Tego, niestety, należało się spodziewać. I to, zważywszy na kryzys oraz wysoką inflację, raczej prędzej niż później. Chodzi o zadłużenie mieszkańców wobec legionowskiej SMLW, które według danych za 2022 rok znacząco, w ślad za cenami towarów i usług, poszło w górę. I właściwie nic nie wskazuje na to, że w dającej się określić przyszłości miałoby ono zacząć spadać.

Główne liczby opisujące ten problem mówią same za siebie. Wyliczony ostatnio wskaźnik czynszowych zaległości wynosił blisko 6,5 proc., a to z perspektywy ekonomicznej stabilności tego rodzaju firmy jak spółdzielnia mieszkaniowa jest zatrważająca wielkość. W przeliczeniu na pieniądze wspólny lokatorski dług wynosi już ponad 5 mln zł. Przy ubiegłorocznych przychodach spółdzielni rzędu 80 mln zł to naprawdę dużo.

Jeżeli chodzi o przyczyny takiego stanu rzeczy, sporą część winy można, rzecz jasna, zrzucić na wspomniane wcześniej perturbacje gospodarcze. Przy czym ich zgubne skutki dotykają zarówno ludzi młodych, spółdzielców w sile wieku, jak i tych z nieco bardziej pożółkłą metryką. Według od lat analizującego to zjawisko prezesa Rosiaka, gdy mowa o zadłużeniu, trudno dostrzec tu jakąś regułę. – Mamy przypadki ludzi młodych, którzy zalegają, trudno ocenić dlaczego. Dla mnie to jest lekceważenie zobowiązań albo brak mobilizacji w kierunku zarobienia większych środków – uważa Szymon Rosiak, prezes zarządu SMLW w Legionowie.

Z uwagi na często bardzo niskie emerytury czy renty oraz brak możliwości zwiększenia dochodów, w spiralę zadłużenia wpadają również legionowscy seniorzy. – Wzrost kosztów funkcjonowania spółdzielni przełożył się na wzrost obciążeń jej członków. Stąd osoby starsze, zwłaszcza te z nich zajmujące duże mieszkania, płacą coraz więcej. I zaczyna się to zbliżać do wysokości ich emerytury czy renty. Kiedy sugerujemy im, żeby sprzedały posiadane mieszkanie i kupiły sobie mniejsze, nie chcą o tym słyszeć. Często mówią: „Ja tu mieszkam 30, 40 lat i nie będę nic zmieniać. A poza tym chcę zostawić swoim dzieciom coś po sobie”. No tak, ale to niech dzieci dopłacają teraz do tego mieszkania. A niestety tu jest bardzo różnie.

Bywa też, jak mówi prezes SMLW, i tak, że krewni nawet nie wiedzą o problemach babci czy dziadka. Nie wiedzą, bo zalegający z opłatami seniorzy wcale im się do tego nie przyznają. – Mamy też przypadki, gdzie nie wiemy, dlaczego człowiek nie płaci. Bo zarabia on, zarabia jego partnerka czy żona, nie zarabiają źle, a nie płacą. Dopiero jak wystąpimy do sądu i skierujemy sprawę do komornika, to komornik to od nich ściąga – mówi Szymon Rosiak. Do takich przykrych sytuacji lepiej jednak, w miarę możliwości, nie dopuszczać. I ze względu na stan wspólnej, spółdzielczej kasy, i w trosce o tę własną, domową. Za permanentne ignorowanie obowiązku regulowania płatności czynszowych można bowiem zapłacić naprawdę bardzo słono. – Dochodzi do takich idiotyzmów, że człowiek zalega, powiedzmy, pięć tysięcy, a spłacić musi dwanaście. Bo jak się policzy wszystkie koszty: sądowe, komornicze, odsetki i pozostałe czynności wykonywane przez uprawnione organy, wówczas te koszty jadą w górę nieproporcjonalnie wysoko.

Znany jest z lokalnego podwórka przypadek, kiedy to z 13 tys. zł zaległości, po interwencji komornika i naliczeniu odsetek, zrobiło się tych tysięcy aż 76. Jak zatem widać, warto być z płatnościami na bieżąco. A przy ewentualnych problemach najlepiej szybko poszukać wsparcia. Bo na to, że „jakoś to będzie”, w przypadku zadłużenia liczyć nie można.

Poprzedni artykułNowa „Miejscowa na Weekend”
Następny artykułOprawca z dozorem
Trudno powiedzieć, czy to wpływ zodiakalnego Koziorożca, ale lubi czasem nabić kogoś na medialne rogi. Starając się przy tym, a to coraz rzadsze zjawisko, nie nabijać w butelkę czytelników. 52-letni chłopiec starannie skrywający swe emocje. Głównie pozytywne. Posiadacz wielu cech, które dyskwalifikują go jako wzór dziennikarza. Mimo to od blisko dwóch dekad dzielnie trwa na legionowskim posterunku.