| Napisany przez RafaM, z 02-04-2009 00:00 |
Grażyna Sapountzis od dwóch lat próbuje odzyskać wyłudzone od niej pieniądze
Grażyna Sapountzis zaufała legionowskiemu rzemieślnikowi Maciejowi C., który zobowiązał się wykonać meble do jej nowo wybudowanego domu. Mężczyzna wziął od niej kilkudziesięciotysięczne zaliczki i nie wywiązał się z umowy. Grażyna Sapountzis kilkakrotnie dawała mu szansę na dokończenie prac. „Fachowiec” z żadnej z nich nie skorzystał. Sprawa trafiła w końcu do sądu.
Grażyna Sapountzis po dwudziestu latach pobytu za granicą wróciła kilka lat temu do kraju. Rozpoczęła budowę domu w podwarszawskim Nadarzynie. Macieja C. jako „fachowca”, który mógłby jej wykonać meble, polecił jeden z jej dalekich znajomych. – Pan Maciej od samego początku sprawiał bardzo dobre wrażenie. Nie obawiałam się niczego, zlecając mu tę pracę – mówi kobieta. – O tym, że coś jest nie tak, zorientowałam się w momencie, gdy nie dotrzymał pierwszego terminu. Dawałam mu jednak kolejne szanse – dodaje. W ślad za nimi szły też kolejne zaliczki. Grażyna Sapountzis wypłaciła mu w sumie 43 500 złotych. Pierwszy termin wykonania zlecenia upłynął na początku grudnia 2007 roku. Pani Grażyna, mamiona rzekomo trudną sytuacją rodziną majstra, przedłużyła go do połowy marca 2008 roku.
Maciej C. w umowie pisemnej zobowiązał się, że w przypadku niewywiązania się z marcowego terminu, odda kobiecie swój ponaddziesięcioletni samochód grand cherokee. Tego terminu legionowski „fachowiec” również nie dotrzymał. – Do dzisiejszego dnia pan Maciej mi tych mebli nie zrobił i po prostu mnie unika. Nie odbiera telefonów, przerastał nawet ze maną korespondować. Gdy nie wywiązał się z trzeciego terminu, jaki mu dałam, złożyłam zawiadomienie do prokuratury oraz skierowałam przeciwko niemu sprawę do sądu (było to w kwietniu ubiegłego roku – przyp. red.) – mówi Sapountzis. – Występuję o zwrot 25 tysięcy złotych nierozliczonej zaliczki oraz o wydanie mi obiecanego w umowie samochodu. Przekażę go na rzecz domu dziecka.
Grażyna Sapountzis nie jest jedyną osobą, która czuje się oszukana przez Macieja C. W takiej sytuacji jak ona znaleźli się także Zbigniew Krzysztoforski i Katarzyna Stolarska. – Pan Maciej również ode mnie brał kilkutysięczne zaliczki. Meble kuchenne co prawda wykonał, ale do jego pracy mam wiele zastrzeżeń. Nie dość, że zlecenie trwało o ponad pół roku dłużej, niż się umówiliśmy, to jeszcze meble mają liczne mankamenty – mówi Zbigniew Krzysztoforski. Katarzyna Stolarska natomiast dodaje: – Chciałabym przestrzec wszystkich przed tym panem. Współpraca z nim kosztuje masę nerwów. Moim zdaniem jest on osobą nie do końca uczciwą.
W poniedziałek (16 marca) przed legionowskim sądem rejonowym odbyła się pierwsza rozprawa z powództwa Grażyny Sapountzis przeciwko Maciejowi C. Została ona jednak odroczona. Powód? Nikt nie wie, gdzie Maciej C. aktualnie przebywa. To oznacza, że sąd nie był w stanie doręczyć mu pozwu. Prokuratura Warszawa – Mokotów, która zajmuje się tą sprawą, wystąpiła do legionowskiej policji o wszczęcie poszukiwań lokalnych. Do tej pory Macieja C. nie udało się zatrzymać.
|
Komentarze użytkowników (5)
|
|
|