fot. Fb Jacek Deneka

Przywołana w tytule czynność sama w sobie trudna wprawdzie nie jest, lecz gdy mowa o czymś więcej niż trucht czy podbieganie do uciekającego autobusu, warto się do niej przygotować. Jak twierdzą sami miłośnicy joggingu, warto też – i to z różnych względów – pójść, a właściwie pobiec ich śladem.

Opisywaną przez nas niedawno Annę Szlendak śmiało można nazwać lokalną ambasadorką biegania. Sama robi to właściwie w każdej wolnej chwili, pokonując odległości, o jakich jeszcze kilka lat wcześniej zapewne nawet jej się nie śniło. A razem z nią robią to dziesiątki, setki innych zapaleńców, którzy spróbowali, a następnie połknęli biegowego bakcyla. I nie przeszkadza im fakt, że czasem bywa on cierpki w smaku. – Ja wychodzę z założenia, że każdy człowiek jest stworzony do biegania, bo tak jesteśmy skonstruowani. Jeżeli chodzi o długie dystanse, to oczywiście treningi, ogólne wybieganie, są potrzebne, bo trzeba mieć siłę w nogach. Ale nawet kiedy się ją ma, potrzebna jest także silna głowa i odporność na ból. Byłam świadkiem tego, kiedy ludzie schodzili z trasy z bąblem na nodze. A to jest przecież normalne – uważa Anna Szlendak.

Normalne są również urazy i kontuzje. A przynajmniej od czasu do czasu się zdarzają. Choć jak zapewnia gustująca w ekstremalnie długich dystansach legionowianka, ona sama – oprócz przeciążonej kostki i złamanego palca stopy – poważnych „napraw” dotąd nie wymagała. W przypadku zawodników, którzy serio podchodzą do biegania, nie ma w tym żadnego… przypadku. Rozciągnięcie ciała, długa rozgrzewka oraz odpowiednie obuwie – to wszystko są czynniki pozwalające uniknąć przykrych konsekwencji uprawiania joggingu. Nawet serwowanego sobie w bardzo dużych dawkach. – Jeśli chodzi o buty, każdy powinien dobrać je w zależności od własnych potrzeb. Niektórym zależy na dużej amortyzacji, bo dłuższe odcinki biegają po asfalcie, a inni bardziej wolą buty trialowe – mówi legionowska biegaczka. – To jest tak jak z samochodem: wiadomo, że pojechać można każdym, ale najlepiej wybrać taki, który spełnia wszystkie nasze oczekiwania. Aczkolwiek uważam, że w każdych butach da się pobiec, choć może nie aż tak długie dystanse. Są jednak maratończycy biegający w sandałach lub takich minimalistycznych butach i świetnie im to idzie. Tak więc jest to indywidualna sprawa każdego biegacza.

Mając właściwe obuwie i minimalne przygotowanie teoretyczne, śmiało można już ruszać na pierwsze przebieżki. I z treningu na trening coraz bardziej uzależniać się od narkotyku, jakim dla uzależnionych od niego osób jest bieganie.

Poprzedni artykułRzucił się na policjantów
Następny artykułInwestycja w punkt
Trudno powiedzieć, czy to wpływ zodiakalnego Koziorożca, ale lubi czasem nabić kogoś na medialne rogi. Starając się przy tym, a to coraz rzadsze zjawisko, nie nabijać w butelkę czytelników. 52-letni chłopiec starannie skrywający swe emocje. Głównie pozytywne. Posiadacz wielu cech, które dyskwalifikują go jako wzór dziennikarza. Mimo to od ponad dekady dzielnie trwa na legionowskim posterunku.