Po dwuletniej, spowodowanej przez pandemię przerwie legionowscy uczniowie znów wyłonili Wychowawcę Roku, tym razem roku 2022. Głosowanie było wprawdzie tajne, lecz po raz kolejny wyszło na jaw, że kandydaci do tego zaszczytnego tytułu uważnie odrobili lekcje z przysposobienia do życia w szkolnej rodzinie.

Uroczyste rozstrzygnięcie konkursu nastąpiło jak zwykle w sali widowiskowej ratusza. Jak zwykle też przy głośnym aplauzie podopiecznych nominowanych belfrów. No i przy cichej aprobacie sterników miejskiej oświaty, doceniających pożytki płynące z uczniowskiego plebiscytu. – Służy on podkreśleniu roli, jaką pełni wychowawca w szkole. Bywa to rola niedoceniona, a wiąże się z mnóstwem obowiązków, które nauczyciel – często poza godzinami swojej pracy – musi zrealizować. To również czas, który poświęca uczniom swojej klasy. Wychowawca to nie tylko osoba przekazująca rodzicom informacje o ich dzieciach, ale również opiekun, osoba wspierająca uczniów znajdujących się w trudnej sytuacji. To także organizator, chociażby wycieczek czy różnego rodzaju zajęć, które odbywają się w szkole – mówi Piotr Zadrożny, zastępca prezydenta Legionowa.

Głosami młodych ludzi przepustkę do czerwcowego finału konkursu otrzymało siedmioro wychowawców: Andrzej Bielarski ze Szkoły Podstawowej nr 1, Piotr Cesarczyk z II Liceum Ogólnokształcącego, Marcin Cygan ze Szkoły Podstawowej nr 2, Marcin Kościesza z „ósemki”, Michał Panasiuk z „czwórki”, Urszula Paszkiewicz z „trójki” oraz Monika Stasiuk z SP nr 7. Taki zestaw finalistów miło zastępcę prezydenta zaskoczył. – Mnie przez tyle lat pracy zawodowej wprowadzano w błąd, mówiąc, że szkoły są bardzo sfeminizowane. Sądząc po tej delegacji, z panami wcale nie jest tak źle. Bardzo się cieszę, że jest tu tak wielu mężczyzn – żartował Piotr Zadrożny. Decyzją członków kapituły konkursu, na podstawie analizy prezentacji nominowanych kandydatów, zwyciężyła w nim jednak kobieta. Po podsumowaniu wyników tajnego głosowania tytuł Wychowawcy Roku znów trafił do rąk Urszuli Paszkiewicz, nauczycielki języka angielskiego ze Szkoły Podstawowej nr 3. Tak naprawdę wygrali jednak, o czym przypomniał im szef rady miasta, wszyscy nominowani. – Oczywiście zwycięzca zawsze jest jeden, niemniej jednak nominacja to też jest bardzo duże wyróżnienie – podkreślił zaproszony na scenę Ryszard Brański.

Co do zwyciężczyni, chociaż pani Ula zgromadziła już solidną kolekcję statuetek, każda kolejna cieszy ją tak samo. Jak wszystkie nagrody za dobrze wykonywaną pracę. – Czuję się niesamowicie! Fajnie, że dzieciaki doceniają to, co robimy. Tym bardziej, że nie jest to łatwa praca i w czasie pandemii nas podwójnie doświadczała. Musieliśmy na nowo uczyć się pewnych zachowań. Fajnie, że dzieciaki to widzą i doceniają, bo szczególnie od nich miło jest dostać taką nagrodę – mówi Urszula Paszkiewicz. A gratulując laureatce, Piotr Zadrożny, jej urzędowy zwierzchnik, dodaje: – Stanowi to tylko potwierdzenie, że można wykonywać swoją pracę dobrze i przez wiele lat, trzymając się sprawdzonych wzorców i rozwiązań. Dzięki temu kolejne pokolenia uczniów doceniają jej pracę i zaangażowanie.

Pytani o to, jakie cechy wyróżniają idealnego wychowawcę, legionowscy uczniowie są raczej zgodni. Powinien być sprawiedliwy, pomysłowy, życzliwy, cierpliwy, otwarty, pomocny, ale i wymagający. A przede wszystkim pasjonować się swoim przedmiotem. Sądząc po werdykcie młodzieży, Urszula Paszkiewicz najwyraźniej powyższe kryteria spełnia. Z doradzaniem innym wychowawcom woli być jednak ostrożna. Bo chociaż wie o tym sporo, uniwersalna recepta na uwielbienie ze strony uczniów nie istnieje. – Powiem szczerze, to wcale nie jest łatwe. Jak zaczynałam, to myślałam, że stanę przed klasą, powiem: „Cicho, słuchajcie, co mam wam do powiedzenia” i wszystko będzie tak, jak sobie zaplanowałam… Kiedyś moja pani profesor na studiach powiedziała: „Przede wszystkim uczniowie powinni was polubić”. Ja wzięłam to sobie do serca i to mi się sprawdza. Jak uczniowie polubią mnie, to zaczynają lubić mój przedmiot, zaczynają inaczej do niego podchodzić, chętniej przychodzą na lekcję. No i wtedy dopiero zaczynamy budować naszą więź i uczyć się przez kolejne lata. U mnie to się sprawdza, a ta sympatia procentuje.

Czwartkową galę w ratuszu uświetniły występy muzyczne licealistów z Królewskiej Dwójki, którzy pomogli też miejskiemu wydziałowi edukacji przy jej organizacji. Uczniowsko-urzędnicza współpraca znów wyszła śpiewająco. Albo, jak kto woli, na piątkę z plusem!