartą w nim długą listę rozciągniętych w czasie zadań. Mają się one zacząć w trzecim kwartale 2024, a zakończyć w trzecim kwartale 2028 roku, uzyskaniem pozwolenia na budowę. – Natomiast wykup gruntów ma trwać mniej więcej od trzeciego kwartału 2027 do czwartego kwartału 2028 roku – dodała szefowa projektu.

Jak zatem widać, potencjalni podróżni powinni na razie uzbroić się w cierpliwość. Przykład mogą tu wziąć z samorządowców oraz mieszkańców, dobrze już oswojonych z wizją budowy linii kolejowej Zegrze-Przasnysz i rozmaitych związanych z tym komplikacji. – Po tych blisko trzech latach dyskusji na poziomie gminy Serock dzisiaj nie ma żadnego poważnego konfliktu na tle przebiegu tej linii, mimo że ludzie rozumieją, że to będzie się wiązało z wywłaszczeniami, z utrudnieniami. Myślę, że udało się zejść z emocji dotyczących trzech wariantów. Już dzisiaj wiemy, że będzie realizowany jeden. (…) Nie muszę państwu dodawać, że taka metodologia, gdzie trzy kreski idą praktycznie po połowie gminy, uruchamia cały oddolny proces emocji. Dzisiaj jesteśmy już poza tym – stwierdził serocki burmistrz.

Przed kolejową spółką, gdy już wykonawca inwestycji zrobi swoje, jest natomiast proces związany z „ochrzczeniem” nowych stacji. Świadom czyhających tu pułapek, dyrektor legionowskiego muzeum, a zarazem powiatowy radny, miał do szefowej kontraktu prośbę. – Pewnie gdzieś w przyszłości będziecie się państwo pochylali nad nadaniem nazw stacjom. Rozumiem, że to, co teraz widzieliśmy, jest tylko na deskach planistów. Nazwanie stacji na przykład Skubianka może powodować pewną dezinfomację. Wiemy, że przystanek będzie przy Centrum Szkolenia Łączności i Informatyki w Zegrzu. Być może administracyjnie to Skubianka, ale w świadomości mieszkańców jest to Zegrze. Niektórzy mówią również Zegrze Północne. Ta uwaga dotyczy także innych miejscowości, tak więc bym postulował i proponował, żeby gdzieś tam w pewnym momencie, na etapie nazewnictwa stacji, doprecyzować też specyfikę lokalną – uczulił inwestora Jacek Szczepański. Przedstawicielka PKP PLK potwierdziła, że póki co nazwy są tylko robocze. A na te docelowe, konsultowane już z poszczególnymi samorządami, przyj(e)dzie kolej później.

Poprzedni artykułTragiczna jesień
Następny artykułPani się przejechała
Trudno powiedzieć, czy to wpływ zodiakalnego Koziorożca, ale lubi czasem nabić kogoś na medialne rogi. Starając się przy tym, a to coraz rzadsze zjawisko, nie nabijać w butelkę czytelników. 52-letni chłopiec starannie skrywający swe emocje. Głównie pozytywne. Posiadacz wielu cech, które dyskwalifikują go jako wzór dziennikarza. Mimo to od blisko dwóch dekad dzielnie trwa na legionowskim posterunku.