Od wielu lat działając w zgranym proekologicznym tandemie, miejski ratusz i spółka KZB Legionowo są zaledwie o krok od całkowitego pozbycia się z komunalnych budynków starych, zatruwających powietrze pieców. Jeszcze w tym miesiącu, ustąpiwszy miejsca pompom ciepła, nakaz eksmisji otrzyma kilkanaście kolejnych „kopciuchów”. A los garstki tych, które pozostały, jest już właściwie przesądzony.

Rozstrzygnięty pod koniec sierpnia, warty 63 tys. zł przetarg pozwolił zakupić miejskim urzędnikom 15 kolejnych pomp ciepła typu powietrze – powietrze. Lada dzień zostaną one zamontowane w zarządzanych przez spółkę KZB budynkach komunalnych przy ulicach: Batorego 2, Kościuszki 9B, Chopina 2A, Chrobrego 18, Sowińskiego 38, Targowej 56 i Narutowicza 9, co ma potrwać około dwóch tygodni. Wcześniej w każdym z wytypowanych do montażu lokali fachowcy sprawdzą stan instalacji elektrycznej, a w razie potrzeby dołożą tam nowe bądź wymienią całą skrzynkę z bezpiecznikami. – To kontynuacja programu, który rozpoczęliśmy w 2018 roku, polegającego na instalowaniu pomp ciepła w lokalach komunalnych. Wdrożyliśmy go, ponieważ wiele budynków, w których te lokale się znajdują, ma już kilkadziesiąt lat, a ich konstrukcja, często drewniana, bądź inne uwarunkowania techniczne nie pozwalają na przyłączenie do miejskiej sieci gazowej lub ciepłowniczej. W tej sytuacji najbardziej sensownym rozwiązaniem był zakup oraz instalacja tam pomp ciepła typu powietrze – powietrze, czyli klimatyzatorów z funkcją ogrzewania – tłumaczy Marcin Galoch, pełnomocnik prezydenta Legionowa ds. jakości powietrza i gospodarki niskoemisyjnej.

Tego typu urządzenia dobrze spełniają swoją funkcję do temperatury zewnętrznej minus 25 stopni Celsjusza i są mniej więcej cztery razy bardziej ekonomiczne od zwykłego ogrzewania elektrycznego, w rodzaju piecyka olejowego lub popularnej „farelki”. Jak wynika z wcześniejszych analiz, koszty ogrzewania taką przypominającą zwykły klimatyzator pompą są porównywalne z nakładami na eksploatację kondensacyjnego kotła gazowego. Teraz, biorąc pod uwagę galopujące ceny potrzebnego do jego zasilania paliwa, rachunek ekonomiczny jeszcze bardziej przemawia na korzyść pomp ciepła. Lecz przemawia też za tym prawo, konkretnie tzw. uchwała antysmogowa, wedle której do końca bieżącego roku urządzenia w rodzaju popularnych „kóz”, kominków, a także pieców kaflowych powinny być wyłączone z eksploatacji. – Często bywa tak, że mieszkańcy początkowo nie zgadzają się na montaż pompy ciepła, ale gdy później zobaczą, że u sąsiada ona dobrze działa i wszystko jest w porządku, kontaktują się ze spółką KZB lub z urzędem miasta i mówią, że też chcieliby taką pompę w domu posiadać. Staramy się wtedy reagować w miarę szybko i jeśli tylko jest taka możliwość, to ich prośbę spełniamy – mówi Marcin Galoch.

Czy zatem klimatyzatory z funkcją ogrzewania mają jakieś wady? Jedną, owszem, mają: tą samą co zwyczajna domowa „klima” – zmieniają temperaturę właściwie tylko w pomieszczeniu, gdzie się znajdują. Z tego właśnie powodu w dużych lokalach – choć te komunalne zwykle trudno zaliczyć do tej kategorii – pomp ciepła powinno być odpowiednio więcej. Ale akurat w tej kwestii pracownicy ratusza oraz miejskiej spółki są elastyczni, sygnalizując – w razie zaistniałej potrzeby – gotowość dołożenia w konkretnych mieszkaniach drugiego źródła ciepła. I to jeszcze nawet w tym roku. – Opinie o tych urządzeniach są generalnie dobre, ludzie je sobie chwalą, także pod względem kosztów utrzymania. Zwłaszcza że część lokatorów kwalifikuje się do wsparcia udzielanego przez Ośrodek Pomocy Społecznej, gdyż przysługują im różne zasiłki oraz dodatki osłonowe. Poza tym mieszkańcy cenią sobie wygodę eksploatacji pomp. W odróżnieniu od zwykłego piecyka, małe dziecko nie jest w stanie się o nią oparzyć. Lokale zyskują też na czystości, bo nie ma już w nich popiołu, sadzy i przykrego zapachu związanego z używaniem pieca na paliwa stałe. A dodatkową korzyścią jest fakt, że w lecie takie pompy mogą działać jako klimatyzacja – wylicza ich plusy antysmogowy pełnomocnik prezydenta.

Wykonana przed kilkoma laty inwentaryzacja „kopciuchów” używanych w legionowskich budynkach komunalnych wykazała, że działało ich tam około setki. Od 2018 roku, kiedy ratusz i spółka KZB pokazali im czerwoną kartkę i kazali opuścić boisko, zniknęło ich już (wliczając najnowszą piętnastkę) blisko dziewięćdziesiąt. Użytkownicy kilkunastu tych, które wciąż mogą zimą „dorzucić się” do miejskiego smogu, na razie czekają z wyrażeniem zgody na montaż pompy ciepła. Część z nich nie chce podejmować decyzji, dopóki nie wyjaśni się sytuacja z cenami opału, gazu i energii elektrycznej. Właściciele starych pieców powinni jednak mieć świadomość, że podejmują tym samym spore ryzyko. Bo gdy w sezonie grzewczym na legionowskie ulice wyruszy Ekopatrol, zwabiony wydobywającym się z ich kominów dymem, najpierw zapuka właśnie do nich. I na mocy obowiązującego prawa, przy pomocy mandatu, będzie mógł mocno dać każdemu popalić.

Poprzedni artykułMoje love metalowe
Następny artykułNowa „Miejscowa na Weekend”
Trudno powiedzieć, czy to wpływ zodiakalnego Koziorożca, ale lubi czasem nabić kogoś na medialne rogi. Starając się przy tym, a to coraz rzadsze zjawisko, nie nabijać w butelkę czytelników. 51-letni chłopiec starannie skrywający swe emocje. Głównie pozytywne. Posiadacz wielu cech, które dyskwalifikują go jako wzór dziennikarza. Mimo to od ponad dekady dzielnie trwa na legionowskim posterunku.