Obawy bez podstawy

0
713

Zgodnie z oczekiwaniami, ustawowe cofnięcie sześciolatków do przedszkoli odbiło się samorządom czkawką. W Legionowie zabrakło przez to miejsc dla około 250 trzy- i czterolatków. Chcąc nie chcąc, ratusz musiał sięgnąć do lokalowych rezerw. Sęk w tym, że  to, co tam znalazł, nie spodobało się części rodziców.

Zgodnie z oczekiwaniami, ustawowe cofnięcie sześciolatków do przedszkoli odbiło się samorządom czkawką. W Legionowie zabrakło przez to miejsc dla około 250 trzy- i czterolatków. Chcąc nie chcąc, ratusz musiał sięgnąć do lokalowych rezerw. Sęk w tym, że  to, co tam znalazł, nie spodobało się części rodziców. Po zakończeniu rekrutacji do miejskich przedszkoli urzędnicy „robiący” w oświacie mieli dwa wyjścia: albo usiąść i się rozpłakać, albo zacząć działać. Wybrali tę drugą opcję. – Dodatkowo, w przedszkolach oraz w Szkole Podstawowej nr 4, uruchomiliśmy pięć oddziałów, ale to za mało. W związku z tym, szukając innych lokalizacji, znaleźliśmy sale w SP nr 3, gdzie oddziały przedszkolne – jeden lub więcej, w zależności od liczby chętnych – będzie prowadzić przedszkole nr 10 – mówi wiceszef ratusza Piotr Zadrożny.  Ku zaskoczeniu sterników miejskiej oświaty, na tę ostatnią propozycję rodzice mocno się skrzywili. Część z nich jest zdania, że oddział w „trójce” zostanie placówką „gorszego sortu”. Urzędnicy przekonują: nic bardziej mylnego. – Oczywiście przedszkolne standardy zostaną zachowane. Sala będzie odpowiednio wyposażona, są również łazienki przygotowane dla maluszków, bowiem wcześniej były tam oddziały dla dzieci pięcio- i sześcioletnich. Posiłki, cały rytm dnia, uczestnictwo w życiu przedszkola będzie takie jak w grupach znajdujących się w budynku przedszkolnym – zapewnia zastępca prezydenta. – Mamy tu tak niewielką odległość, że dzieci prawdopodobnie nawet nie zauważą, że są w innym środowisku. Z doświadczenia wiemy też, że przedszkole kojarzy się im z salą, w której przebywają. Szczególnie dzieciom młodszym – dodaje Bogusława Kaźmierczak, dyr. Przedszkola Miejskiego nr 10 w Legionowie. Pomieszczenia dla przedszkolaków w „trójce” są już właściwie gotowe. Profesjonalna i doświadczona kadra również. Sale czekają tylko na odświeżenie oraz umeblowanie. – Będą wyposażone w takie same zabawki i takie same certyfikowane meble, jakie są w naszym przedszkolu. Myślę, że kiedy rodzice przyjdą z dziećmi obejrzeć salę, to będą zadowoleni. Postaramy się, aby była ona identyczna jak sala przedszkolna – obiecuje dyr. Kaźmierczak. Według urzędników obawy o bezpieczeństwo maluchów są całkowicie bezzasadne. – Dzieci przedszkolne nie będą same spacerować po korytarzach, wydzielona toaleta będzie tylko do ich dyspozycji i będą tam prowadzone przez opiekunów. Dzieci będą korzystały z posiłków przygotowywanych w przedszkolu i będą wychodzić na spacery w czasie, kiedy odbywają się zajęcia szkolne, a nie w trakcie przerw, w związku z tym nie będą mieszać się z uczniami – zapewnia Piotr Zadrożny.  Oddziały przedszkolne w szkołach nie są w Legionowie niczym nowym. Swego czasu przedszkole nr 5 miało filię w „jedynce”. I wszystko było tam na piątkę z plusem. – W latach 2008-2011 w SP nr 1 organizowałam najpierw jeden oddział trzylatków, a w kolejnym roku dwa oddziały, które funkcjonowały w warunkach szkolnych. Wszystko jest możliwe do zorganizowania, ale potrzebna jest właściwa organizacja – uważa Elżbieta Rucińska, dyr. Przedszkola Miejskiego Integracyjnego nr 5 w Legionowie. I tak właśnie ma być w „trójce”. Ma być, bo los nowego oddziału wciąż nie jest pewny. Póki co rodzice zgłosili do niego blisko 40 maluchów. Nadal mogą jednak zmienić zdanie. – Decyzja o tym, czy ten oddział powstanie, zależy tylko i wyłącznie od tych deklaracji. Jeżeli na koniec sierpnia się one ostaną, a rodzice nie znajdą bardziej ich satysfakcjonujących propozycji, to ten oddział będzie funkcjonował – twierdzi zastępca prezydenta.  Oddział lub nawet dwa, ponieważ warunki w „trójce” dają właśnie taką możliwość. Koniec końców o ich losie zadecydują, jako się rzekło, opiekunowie dzieci. – Każdy z rodziców ma wolny wybór: może zapisać dziecko do tego oddziału, mamy też jeszcze miejsca w placówce na osiedlu Piaski, którą prowadzi miejska spółka KZB, no i są oczywiście przedszkola niepubliczne – mówi Piotr Zadrożny. W związku z tym istnieje szansa, że miejsc dla maluchów jednak w legionowskich przedszkolach nie zabraknie. Jak będzie, okaże się po wakacjach.

Waldek Siwczyński