fot. PIK

Tyleż zagadkowa, co monumentalna konstrukcja, która stanęła na legionowskim rynku, od kilku dni intrygowała wielu przechodniów. Na oficjalne wyjaśnienie jej pochodzenie trzeba było poczekać do minionej soboty. Wtedy to wyszło na jaw, że tajemniczy obiekt powstał na solidnym, literackim fundamencie i przez najbliższy rok ma kulturalnie stymulować mieszkańców miasta oraz powiatu.

Jak tłumaczy główna sprawczyni całego „zamieszania”, kierowana przez nią Powiatowa Instytucja Kultury w Legionowie chciała po prostu w niecodzienny sposób uhonorować noblistkę Olgę Tokarczuk. – Wiemy, że Kraków zasadził Las Prawieku, a my wymyśliliśmy, że zbudujemy jego miniaturę. I bardzo nam zależało, żeby w realizacji tego projektu wzięła udział młodzież i żeby służył on mieszkańcom oraz funkcjonował w przestrzeni miejskiej – tłumaczy dyr. PIK Ewa Listkowska. I tak właśnie się stało. Zanim jednak nastąpiło odsłonięcie makiety tytułowej osady Prawiek z przetłumaczonej na wiele języków książki „Prawiek i inne czasy”, w atmosferę powieści wprowadzili zebranych artyści z warszawskiego Teatru Akt. – Zabrali nas wehikułem czasu w inną czasoprzestrzeń i przenieśliśmy się do czasów Prawieku, aby na finał mogła się wyłonić kopuła, pod którą ukryta jest miniatura wioski Prawiek – dodaje dyrektorka.

fot. PIK

Swoim chwilami roztańczonym, a częściej pogrążonym w metafizycznej zadumie występem artyści stworzyli idealny klimat do skąpanego we mgle odsłonięcia makiety. – Ma ono miejsce w przestrzeni publicznej dlatego, żeby wyraźnie podkreślić, iż kultura, w szczególności kultura wysoka, to nie jest coś, co ma mieć miejsce tylko i wyłącznie gdzieś w zamkniętych ścianach. Jest to coś, co powinno wychodzić do ludzi, z czym powinniśmy się na bieżąco stykać, również w przestrzeni publicznej – stwierdził Grzegorz Kubalski, członek zarządu powiatu. A przemawiający tuż po nim prezydent Legionowa uzupełnił: – Ten miejski rynek, który ma ponad sto lat, wiele rzeczy widział, ale tak nowatorskiej i ciekawej i nie wiem, czy chcący, czy niechcący, mocno się odnoszącej do historii Legionowa chyba nie. Jest to, jakby nie patrzeć, balon, a wiadomo, że w początkach Legionowa, w okresie międzywojennym, było ono słynne na cały świat właśnie z produkcji balonów i z ludzi, którzy tymi balonami ustanawiali rekordy i zdobywali Puchar Gordona Bennetta. I słusznie pan Grzegorz Kubalski mówił o tym, żebyśmy byli dumni i promowali polską kulturę – powiedział Roman Smogorzewski.

fot. PIK

Promowali choćby nawet w taki spektakularny, przykuwający uwagę sposób. – Oczywiście tutaj mówimy o makiecie Prawieku, widzimy zatem przede wszystkim obraz przestrzenny. Natomiast ci, którzy tą książkę czytali, wiedzą, że ma ona określoną strukturę; strukturę złożoną z relatywnie krótkich rozdziałów poświęconych czasowi poszczególnych osób. I myślę, że jest to rzecz, którą warto, żebyśmy również pamiętali, gdy stajemy przed makietą – zaznaczył Grzegorz Kubalski. Prezydent zaś podkreślił: – Mnie się podoba idea, zaangażowanie, współpraca wielu różnych środowisk i ich akceptacja tego niecodziennego pomysłu.

fot. PIK

Udało się go urzeczywistnić przy finansowym wsparciu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, starostwa, urzędu miasta, a także prywatnych sponsorów. Pomogły też lokalne firmy i fundacje Wylepiarnia oraz Promień Słońca. Co zaś do autorstwa makiety, swą artystyczną inwencję włożyli w nią uczniowie Powiatowego Zespołu Szkół i Placówek Specjalnych oraz Zespołu Szkolno-Przedszkolnego Milenium. Za co zresztą młodzi twórcy otrzymali w sobotę podziękowania i drobne upominki. Również od prezydenta Legionowa, który przy okazji nawiązał do budzonych przez książki Olgi Tokarczuk kontrowersji. – Nie ma kultury bez dyskursu, nie ma kultury bez różnic, nie ma kultury bez wielości, ale nie jest dobrą sytuacją, kiedy jeżeli się z czymś nie zgadzamy, to postanawiamy to zniszczyć, zdeprecjonować i zdewaluować.

Wypada mieć nadzieję, że legionowską makietę Prawieku fizyczne skutki ewentualnej dezaprobaty dla dzieł noblistki ominą. Na legionowskim rynku ma ona postać około roku, a później ruszyć w podróż po powiecie. Plany zakładają, że jej finałem będzie ustawienie instalacji w nowej, szykowanej przez starostwo siedzibie Powiatowej Instytucji Kultury.

Poprzedni artykułNowa „Miejscowa na Weekend”!
Następny artykułSuwalna przecięta
Trudno powiedzieć, czy to wpływ zodiakalnego Koziorożca, ale lubi czasem nabić kogoś na medialne rogi. Starając się przy tym, a to coraz rzadsze zjawisko, nie nabijać w butelkę czytelników. 50-letni chłopiec starannie skrywający swe emocje. Głównie pozytywne. Posiadacz wielu cech, które dyskwalifikują go jako wzór dziennikarza. Mimo to od ponad dekady dzielnie trwa na legionowskim posterunku.