Jak było do przewidzenia, na listopadowej sesji Rady Miasta Legionowo wypłynął, czy raczej zapłonął również temat opału. Konkretnie zaś węgla: i tego przeznaczonego dla mieszkańców, i tego na potrzeby Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej. W starciu z liczbami próby wykazania niegospodarności przy jego zakupie spaliły się jednak na popiół.

Węglowy wątek zaczął się żarzyć, nim jeszcze sesja na dobre ruszyła z kopyta. Po części dzięki zastępcy prezydenta, który dołożył do pieca wieściami o kampanii informacyjnej dla mieszkańców, mającej na celu zachęcenie ich do oszczędzania energii. Głównie poprzez wskazanie legionowianom, gdzie tkwią największe rezerwy w tym zakresie. – Szczególnie nastawiliśmy się na osoby starsze i samotne, bo one mają największy problem z dotarciem do źródeł. Było także stoisko m.in. na targowisku miejskim, a wersje graficzne są dostępne na naszej stronie, więc każdy może, jeżeli potrzebuje, z takich podstawowych porad skorzystać. Myślę, że to bardzo ważny element w dzisiejszej sytuacji, kiedy ceny energii tak gwałtownie rosną i stają się tak istotnym obciążeniem dla domowych budżetów – powiedział w comiesięcznym prezydenckim sprawozdaniu, w zastępstwie swego ratuszowego szefa, Piotr Zadrożny.

Skoro już pojawił się tak energetyczny wątek, jeden z radnych postanowił dorzucić do ognia. Zaczął taktownie, od pochwalenia ratuszowej akcji uświadamiającej. Lecz po chwili przedstawiciel opozycji podjął próbę rozniecenia bardziej okazałego płomienia. – Chciałbym zapytać, bo myślę, że mieszkańcy też tego oczekują, ale my jako radni również powinniśmy mieć prawo do tej informacji, ponieważ na razie, póki co, nie potrafimy jej wydobyć. W lipcu przekazaliśmy pieniądze mieszkańców w kwocie 10 mln zł na zakup węgla. Chcielibyśmy się dowiedzieć, w jakiej cenie ten węgiel został kupiony? – dociekał Artur Pawłowski z klubu radnych PiS. Jeśli była ona zbyt wysoka, wówczas – sądząc z jego słów – podważałoby to cały sens miejskiej kampanii informacyjnej. Bo ewentualne dokonane przez mieszkańców oszczędności nijak by się miały do straty poniesionej na mocno przepłaconym opale. Swoje słowa Artur Pawłowski kierował głównie do jednego z zastępców prezydenta, pełniącego też funkcję prezesa legionowskiego PEC-u. – Był pan ostrzegany, a może nie tyle ostrzegany, co zwracano panu uwagę, że rząd szykuje preferencyjne warunki sprzedaży węgla. Mimo to nie zareagował pan na ten argument. I powiem tak: jeżeli ten węgiel jest w tej chwili sprzedawany po 1500 zł, to każde 100 zł, które pan przepłacił za tonę węgla, to jest 370 tys. zł. Pytanie, w jakiej cenie ten węgiel został kupiony? Myślę, że mieszkańcy mają prawo wiedzieć, bo to są ich po prostu pieniądze.

Na konkretną, aczkolwiek rozbudowaną o ważne wątki odpowiedź rzucający zagadkowymi liczbami radny nie czekał długo. – Ja przede wszystkim zrobię taką jedną uwagę: te preferencyjne ceny węgla są dla gospodarstw indywidualnych; dla osób, które korzystają z dodatków węglowych, czyli dla tej ściśle wyselekcjonowanej grupy naszych mieszkańców. Na 50 tysięcy mieszkańców Legionowa może z tej preferencyjnej sprzedaży węgla skorzystać około 700 osób. Natomiast wniosków, które dotąd one złożyły, jest 174. Preferencyjna cena węgla, która wynosi – nie tak jak pan radny powiedział – nie 1500, tylko dla mieszkańców jest ona do 2000 bądź do 2200 zł za tonę. Rząd określił, że to jest preferencyjna cena węgla – do dwóch tysięcy w przypadku sprzedaży przez gminę. Jest ona na tyle preferencyjna, że spółki, które dostarczają ten węgiel za 1500 zł do każdej gminy, muszą dostawać dopłaty, bo kupiły go drożej – wyjaśnił Marek Pawlak. Dlatego powstał specjalny fundusz dopłat, przez który przepłyną kolejne setki milionów czy nawet miliardy publicznych złotych. Abstrahując od faktu, że jakość dostarczanego gminom węgla jest często, delikatnie mówiąc, dyskusyjna.

Zaopatrujących się w niego legionowian takie problemy na szczęście jednak nie dotyczą. – My będziemy sprzedawać węgiel dla naszych mieszkańców po cenie bardzo preferencyjnej – 1650 zł. Wynika to z dobrze zorganizowanego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej, które tą dystrybucją będzie się zajmować. To jest ten węgiel dla indywidualnych mieszkańców, bo pan radny jak zwykle raczył był pomylić, że tak powiem, wszystko w swojej wypowiedzi. Ja z tej preferencji nie mogłem skorzystać, niemniej jednak od początku tego roku PEC zakupił 20 665 ton węgla w średniej cenie 960 złotych – poinformował Marek Pawlak. Pomijając nieśmiałe głosy domagające się jej uściślenia, wspomniana kwota zgasiła zapał opozycji do strofowania szefa PEC-u. Mimo to postarał się on, aby podana informacja zabrzmiała wyjątkowo donośnie. – Jest to cena dużo niższa niż tego węgla preferencyjnie sprzedawanego przez rząd dla polskich najuboższych rodzin. W związku z czym ja się nie mam czego wstydzić. Jest to węgiel w zdecydowanej większości z polskich kopalni, typ 31, klasa 22-23, bo pytał pan się też o parametry tego węgla. Tak więc jest to dobry węgiel w dobrej cenie, wydaje mi się, że chyba jednej z lepszych cen dla ciepłowni w Polsce.

Te słowa prezydenccy antagoniści pozostawili już bez komentarza.