fot. arch.

Po długiej, ponad miesięcznej przerwie od rozgrywania meczów ligowych siatkarki DPD Legionovii zmierzyły się na wyjeździe z beniaminkiem, przedostatnim w stawce Jokerem Świecie. Głodne boiskowej rywalizacji mazowszanki nie dały mu żadnych szans. Po jednostronnym widowisku gładko wygrały 3:0, w pełni rewanżując się rywalkom za październikową porażkę we własnej hali.

Do poniedziałkowego spotkania ósma w tabeli TAURON Ligi ekipa Legionovii przystąpiła podbudowana możliwością trenowania w pełnym, nieprzetrzebionym kontuzjami składzie, co w tym sezonie nie było niestety normą. I od pierwszej piłki było widać jej chęć do zamiany treningów na boiskową rywalizację. Legionovianki wysoko zawiesiły gospodyniom poprzeczkę, często skutecznie grając blokiem, co szybko dało im prowadzenie 7:3. Po czwartym punkcie zdobytym w ten sposób przez gości trener Jokera od razu wziął czas. Nic to nie dało, bo wspaniałą serię na zagrywce zaliczała właśnie Jessica Rivero Marin. Ona i jej uśmiechnięte koleżanki swobodnie i bezwzględnie wykorzystywały błędy w obronie rywalek. W pewnym momencie wygrywały już 13:6 i nic nie wskazywało na to, że zamierzają zwolnić. Mimo to kilka straconych oczek później Wojciech Kurczyński znów poprosił o przerwę, wierząc, że swoimi uwagami może odmienić losy seta. Tak się jednak nie stało. Nadal zabójczo skuteczne przy siatce Novianki gładko dojechały do końca pierwszej partii, wygrywając ją po ataku Julie Oliveiry Souzy do 11.

Drugie rozdanie grające w krajowym składzie świecianki rozpoczęły znacznie lepiej i tym razem goście musieli gonić wynik. Nie była to dominacja mogąca wskazywać na całkowitą zmianę układu sił, jednak Joker poczynał sobie znacznie śmielej, trzymając legionowianki na minimalny dystans. Ale kiedy zrobiło się 10:7 dla gospodyń, był już najwyższy czas na powstrzymanie ich zapędów. Tak czy inaczej, obfitujące w widowiskowe ataki i obrony spotkanie mogło się podobać zasiadającym przed telewizorami kibicom. Ci z Legionowa liczyli oczywiście na powrót ich ulubienic do skuteczności z pierwszego seta. Kiedy te zdobyły trzy punkty z rzędu i zrobiło się po 10, wyglądało na to, że owe pragnienia zaczynają się ziszczać. Lecz gospodynie nie zamierzały odpuszczać. Dobrze atakowały zwłaszcza z lewego skrzydła i wciąż nie dawały przeciwniczkom odskoczyć. Prowadzenie uzyskały one dopiero przy stanie 14:13, chwilę później zdobywając kolejny punkt. Czas dla Jokera niewiele zmienił. Rozpędzająca się Legionovia wyszła po piątym w tym meczu asie Rivero Marin na 19:14, znacznie przybliżając się do zgarnięcia drugiego seta. I tak też się stało, z tym że tym razem ekipa z Mazowsza wygrała już „tylko” do 17.

Trzeci set miał dać odpowiedź na pytanie, czy Novianki postawią w nim „kropkę nad i”, czy też – jak to w kobiecej siatkówce często bywa – dadzą się rywalkom odegrać. Ponownie wyrównany początek partii nie od razu przyniósł odpowiedź na to pytanie. Mniej więcej do stanu 8:8 raz jedna, raz druga ekipa wygrywała swoje akcje. Później przyjezdne osiągnęły skromną przewagę (12:9), dające jednak solidną podstawę do kolejnego udanego finiszu. Ambitne miejscowe robiły, co mogły, ale stopniowo zaczęła się powtarzać historia z dwóch poprzednich setów, kiedy od około połowy partii legionovianki wrzucały wyższy bieg i odjeżdżały rywalkom. Z każdym kolejnym punktem grały pewniej i na większym luzie. I chociaż w trzecim secie Joker Świecie ugrał najwięcej, bo 20 oczek, końcowe zwycięstwo DPD Legionovii nie podlegało dyskusji. Goście wygrali 3:0, w pełni rewanżując się rywalkom za identyczną porażkę u siebie.

Joker Świecie – DPD Legionovia Legionowo 0:3 (11:25, 17:25, 20:25)

Joker Świecie: Natalia Skrzypkowska, Magdalena Jurczyk, Joanna Sikorska, Adrianna Kukulska, Paulina Brzoska, Katarzyna Wenerska – Agata Nowak (libero) – Wiktoria Kowalska, Oliwia Urban, Katarzyna Urbanowicz, Katarzyna Marcyniuk.
DPD Legionovia Legionowo: Olivia Różański, Paulina Majkowska, Alicja Grabka, Jessica Rivero Marin, Shelly Stafford, Julie Oliveira Souza – Izabela Lemańczyk (libero) – Klaudia Kulig (libero), Zana Zdovc Sporer.
MVP: Shelly Stafford.

Poprzedni artykułOdkrywcze półkolonie
Następny artykułKarambol przez łabędzia
Waldek Siwczyński
Trudno powiedzieć, czy to wpływ zodiakalnego Koziorożca, ale lubi czasem nabić kogoś na medialne rogi. Starając się przy tym, a to coraz rzadsze zjawisko, nie nabijać w butelkę czytelników. 50-letni chłopiec starannie skrywający swe emocje. Głównie pozytywne. Posiadacz wielu cech, które dyskwalifikują go jako wzór dziennikarza. Mimo to od ponad dekady dzielnie trwa na legionowskim posterunku.