W poniedziałkowy poranek 9 maja ogromna kolejka ustawiła się pod reaktywowanym legionowskim przedszkolem. Ponieważ przedszkole jest zarządzane przez spółkę KZB Legionowo, a opłaty za pobyt są tak niskie jak w miejskich placówkach, wielu rodziców przyszło pod budynek jeszcze przed świtem. Jak za dawnych czasów powstała lista społeczna, dzięki której mamy i tatusiowie kontrolowali, by nikt nie wkręcił się bez kolejki.

lista

Ostatnie decyzje polityczne spowodowały zawirowania w oświacie, a dzięki politykom PIS najmłodsze dzieci nie znalazły miejsca w przedszkolach. Po rezygnacji z umowy dzierżawy stowarzyszenia „Dobra edukacja” radni Klubu Porozumienie Prezydenckie zwrócili się do prezydenta miasta z prośbą o rozważenie umieszczenia tam przedszkola, prowadzonego przez zarządcę budynku, spółkę KZB Legionowo.

By pomóc rodzicom, którzy nie znaleźli miejsc dla swoich dzieci w przedszkolach miejskich, spółka ruszyła z remontami, by otworzyć tam 3 oddziały dla 3-latków. – Przedszkole prowadzone przez spółkę będzie oferowało takie same warunki jak placówki publiczne na terenie naszego miasta. Będzie obowiązywała taka sama opłata godzinowa (inf. www.kzb-legionowo.pl), dzieci będą miały zapewnioną opiekę logopedy oraz zajęcia dodatkowe na takich samych zasadach jak w placówkach publicznych – mówił Zastępca Prezydenta Legionowa Piotr Zadrożny.
Nabór do Niepublicznego Przedszkola „Wesołe SÓWKI” rozpoczął się 9 maja i tego samego dnia się zakończył… Okazało się, że chętnych było tylu, iż nie było konieczności organizowania kolejnego terminu. Ci z rodziców, którym zależało na zdobyciu miejsca w przedszkolu gromadzili się o świcie, by zarezerwować sobie miejsce w kolejce.
– Bałam się, że się nie dostanę, ale się udało – mówi uradowana jedna z mam. – Cieszę się, że mała będzie chodzić do tego przedszkola i korzystać z fajnego placu zabaw. Mamy tu całkiem blisko od domu. Najważniejsze jednak, że trochę zaoszczędzę i nie muszę już szukać pieniędzy na opiekunkę albo drogie, prywatne przedszkole.
Niestety wielu chętnych, którzy przybyli w późniejszych godzinach odeszło z kwitkiem. Nabór wywołał wiele emocji, a ci którzy nie uzyskali miejsca w „Wesołych Sówkach” będą musieli szukać pomocy w prywatnych placówkach.