fot. arch.

Podobne sygnały docierają do pracowników i zarządu SMLW od dawna. Sygnały płynące i z miejskiego ratusza, i od firm odbierających komunalne śmieci, a dotyczące odpadów budowlanych. Widać to szczególnie w sezonie remontowym, kiedy w altankach, pod budynkami i przy zsypach zalegają zwały gruzu, stare okna czy armatura kuchenna.

Tymczasem być ich tam w ogóle nie powinno. Bo chociaż dla mieszkańców mieszczą się one w szerokiej definicji śmieci, z perspektywy operatora gospodarki odpadami, czyli gminy Legionowo, śmieciami wcale nie są. – Odpadów budowlanych, takich jak na przykład glazura, terakota, panele, okna, drzwi lub armatura sanitarna, absolutnie nie wolno wyrzucać do altanek śmietnikowych. Lokatorzy często mówią: „Ale my przecież za to płacimy!”. Tyle że jest to opłata za wywóz odpadów komunalnych, a nie budowlanych – wyjaśnia Agnieszka Borkowska, wiceprezes zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej Lokatorsko-Własnościowej w Legionowie. Tych zaś każdy mieszkaniec powinien pozbywać się we własnym zakresie.

Opcji jest kilka i żadna z nich nie szkodzi środowisku, każda natomiast sprzyja osiedlowej estetyce. – W zależności od skali remontu, można zamówić kontener albo tak zwanego big baga, czyli duży worek na gruz budowlany. Można też, zupełnie bezpłatnie, wywieźć to wszystko do miejskiego Punktu Selektywnego Zbierania Odpadów Komunalnych, znajdującego się przy ulicy Olszankowej, w okolicach legionowskiej ciepłowni PEC. Wcześniej należy tylko udać się do gminy po stosowne zaświadczenie, potwierdzające prawo do skorzystania z PSZOK – radzi wiceprezeska SMLW. Koszty samego transportu, podobnie jak przebudowy mieszkania – leżą oczywiście po stronie inwestora.

Póki co mało kto się tym jednak przejmuje i jeśli już coś na osiedlach leży, a właściwie zalega, to głównie smutne pozostałości po dokonywanych przez lokatorów remontach. – To wszystko leży, mieszkańcy się denerwują, że jest brzydki widok, no ale ktoś za ten wywóz musi zapłacić. Najczęściej koszty są przypisywane do poszczególnych nieruchomości. Ktoś wyrzuci parę paneli, drugi mieszkaniec dołoży inne rzeczy i z tej małej kupki stopniowo robi się sterta – przestrzega Agnieszka Borkowska. Przygotowując się do domowego remontu, warto zawczasu przeciwdziałać jej powiększaniu. Nie jest to ani szczególnie kosztowne, ani trudne, ani tym bardziej kłopotliwe.

Poprzedni artykułŁad w powiecie
Następny artykułI po ciepłej wodzie
Trudno powiedzieć, czy to wpływ zodiakalnego Koziorożca, ale lubi czasem nabić kogoś na medialne rogi. Starając się przy tym, a to coraz rzadsze zjawisko, nie nabijać w butelkę czytelników. 51-letni chłopiec starannie skrywający swe emocje. Głównie pozytywne. Posiadacz wielu cech, które dyskwalifikują go jako wzór dziennikarza. Mimo to od ponad dekady dzielnie trwa na legionowskim posterunku.