Staraniem Instytutu Pamięci Narodowej, wspieranego merytorycznie przez lokalnych historyków, uhonorowano w Legionowie kolejnego bohatera. W drugi poniedziałek września na terenie kwatery wojennej miejskiego cmentarza uroczyście odsłonięto tablicę upamiętniającą Karola Szwedowskiego, legionowianina i uczestnika obrony Westerplatte we wrześniu 1939 roku.

Obok inicjatorów oraz fundatorów tablicy, pojawili się tam również włodarze miasta i powiatu, przedstawiciele wojewody, Ministerstwa Obrony Narodowej, a także liczne grono mieszkańców Legionowa. – Cieszymy się, że w takiej publicznej świadomości będziemy mieli kolejnego bohatera, kolejny wzór, na którym możemy się uczyć umiłowania ojczyzny i prawdziwego patriotyzmu. (…) Legionowo to młode miasto, które cały czas buduje swoją tożsamość. Miasto to przede wszystkim nie mury, nie ulice, nie infrastruktura, ale tacy niezwykli ludzie, jak dzisiejszy bohater – powiedział prezydent Roman Smogorzewski. Zasługi dawnego legionowianina docenił także Minister Obrony Narodowej, sam zresztą, jak wiadomo, rodem z Legionowa. Specjalny list odczytał przy tej okazji Łukasz Kudlicki, szef jego gabinetu politycznego. – Dziś wspominamy postać śp. Karola Szwedowskiego, pracownika Wojskowej Składnicy Tranzytowej, który jako sanitariusz uczestniczył w bohaterskiej obronie Westerplatte. Podobnie jak większość cywilnych obrońców tej polskiej placówki, nie został przez Niemców uznany za jeńca wojennego i dlatego trafił do obozu koncentracyjnego KL Stutthof w Sztutowie. Wkrótce po zwolnieniu z obozu zmarł w rodzinnym domu, w Legionowie na Bukowcu.

Co interesujące, także z uwagi na archaiczną już polszczyznę, muzealnikom udało się nawet dotrzeć do wystawionego wówczas aktu zgonu. – „Działo się w Legionowie dnia 30 sierpnia 1941 roku o godzinie siódmej rano. Stawili się: Władysław Binder – doktór, Józef Szwedowski – budowniczy, obydwaj obywatele z Legionowa. I oświadczyli, że dnia 30 sierpnia roku bieżącego o godzinie siódmej trzydzieści w Legionowie na Bukowcu zmarł Karol Szwedowski – majster budowlany, wdowiec, lat 62 mający, urodzony w Chrząstowie, powiatu włoszczowskiego, a zamieszkały na Bukowcu, syn Jacentego i Józefy, małżonków Szwedowskich. Po przekonaniu się o śmierci Karola Szwedowskiego akt ten stawiającym przeczytany przez nas i podpisany został. Ksiądz Anatol Sałaga” – odczytał akt dr hab. Jacek Szczepański, dyrektor Muzeum Historycznego w Legionowie. Po czym dodał: – Proszę państwa, to jest bezcenny dokument, który pozwala nam tu, w Legionowie, osadzić tą wielką polską historię, historię obrony Westerplatte, na naszym terenie.

Warto przy tej okazji wspomnieć, że ulica Daliowa, przy której mieszkał Karol Szwedowski, jest na swój historyczny sposób wyjątkowa. – Wiemy, że Karol Szwedowski był obrońcą Westerplatte, ale już mało kto wie, że sąsiadował on przez płot z panem Szklarkiem, który jako żołnierz walczył pod Monte Cassino. Można powiedzieć, że to jest niezwykłe miejsce, bo z jednej strony mamy obrońcę Westerplatte, a z drugiej bohatera bitwy pod Monte Cassino. Takich miejsc nie ma w Polsce dużo, a Legionowo jest pewnego rodzaju ewenementem. Przy czym w Legionowie mieszkał jeszcze drugi obrońca Westerplatte i był dosyć mocno związany z miastem, mieszkał przy ulicy Wilcza. Był to chorąży Edward Szewczuk. On również był budowniczym, zaprojektował w mieście kilka domów. To znana postać, a pamiątki po niej są w wartowni nr 1, gdzie znajduje się między innymi ekspozycja poświęcona obronie Westerplatte. Tam mieszkańcy Legionowa, często ze zdumieniem, widzą przedmioty należące do jednego z obrońców, jakim był właśnie Edward Szewczuk – mówi dyr. Szczepański.

Wracając do Karola Szwedowskiego, żyjący teraz między innymi we Wrocławiu i Otwocku członkowie jego rodziny wiedzieli o nim dotąd niewiele. Najwięcej, jak na ironię, z traktującego o obronie Westerplatte filmu fabularnego. Dlatego też serdecznie podziękowali za odkrycie nieznanych jej wcześniej faktów z życia dzielnego krewnego. – Dla nas, którzy jesteśmy wnukami Karola Szwedowskiego, jest to niezwykle ważna uroczystość, która zresztą, gdyby nie starania władz Legionowa oraz IPN-u i wielu osób, które się w to zaangażowały i zechciały „dokopać się” do wszelkich możliwych informacji naszego dziadka. My tego nie byliśmy w stanie zrobić – przyznaje Magda Kubiak, wnuczka Karola Szwedowskiego. – Nasza rodzina była raczej powściągliwa, jeżeli chodzi o rozpamiętywanie przeszłości, patriotyzmu lub czyjejś śmierci. Życie się toczyło i właściwie się o tym nie mówiło: ani mama, ani jej rodzina. Dla nas, dzieci, wydawało się to być naturalne podejście do sprawy. Wiedzieliśmy, że dziadek był na Westerplatte, że po obozie stamtąd wrócił, a niedługo później zmarł. I to właściwie była cała nasza wiedza na ten temat – dodaje wnuk Maciej Korwin.

Wojenna historia rodziny Karola Szwedowskiego była jednak o wiele bardziej tragiczna. – Ryszard Szwedowski, syn, został rozstrzelany w dramatycznej zbrodni palmirskiej, która miała miejsce 26 lutego 1940 roku, a rok później, w marcu, w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu został zamordowany drugi jego syn, Karol. Jest to więc niezwykle tragiczna postać i myślę, że jesteśmy winni jej pamięć i cześć – powiedział na uroczystości szef legionowskiego muzeum. Ze swej strony, jako historyk, dr Szczepański zamierza oddać ją bohaterowi już wkrótce. – Chciałbym napisać jego biogram do następnego numeru „Rocznika Legionowskiego”. Niewiele jest pamiątek, niewiele zachowanych dokumentów, ale podczas dzisiejszej uroczystości rozmawiałem z jego rodziną i dowiedziałem się, że zachował się list Karola, jednego z jego synów, który wysłał go z Oświęcimia na krótko przed śmiercią. Jest to cenna pamiątka i wzbogacająca biogram rodziny Szwedowskich.

Na koniec należy jeszcze wspomnieć o swego rodzaju patriotycznej sztafecie pokoleń. Opieki nad tablicą poświęconą Karolowi Szwedowskiemu podjęła się bowiem, i to „po wsze czasy”, społeczność Przedszkola Miejskiego nr 1.