LUBY, czyli Legionowskie Prezentacje Teatralne, były swego czasu jedną z kulturalnych wizytówek miasta. I choć przed kilkoma laty zeszły z afisza, ich organizatorzy wcale o nich nie zapomnieli. Na dowód przygotowali zaprezentowany pod koniec września mini cykl opatrzony nazwą „LUBimY teatr”. Ma on anonsować przyszłoroczne LUBY – już takie z prawdziwego zdarzenia.

Inauguracyjny spektakl ściągnął do sali widowiskowej ratusza komplet publiczności. Czemu zresztą trudno się dziwić, skoro na scenie pojawiła się sama Gołda Tencer oraz jej artyści z Teatru Żydowskiego w Warszawie. – Będziemy dzisiaj pokazywać przedwojenny, żydowski kabaret. Będzie dużo humoru, pięknych piosenek lirycznych, szmoncesów, ale w bardzo dobrym stylu. Teksty Słonimskiego, Jurandota, Tuwima, no i dużo śmiechu – zapowiedziała gwiazda wieczoru.

Zanim jednak do głosu doszli artyści, zabrał go witający ich prezent miasta. Szczęśliwy, że kulturalne serce Legionowa znów zaczęło bić z pełną mocą, pragnął podzielić się tym, co czuło zapewne większość obecnych na sali widzów. – Chciałbym wyrazić wielką radość, że możemy się spotkać nie online, nie w telewizorze, tylko człowiek z człowiekiem. Porozmawiać i zakosztować tego, czego przez ostatnie dwa lata nam brakowało. Roman Smogorzewski nie omieszkał też wspomnieć o faktach, które pamiętają tylko najstarsi mieszkańcy miasta. A które już nigdy w dawnej postaci nie powrócą. – Przed wojną w Legionowie żyło bardzo wielu mieszkańców wyznania Mojżeszowego. Mieliśmy dom modlitwy. Brakuje nam tych starszych braci w wierze. Wśród mieszkańców, którzy w strasznych okolicznościach zniknęli z legionowskiego życia byli ludzie tworzący i budujący to młode miasto. Do tej pory stoi w nim wiele budynków, które zostały stworzone dzięki ich intelektowi i wysiłkowi. Tak więc bardzo się cieszymy, że z tą kulturą i tradycją będziemy się tu dziś mogli spotkać i pomyśleć przy okazji o tych mieszkańcach Legionowa, którzy już niestety odeszli.

Nie całkiem odeszły jednak – na całe szczęście – ich folklor, muzyka oraz specyficzne, uwielbiane przez Polaków poczucie humoru. – Ten humor i cała kultura żydowska wyrosła z jednego pnia z kulturą polską. I to w nas wszystkich zostało. Nieprzypadkowo jesteśmy już 800 lat na tej ziemi, a tak jak mówił wielki żydowski pisarz, śmiech to zdrowie. I trzeba się śmiać – radzi Gołda Tencer. A przy okazji cieszyć z tego, że znów artyści mogą na żywo spotykać się z publicznością. – Bardzo dużo występowaliśmy w sieci, ale bezpośredni kontakt to zupełnie coś innego. Nawet jeśli na sali jest jeden widz, to też dla niego warto grać – dodaje pieśniarka.

Obok lubianych od pokoleń, wzruszających piosenek warszawscy artyści przypomnieli też słynne skecze, znane choćby z kabaretu „Dudek”. Dzięki nim widzowie mogli na przykład poznać alternatywny wobec ich własnego pogląd na regulowanie zaciągniętych zobowiązań lub przypomnieć sobie słynny skecz „Sęk”, wykonywany ongiś przez Wiesława Michnikowskiego i Edwarda Dziewońskiego. Była więc wyborna, archaiczna polszczyzna, były też utwory muzyczne pisane przez najwybitniejszych twórców swoich czasów. Trudno się dziwić, że tuż po obejrzeniu środowego przedstawienia legionowianie niekiedy nucili jeszcze melodie, które przecież od wielu dziesięcioleci nie goszczą już na listach przebojów.

Dwa kolejne akcenty cyklu „LUBimY teatr” nastąpiły podczas minionego weekendu. W sobotę przy kościele Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa zagrał gliwicki Teatr A, ze sztuką poświęconą błogosławionemu kardynałowi Stefanowi Wyszyńskiemu. Natomiast dzień później, na scenie targowiska Mój Rynek, wystąpił Teatr Adonai z Miejskiego Ośrodka Kultury w Legionowie. Przy udziale licznie zgromadzonych mieszkańców młodzi aktorzy zaprezentowali pantomimiczny spektakl pod tytułem „Słowo”. Spektakl, w którym, co zrozumiałe, żadne słowo nie padło… – Natomiast za rok, liczymy że już w nieco cieplejszych, może wiosennych klimatach, wystartujemy z cyklem LUBY – zapowiada Anna Szwarczewska, kierownik referatu kultury i współpracy Urzędu Miasta w Legionowie. A Jolanta Żebrowska, chrzestna matka Legionowskich Prezentacji Teatralnych, dodaje: – Po tylu latach przerwy warto byłoby zrobić im osiemnaste urodziny. Tak się zdarzyło, że przez dłuższy czas ta tradycja nie była w Legionowie kontynuowana w postaci takiego mini festiwalu. Oczywiście teatr jako taki z miasta nie zniknął, bo w różnych formach gościł we wszystkich placówkach kulturalnych. Tak więc teatr u nas żył, żyje i żyć będzie. A forma LUBY przyjęła się wiele lat temu, sprawiając wielką przyjemność mieszkańcom miasta.

I wszystko wskazuje na to, że po kilkuletniej przerwie sprawiać ją będzie nadal. A to dla każdego miłośnika teatru doskonała informacja.

Poprzedni artykułNo i się zac(z/i)ęło
Następny artykułMały sprzęt, a cieszy
Trudno powiedzieć, czy to wpływ zodiakalnego Koziorożca, ale lubi czasem nabić kogoś na medialne rogi. Starając się przy tym, a to coraz rzadsze zjawisko, nie nabijać w butelkę czytelników. 50-letni chłopiec starannie skrywający swe emocje. Głównie pozytywne. Posiadacz wielu cech, które dyskwalifikują go jako wzór dziennikarza. Mimo to od ponad dekady dzielnie trwa na legionowskim posterunku.