Od 12 do 21 września członkowie legionowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej Lokatorsko-Własnościowej mogli wziąć udział w swoim kolejnym walnym zgromadzeniu. O tyle jednak wyjątkowym, że odbywało się ono po dwuletniej, spowodowanej pandemią przerwie. Stąd między innymi konieczność wybrania nowego składu pracujących dłużej niż zwykle Rady Nadzorczej, a także rad poszczególnych osiedli. I jak to przy wyborach zwykle bywa, emocji w ich trakcie nie brakowało.

Z uwagi na „zawieszenie” walnego ze względów sanitarnych, we wrześniu spółdzielcy musieli również dokonać innych ważnych formalności, choćby przyjąć trzy sprawozdania finansowe: za lata 2019, 2020 i 2021. Zdarzało się jednak, że proponowany porządek obrad już na wstępie padał w gruzach, gdyż pojawiały się wnioski o zmianę kolejności poszczególnych punktów i przyspieszenie głosowania. Nie znajdowało to jednak uznania w oczach zarządu SMLW, który wytykał takim roszadom brak logiki. – Głosowanie nad absolutorium bez wysłuchania sprawozdania zarządu, bez poznania sytuacji gospodarczej i finansowej jest zupełną fikcją. Głosowanie nad wszystkimi tymi trzema czy czterema wnioskami o zmianę porządku obrad jest następną fikcją. Bardzo proszę, jeżeli już państwo chcecie zmiany porządku obrad, żeby głosować nad każdą propozycją oddzielnie – apelował do spółdzielców z osiedla Jagiellońska prezes Szymon Rosiak.

W trakcie obrad pojawiały się także inne wątpliwości, na przykład w kwestii zamknięcia listy, gdy zgłosi się już wymagana liczba kandydatów do danej komisji zebrania. Koniec końców podczas każdej z części walnego udawało się jednak opanować sytuację i przejść do realizacji jego głównych celów. Na czele z wyłonieniem nowego składu Rady Nadzorczej na kadencję 2022-2025. Tym razem na kandydowanie wyraziło zgodę 34 członków, każdy – zgodnie ze statutem – ruszał do boju z poparciem co najmniej dziesięciu innych spółdzielców. Jak łatwo policzyć, na jedno z 15 miejsc w organie nadzorującym zarząd SMLW przypadało nieco ponad dwóch chętnych. I mało, i dużo zarazem. Chcąc wkupić się w łaski wyborców, kandydaci musieli zrobić to w trakcie krótkiej prezentacji. Kiedy jedni mówili o swych pragnieniach, inni apelowali o powszechną zgodę, zaś aktywni od dawna działacze potwierdzali to, z czego są już ludziom znani. Znaleźli się też tacy, co szczerze przyznawali, że o mechanizmach działania spółdzielni nie mają zielonego pojęcia. Ale za to bardzo chcą je poznać. Co ciekawe, wśród kandydatów do Rady Nadzorczej pojawiło się też dwóch panów od lat zasiadających już w innym organie kontrolnym – Radzie Miasta Legionowo. Teraz Mirosław Pachulski oraz Artur Pawłowski zapragnęli dodać do swej kolekcji następny cenny mandat.

Gdy już kandydaci dokonali autoprezentacji, przychodziła pora na głosowanie. Z reguły na każdej z części zebrania odbywało się ono bezproblemowo. Zdarzyło się jednak, że ktoś chciał oddać głos także za nieobecnego już na sali członka SMLW. Chciał,ale nie zdołał. – Spotkanie trwa bardzo długo, osoba musiała wyjść do pracy i przekazała mi kartę – argumentował „namierzony” przez komisję skrutacyjną mieszkaniec osiedla Sobieskiego. – Jeżeli nawet byłaby taka sytuacja, ta osoba musiałaby powiadomić przewodniczącego, a nie panu daje (mandat – przyp. red.), umawiacie się między sobą. Nie ma czegoś takiego – usłyszał w odpowiedzi.

Po podliczeniu wyników głosowania na każdej z części Walnego Zgromadzenia Członków Spółdzielni Mieszkaniowej Lokatorsko-Własnościowej w Legionowie wszystko stało się jasne. W nowym składzie spółdzielczej Rady Nadzorczej znaleźli się (według liczby zdobytych głosów) następujący kandydaci: Robert Michalski (156), Małgorzata Ziółkowska (149), Elżbieta Ziułkowska (146), Krzysztof Śliwa (145), Tadeusz Kaźmierczak (143), Tadeusz Lewandowski (140), Natalia Krupa (138), Irma Cegiełka (137), Robert Bochenek (133), Andrzej Głuchowski (128), Marcin Cywiński (119), Stanisława Sakowska (117), Alfred Babecki (114), Krzysztof Jaworski oraz Mirosław Pachulski – po 114 głosów.

Poprzedni artykułZaczarowane kolory
Następny artykułPunkt w Tomaszowie
Trudno powiedzieć, czy to wpływ zodiakalnego Koziorożca, ale lubi czasem nabić kogoś na medialne rogi. Starając się przy tym, a to coraz rzadsze zjawisko, nie nabijać w butelkę czytelników. 51-letni chłopiec starannie skrywający swe emocje. Głównie pozytywne. Posiadacz wielu cech, które dyskwalifikują go jako wzór dziennikarza. Mimo to od ponad dekady dzielnie trwa na legionowskim posterunku.