Aby kibice mogli w pełni cieszyć się meczem, nie wystarczy do tego dobra postawa ich drużyny. Bez względu na to, czy chodzi o futbol, siatkówkę, czy też piłkę ręczną, ważne jest również wszystko to, co składa się na sportowe widowisko. Mając tego świadomość, prezes legionowskiego KPR-u od początku swej kadencji usiłuje wzbogacać spotkania o kolejne atrakcje. Co na meczach jego drużyny coraz bardziej widać, słychać i czuć.

Pierwsze rozgrywki utworzonej ostatnio przez związek Ligi Centralnej stanowiły dla młodego szefa legionowskiego klubu dodatkową, jeszcze silniejszą motywację. Chociaż i tak od dawna wiedział, że bycie głową sportowej rodziny oznacza nie tylko troskę o to, co w trakcie meczów wyprawia ona na boisku. – Poprzedni sezon od początku był dla nas sprawdzianem organizacyjnym. Musieliśmy zadbać to, by po czasie pandemii do IŁ Capital Areny wrócili kibice. Początki były ciężkie, ale z każdym meczem wyglądało to lepiej – wspomina Dominik Brinovec, prezes KPR Legionowo.

Nie stało się to ani nagle, ani samo z siebie. Podobnie jak w przypadku zgrywania się nowej drużyny, był to pewien dobrze przemyślany i konsekwentnie realizowany proces. – Organizacyjnie zadbaliśmy o to, aby kibice – oprócz widowiska sportowego – mogli cieszyć się aspektami pozasportowymi. I tutaj pomógł nam między innymi zespół cheerleaderek, który umilał czas w trakcie przerw w meczach. Pomogła nam też maskotka zespołu, która gdzieś tam w międzyczasie się pojawiła i dodała naszym działaniom nowej jakości. Zadbaliśmy o profesjonalną prezentację zespołu, zadbaliśmy o pojawienie się na meczach strefy gastronomicznej, wyposażyliśmy kibiców w profesjonalne „klaskacze”. Generalnie rzecz biorąc, cały czas pracujemy nad tym, aby poziom całej tej meczowej otoczki był superligowy. Myślę, że tym sezonie dodamy do tego kolejne cegiełki i przełoży to się też na ten końcowy sukces.

Sukces na boisku, lecz także ten równie dla klubu istotny – finansowy. W tym przypadku nie oznaczający jednak krociowych zysków, lecz raczej brak obaw o związanie końca z końcem. Stąd właśnie usilne starania jego zarządu zmierzające do pozyskiwania nowych sponsorów. Tuż po zakończeniu minionego sezonu prezes Brinovec zapowiedział rychłe zaproszenie do klubowej rodziny dwóch nowych partnerów biznesowych. Potwierdzeniem jego słów było między innymi niedawne podpisanie umowy sponsoringowej z Martel NG, lokalną firmą spedycyjną. – Współpraca z KPR jest wpisana w strategię promocji firmy jako podmiotu lokalnego, działającego i pochodzącego z Legionowa, który nawet jeśli działa i oferuje usługi w całej Europie, nie zapomina o swoich korzeniach i z chęcią wspomaga lokalną społeczność ze swojego rejonu. Nie bez znaczenia są oczywiście sukcesy, jakie w ostatnich latach odnosi KPR i jako Martel chcemy być postrzegani przez pryzmat takich właśnie sukcesów – tłumaczy Agnieszka Matecka, wiceprezes zarządu Martel NG. – Pracujemy wciąż nad kolejnymi umowami, bo chcielibyśmy w najbliższym czasie, aby dołączyło do klubu kilku mniejszych partnerów, którzy zagwarantowaliby nam walkę o coś więcej. Wierzę, że ten ogólnopolski produkt, jakim jest Liga Centralna, przyciągnie sponsorów. Na pewno to wsparcie było w minionym sezonie dużo lepsze i po tym ciężkim, pandemicznym czasie wierzę, że – mimo trwającej za granicą wojny – ci partnerzy wrócą do finansowania i powitamy też w klubie nowych – dodaje Dominik Brinovec.

Jedno jest pewne: im więcej KPR będzie punktował, tym mniejszy powinien być kłopot ze znalezieniem firm chętnych do jego finansowego wspierania. W czasach, gdy strzelanie kojarzy się nie tylko z boiskiem, a wystrzałowe zrobiły się też ceny, działaczy KPR-u czeka jednak wyjątkowo trudne wyzwanie.

Poprzedni artykułPouczające klocki
Następny artykułRomeo z drewnem
Trudno powiedzieć, czy to wpływ zodiakalnego Koziorożca, ale lubi czasem nabić kogoś na medialne rogi. Starając się przy tym, a to coraz rzadsze zjawisko, nie nabijać w butelkę czytelników. 52-letni chłopiec starannie skrywający swe emocje. Głównie pozytywne. Posiadacz wielu cech, które dyskwalifikują go jako wzór dziennikarza. Mimo to od blisko dwóch dekad dzielnie trwa na legionowskim posterunku.