Zawodowe osiągnięcia aktualnego prezydenta Legionowa widać na mieście w wielu miejscach. Przez dwie dekady kierowania ratuszem zebrało się ich przecież niemało. Ostatnio furorę w sieci zrobił jednak jego osobisty sukces, dowodzący, że nauka – także ta obejmująca zbieranie grzybów – nie idzie w las.

Pokazując internautom swoje tropicielsko-kulinarne osiągnięcie, Roman Smogorzewski opatrzył je nader skromnym komentarzem, idealnie kontrastującym z obfitością prezentowanego znaleziska: „Prezydent też człowiek i swoimi grzybami pochwalić się musi”. Jak łatwo zgadnąć, swoim zwyczajem musieli też zareagować użytkownicy najpopularniejszego w skali globu portalu społecznościowego. U jednych prezydencki łup wzbudził podziw („Piękny, widać , że młode i zdrowe”), u innych ciekawość i powątpiewanie („To gdzie te grzybki rosły???”, „ekstra, chyba nie w naszych rejonach”), innym z kolei razem uznanie mieszało się z nostalgią („Pamiętam z dziecinnych rodzinnych grzybobrań – oprócz tego, że są grzyby w lesie, to potrzeba jeszcze dobrego nosa”). Ba, niektórzy porywali się na całkiem długie – jak na sieciowe zwyczaje, rzecz jasna – komentarze natury ogólnospołecznej („Wysyp nasza wspólna sprawa. Nie tylko ze względu na dostatek grzybów, ale i dlatego, że to niezagwarantowane, ruchome. Może być – nie musi”. „Ktoś mądry powiedział: Trzeba się dzielić bo….!”). A miejski radny Paweł Głażewski zdawał się między innymi dociekać, gdzie i kiedy szef ratusza znalazł odrobinę wolnego czasu („Widać, że człowiek wielu talentów. Po sesji tyle nazbierałeś?”).

Nam najbardziej spodobał się jednak post dotyczący postu. Ma się rozumieć, grzybowego. Spodobał tak bardzo, że postanowiliśmy nawet nie ingerować w jego nowatorską, także w treści, pisownię: „apeluje aby nie zbjerac grzybow bo tak naprawde to 100% nie mozna byc pewnym czy to jest jadak czy trujak a potem bedziecie plakac ze wam dzieci gasną bo dzieci tez lulubia grzypki moja corka to az sie czensie jak widzi grzybki szczegolnie kotlety ale ja mowie wara mi od grzybow”. No cóż, kapelusze z głów!

Poprzedni artykułPięciu na dobę
Następny artykułGnał bez uprawnień
Trudno powiedzieć, czy to wpływ zodiakalnego Koziorożca, ale lubi czasem nabić kogoś na medialne rogi. Starając się przy tym, a to coraz rzadsze zjawisko, nie nabijać w butelkę czytelników. 51-letni chłopiec starannie skrywający swe emocje. Głównie pozytywne. Posiadacz wielu cech, które dyskwalifikują go jako wzór dziennikarza. Mimo to od ponad dekady dzielnie trwa na legionowskim posterunku.