Nie o takim debiucie marzył

0
181

Na pewno nie takiego debiutu na ławce trenerskiej oczekiwał nowy szkoleniowiec Legionovii KZB Legionowo Bartosz Tarachulski. Przejęty przez niego zaledwie kilka dni wcześniej zespół, uległ w sobotę (5 maja) na własnym boisku Gryfowi Wejherowo i jeszcze bardziej skomplikował swoją, już i tak fatalną, sytuację w tabeli. Matematyczne szanse na utrzymanie się w drugiej lidze Legionovia ciągle ma, ale aby to osiągnąć czeka ją niezwykle trudne zadanie.

Już w pierwszych minutach spotkania legionowianie, używając bokserskiej terminologii, zaliczyli pierwszy knock-down. W 3 minucie meczu pięknym strzałem z dystansu popisał się Piotr Okuniewicz i było 1:0 dla Gryfu. Goście poszli za ciosem i już dwie minuty później mogli podwyższyć wynik spotkania, ale na szczęście dla Legionovii szarża zawodnika Gryfu zakończyła się faulem na jednym z obrońców gospodarzy. Strata gola i kilka kolejnych groźnych akcji w wykonaniu graczy z Pomorza przebudziło nieco ospałych legionowian. W 12 minucie dzięki bramce zdobytej przez Mateusza Leleno gospodarze doprowadzili do remisu.

Po zdobyciu wyrównującego gola tempo spotkania nieco siadło. Dużo było walki w środku boiska, ale nie przekładało się to na sytuacje podbramkowe. Gdy wydawało się już, że obie drużyny zejdą do szatni z wynikiem 1:1, w ostatniej sekundzie doliczonego czasu gry Gryf ponownie wyszedł na prowadzenie. Strzałem zza pola karnego tym razem popisał się Jacek Wicon.

Po przerwie Legionovia rzuciła się odrabiania strat. Niestety była bardzo nieskuteczna. Najlepsza okazję do tego, aby doprowadzić do drugiego w tym meczu remisu gospodarze mieli w 52 minucie, kiedy to po zamieszaniu w polu karnym udało im się oddać na bramkę rywali dwa mocne strzały. Piłka niestety obiła obrońców gości i ostatecznie wylądowała poza linią końcową boiska.

W 57 minucie druga żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę obejrzał zawodnik Gryfu, Krzysztof Wicki. Po wykluczeniu zawodnika gości mogło się wydawać, że grającej w przewadze Legionovii uda się nie tylko doprowadzić do remisu, a może nawet powalczyć o tak ważne dla utrzymania się trzy punkty. Tak się niestety nie stało. Ataki gospodarzy były wyjątkowo chaotyczne i nie powodowały zbytniego zagrożenia dla bramki rywali. O dziwo to grający w osłabieniu Gryf był dużo groźniejszy i momentami bliższy podwyższenie wyniku. W tym spotkaniu bramek już jednak nie było. Mecz zakończył się wynikiem 2:1 dla Gryfu Wejherowo.

Po 28 meczach Legionovia nadal jest na przedostatnim miejscu w tabeli i ma tyle samo punktów co ostatnia Gwardia Koszalin. Z tym, że do wydostania się z grupy spadkowej brakuje jej już osiem punktów. Do końca sezonu pozostało jeszcze sześc meczów. Matematyczne szanse na utrzymanie się w lidze ciągle więc są. W praktyce będzie to jednak zadanie niemal niemożliwe. Szansa na poprawienie dorobku punktowego pojawi się już w tę środę. O godzinie 17.00 Legionovia zagra na wyjeździe z Błękitnymi Stargard.

Komentarz trenera Legionovii Bartosza Tarachulskiego: Na pewno duże rozczarowanie. Liczyliśmy na trzy punkty, ale niestety nie udało się. Rywal okazał się mocniejszy. Szybko stracona bramka na pewno zrobiła swoje. Dopiero bowiem co wyszliśmy na boisko naładowani energią i już po trzech minutach przegrywaliśmy 1:0. Udało nam się później wyrównać, ale potem znowu straciliśmy bramkę do szatni. Po takich ciosach ciężko nam się było potem podnieść. Na pewno szkoda, że nie udało nam się wykorzystać sytuacji kiedy przeciwnik grał w osłabieniu. Nie zdołaliśmy doprowadzić nawet do remisu. Zostało nam jeszcze sześć spotkań. Będziemy starali się grać do końca i się nie poddawać. Dopóki istnieją choćby matematyczne szanse na utrzymanie to walczymy dalej. Już w najbliższym meczu chcielibyśmy zdobyć trzy punkty i zobaczymy jak to się wszystko ułoży. Nie ukrywam, że sytuacja jest bardzo trudna. Dzisiaj to nasz bezpośredni rywal w walce o utrzymanie zdobył komplet punktów a nie my. Co do zaangażowania drużyny, to nie mogę powiedzieć złego. Chłopcy chcieli, walczyli i pokazali serducho, wolę walki oraz determinację. Wiadomo, że przydarzały się błędy, nad którymi będziemy pracować. Chcieli dzisiaj bardzo wygrać, ale piłka niestety jest taka, że trzy punkty jadą Wejherowa.

Legionovia Legionowo – Gryf Wejherowo 1:2 (1:2)

Legionovia: Bartosz Kowalczyk – Mikołaj Grzelak, Bartosz Waleńcik, Klemen Nemanič, Maciej Ostrowski (67 Olaf Martynek) – Mateusz Leleno, Konrad Zaklika, Luka Janković (84 Michal Skwarczek), Wojciech Szumilas, Eryk Więdłocha – Grzegorz Mazurek (74 Mario Vasilj)

fot. Bartłomiej Bator