fot. arch.

Na inaugurację drugoligowego sezonu w grupie B koszykarze Legionu Legionowo zmierzyli się u siebie z ekipą AZS UJK Kielce. Niedzielny (25 września) mecz stał pod znakiem ich zdecydowanej dominacji nad rywalem, przypieczętowanej przekroczeniem granicy stu zdobytych punktów.

Przystępując do sezonu z nowym trenerem i wzmocnioną kadrą, zarząd, sztab oraz koszykarze Legionu apetyty mają większe niż przed rokiem. Jakby na potwierdzenie owych aspiracji, w pierwszej akcji meczu Patrick Benigni trafił za trzy punkty. Niedługo później jego koledzy poprawili kolejnymi trafieniami i po niespełna trzech minutach gospodarze prowadzili już 14:3. W tym momencie trener kielczan od razu, „w trybie awaryjnym”, postanowił zaprosić ich na przerwę. I trzeba przyznać, że odniosła ona skutek. AZS szybko rzucił trzy „trójki” i wobec skromniejszej odpowiedzi Legionu jego przewaga zmalała do zaledwie dwóch „oczek” (16:14). Gra się wyrównała i chcąc odbudować solidną przewagę, miejscowi musieli pomyśleć o tym, jak to trzypunktowe źródełko rywala „osuszyć”. A przy okazji poprawić szwankującą w tej fazie gry skuteczność w rzutach osobistych. Na szczęście dużo lepiej szło legionowianom w zbiórkach, dzięki czemu odzyskiwali sporo piłek, zyskując okazje do rzutów – także tych punktowanych „ekstra”. A ponieważ wiele z nich wykorzystywali, wciąż trzymali przeciwnika na bezpieczny dystans. Po pierwszej kwarcie na tablicy wyników było 38:24 dla Legionu.

I on też rozpoczął punktowanie w drugiej odsłonie meczu. W niej również podopieczni Antonio Daykoli od początku starali się zdominować rywala pod własnym koszem i pomysłowo rozgrywać akcje w ataku. Czynili to wprawdzie ze zmiennym szczęściem, ale ponieważ młoda kielecka drużyna nie imponowała skutecznością, na półmetku drugiej kwarty zrobiło się już 52:32 dla miejscowych. Byli szybsi, bardziej kreatywni w ofensywie, a przede wszystkim skuteczniejsi. Dwie minuty przed końcem, przy stanie 58:35 dla Legionu, trener gości wziął kolejny tego dnia czas. Sytuacja dla jego ekipy zrobiła się już bowiem, delikatnie mówiąc, nieciekawa. A po ostatnim gwizdku w tej kwarcie było dla niej jeszcze gorzej – 64:35.

Prowadząc aż tak zdecydowanie, ekipa Legionu musiała tylko zachować koncentrację, aby bez większych nerwów kontrolować grę i spokojnie dojechać do końca spotkania. I trzeba przyznać, że szło jej to całkiem dobrze. Wprawdzie kielczanie od czasu do czasu trafiali za trzy punkty, usiłując szybko nadrobić stracony dystans, ale gospodarze też trzymali rękę na pulsie. Efekt: prowadzenie 82:50 po trzeciej kwarcie. To oznaczało, że nic złego – w tym przypadku pod postacią utraty ligowych punktów – w tym meczu legionowianom stać się już nie może. Pozostawało im zatem wykorzystać ostatnie dziesięć minut na zgrywanie drużyny w prawdziwym ligowym boju, nie zaś podczas sparingu. A to zawsze i każdemu zespołowi się przyda. Sądząc choćby po osiągniętym wyniku, ekipa z IŁ Capital Areny (mimo przegranej pięcioma punktami kwarty) zrobiła z tego czasu dobry użytek. Ku zadowoleniu dobrze ponad setki kibiców, Legion Legionowo przekroczył barierę stu punktów, zwyciężając z drużyną AZS UJK Kielce 101:74.

Wysoka wygrana potwierdziła tylko to, co prezes klubu mówił tuż przed rozpoczęciem rozgrywek. – W tym sezonie już nie będziemy tylko rozglądali się w tej lidze. Zrobiliśmy to w poprzednim. Poznaliśmy ligę, wiemy, jak ona wygląda od kuchni: jak trzeba się przygotowywać do meczów i jak ogarniać to wszystko logistycznie, żeby wszystko miało ręce i nogi. W tym roku cele są ambitniejsze: chcemy zaliczyć fazę play-off i zobaczymy, co dalej. Ale nasz plan na tę drużynę jest trzyletni. Ustaliliśmy sobie z trenerem, że w ciągu trzech lat chcemy zawalczyć o jakieś realne, wysokie cele. Na razie fajnie się pokazać w lidze, no ale nie walczymy o utrzymanie. Chodzi nam o ważniejsze cele – przyznaje Tomasz Matysiak. Zdaniem nowego trenera wzmocniona przed rozgrywkami drużyna daje nadzieje na ich osiągnięcie. – Okres przygotowawczy był dla chłopaków bardzo ciężki, co było widać po sparingach. Nie we wszystkich mogliśmy zaprezentować pełnię swoich umiejętności. Udało nam się zebrać naprawdę bardzo przyzwoity skład i mam nadzieję, że dostarczymy kibicom wielu emocjonujących chwil w rozpoczynającym się właśnie sezonie – mówi Antonio Daykola. Jedno jest pewne: pierwszy ligowy mecz był pod tym względem bez zarzutu.

Dwa kolejne spotkania ligowe koszykarze Legionu Legionowo rozegrają na wyjeździe. Na następny mecz w IŁ Capital Arenie wrócą dopiero w połowie października.

Legion Legionowo – AZS UJK Kielce 101:74 (38:24, 26:11, 18:15, 19:24)

Punkty dla Legionu zdobywali: Słoniewski i Motel – po 18, Wojtyński – 15, Lewandowski – 14, P. Benigni – 12, Pstrokoński – 9, Pabianek – 8, D. Benigni – 3, Orłowski i Zawistowski – po 2.

Poprzedni artykułDziałacze (nie tylko) od święta
Następny artykułStraty na milion
Trudno powiedzieć, czy to wpływ zodiakalnego Koziorożca, ale lubi czasem nabić kogoś na medialne rogi. Starając się przy tym, a to coraz rzadsze zjawisko, nie nabijać w butelkę czytelników. 51-letni chłopiec starannie skrywający swe emocje. Głównie pozytywne. Posiadacz wielu cech, które dyskwalifikują go jako wzór dziennikarza. Mimo to od ponad dekady dzielnie trwa na legionowskim posterunku.