Chyba w każdym mieście są miejsca, gdzie grupują się amatorzy ekscytujących wrażeń. Nie inaczej jest w Legionowie. Ryk silników, obłok dymu z rury wydechowej, pisk opon i zapach palonej gumy – to miłośników driftingu kręci najbardziej. Gdy zapada zmrok, parking wielopoziomowy na osiedlu Piaski zamienia się w plac do tyleż widowiskowej, co głośnej jazdy samochodem w kółko.
Problem urządzania nielegalnych wyścigów czy też driftowania na różnych miejscowych obiektach istnieje od dawna. Rzecz w tym, że próby jego rozwiązania przypominają walkę z wiatrakami. Choć straż miejska i policja są świadome sytuacji, często niewiele tak naprawdę mogą zdziałać. – Te grupy doskonale znają parking, wiedzą gdzie są nieuchwytni dla kamer. Nawet modernizacja monitoringu niewiele tutaj pomaga. Nasze patrole często odwiedzają to miejsce, ale kiedy już zastaniemy tam taką grupę, ciężko im udowodnić, jeśli ukryli się przed kamerami, że są tutaj, by driftować. W końcu jest to miejsce przeznaczone do wjeżdżania samochodem, więc nie możemy im zakazać obecności na parkingu. Poza tym nie mamy uprawnień, aby ich np. przeszukać. Jeśli mamy podejrzenia, musimy dzwonić po policję – tłumaczy zastępca komendanta Straży Miejskiej w Legionowie Adam Nadworski.
Służby dobrze znają osoby, które po nocach – zamiast snu – preferują dawkę adrenaliny. – Mamy podejrzenie, że są to te same grupy, które kiedyś spotykały się przy rynku miejskim i ścigały po ulicy Piłsudskiego. Teraz aktywność w tym miejscu nieco spadła. Przenieśli się właśnie na teren parkingu – dodaje Nadworski.
Skoro ciężko jest drifterów karać, może należałoby zapobiegać ich obecności w takich miejscach. Zastępca komendanta zdradza nam, że służby mają nadzieję na pewne proste, ale skuteczne rozwiązanie. – Być może trzeba zainstalować szlabany na takich parkingach i wydawać karty kierowcom. Liczymy na to, że wtedy sprawa się ureguluje.

 

KejT

2 KOMENTARZE

  1. Mamy podejrzenie, że są to te same grupy, które kiedyś spotykały się przy rynku miejskim i ścigały po ulicy Piłsudskiego.

    Jak pamiętam to tam się ktoś popisywał odpicowanym golfem II, więc jakieś 15 lat raczej wymusiło zmianę pokolenia.
    Po prostu jest to cecha ludzi, nie pojedynczych osób.

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.