Minęło półtora roku i legionowską radę miasta znów rozgrzała wizja powstania przy ulicy Kościuszki osiedla mieszkaniowego. W ostatni wtorek sierpnia, już przy udziale nowego inwestora, pod obrady trafił projekt uchwały w sprawie lokalizacji tej kontrowersyjnej w opinii jej przeciwników inwestycji.

Po tym, jak projektantka przedstawiła szczegóły planu, głos zabrał przedstawiciel legionowskiej firmy Aria Development, która zamierza go realizować. I od razu postarał się rozwiać wątpliwości samorządowców z opozycji. – Osiedle nie będzie ogrodzone od strony ul. Kościuszki, w związku z tym dostęp do niego będzie dla każdej osoby, która będzie nią przechodzić. (…) To, czy osiedle ostatecznie zostanie ogrodzone, będzie zależało również od samych mieszkańców, na co deweloper nie ma wpływu. My w swojej koncepcji mamy zawartą otwartość tego osiedla i dostęp dla wszystkich – zaznaczył Dariusz Nagórski, dyr. ds. inwestycji Aria Development.

Wbrew obawom części radnych, większość, bo aż 128 z 216 przewidywanych na osiedlu lokali ma mieć trzy lub cztery pokoje. Co podążając za tokiem myślenia oponentów, raczej wyklucza kupowanie mieszkań tylko pod wynajem. – Z tego terenu deweloper mógł próbować wycisnąć więcej, mógł pobudować wyżej i mógł pobudować więcej mieszkań. Jak znam projekty innych osiedli, kiedy teraz usłyszałem, ile jest mieszkań takich, a ile takich, to uważam, że to bardzo zrównoważony projekt – ocenił prezydent Roman Smogorzewski. Trudno powiedzieć to samo o dyskusji, którą on sprowokował. Na wszelki wypadek przewodniczący Ryszard Brański, postanowił umieścić ją w ściśle określonych ramach. – Postaram się, żeby państwo nie odpowiadali na odczucia radnych, bo każdy radny może mieć odczucia. Chodzi mi o to, żebyśmy nie rozciągali temat w czasie. Natomiast na pytania konkretne bardzo proszę o udzielenie odpowiedzi.

Dla inwestora artykułowane przez opozycję pytania, wątpliwości i zarzuty mogły być nowością. Dla innych obecnych nie były, bo padły na tej samej sali już wcześniej. – Czy państwo jesteście nam w stanie oszacować, jakim to osiedle będzie obciążeniem dla istniejącej infrastruktury sanitarnej miasta i dla wodociągów? – dociekała Katarzyna Skierkowska-Pacocha. W tym przypadku wywołany do odpowiedzi poczuł się prezydent miasta. – Szanowna pani, tak zadane pytanie jest pytaniem zadanym fałszywie, nieprawdziwie i niemądrze, ponieważ tego typu inwestycja nie obciąża sieci, tylko jest zyskiem dla PWK. Przedsiębiorstwo Wodociągowo-Kanalizacyjne w Legionowie ma pewne koszty stałe i każdy nowy klient, szczególnie w zabudowie zwartej – trochę pani architekt o tym mówiła i miło, że specjaliści, a nie lokalni politycy, którzy często się na niczym nie znają, a się wypowiadają, zaś lokalne media kłamstwa powtarzają. Pani architekt, osoba wykształcona w tej dziedzinie, mówiła, że właśnie taka intensywna zabudowa jest ekologiczna, ekonomiczna i korzystna dla miasta – odrzekł gospodarz ratusza. Gdy ponownie doszła do głosu, radna z klubu PiS doprecyzowała, że chodziło jej o ograniczoną wydajność studni głębinowych oraz instalacji do odbioru ścieków. Tym razem riposta była taka: – Chcę pani powiedzieć, że w 1990 roku to miasto zużywało dwa razy więcej niż dzisiaj – ponieważ nie było liczników, no i tej wody nie szanowaliśmy. Przez ostatnie lata PWK wykonało wiele nowych odwiertów, mamy też nową stację uzdatniania wody na osiedlu Piaski.

Pozostając w temacie mediów, niepokoju nie powinna również budzić kwestia dostaw energii cieplnej. – Zakładamy dwa rozwiązania dostarczania ciepła: albo poprzez ciepło miejskie – w momencie, kiedy uda nam się uzyskać takie warunki, natomiast gdyby się nie udało, to mamy dostęp do sieci gazowej, która też będzie bardzo ekologicznym źródłem ogrzewania – poinformowała Diana Kołakowska, architekt z firmy TUPROJEKT.

Przeciwnicy zagospodarowania leżącego odłogiem terenu przemysłowego sporo uwagi poświęcili odległości przyszłego osiedla od stacji i centrum miasta. Przewidując również, że ul. Kościuszki zakorkują setki aut jej nowych mieszkańców. – Odległość do torów jest na tyle nieduża, że w naszym odczuciu ilość samochodów, które wjadą na osiedle, zostanie na tym osiedlu, a ludzie pójdą piechotą na dworzec. To osiedle jest przede wszystkim kierowane do osób, które pracują w Warszawie i będą się poruszać komunikacją miejską – powiedział dyr. Nagórski. Nieprzekonanych to oczywiście nie przekonało. – My sprawdziliśmy, teraz, w trakcie tej dyskusji burzliwej, że ta odległość z tej lokalizacji tego osiedla przy Kościuszki do stacji, to może 800 m jest w linii prostej, bo mapy wskazują na to, że trzeba iść tam prawie półtora kilometra – obwieścił radny Bogdan Kiełbasiński (NMNS). – Polecam wniosek o ustalenie lokalizacji, żebyście państwo czytali z załącznikami. Tam m.in. jest rysunek i schemat przedstawiający odległości planowanej inwestycji od przystanków komunikacji miejskiej. Jest też wyrysowany sposób dojścia do PKP Legionowo – odparował zastępca prezydenta Marek Pawlak. A jego szef dodał: – Te trzysta samochodów, które się tam pojawią, będą mogły wyjeżdżać i ulicą Krasińskiego, i Mickiewicza, i Kazimierza Wielkiego. Ten ruch się rozłoży. Także ze względu na fakt różnych godzin pracy i coraz popularniejszego zatrudnienia w formule „home office”.

Ten oraz inne argumenty zwolenników budowy osiedla do mieszkańców domów nie trafiły. Ich zdaniem, ponieważ żyją w dzielnicy willowej, bloków tam być nie powinno. Co więcej, są przekonani, że teren zostanie zamknięty i nie ufają składanym przez inwestora deklaracjom dotyczącym powierzchni lokali. – Wszyscy wiemy, że możecie to państwo zmienić w trakcie budowy i złożyć nowy projekt danej kondygnacji. Więc to na dzisiaj jest w ogóle niewiążące. Wiążące jest to, jak zostaliśmy potraktowani jako ludzie, którzy kupują pewną rzecz, a nagle zaczyna się budowa osiedla. Ja nie wiem, czy państwo byście chcieli, jak byście kupili dom, mieszkali w jednorodzinnej części, nagle zamieszkać w centrum osiedla – retorycznie pytała mieszkanka. Na dodatek osiedla, jej zdaniem, niepasującego do okolicy. – Pani architekt, z całym szacunkiem: czy pani przeszła się tą ulicą i zobaczyła, jak tam wyglądają te domy? Bo projekt, który państwo zaproponowaliście, (…) w ogóle nie przystaje do tego, co tam jest. Nie wiem, czy pani zauważyła, że te domy są klasyką, a to, co pani zaproponowała, z całym szacunkiem, to pan prezydent lepsze komunalne bloki postawił.

Jak oświadczyli mieszkańcy ul. Kościuszki, nie są przeciwni zabudowie terenu, ale widzieliby tam jednorodzinną zabudowę szeregową. Jeśli mimo to pojawią się bloki, zapowiadają roszczenia o odszkodowanie od miasta z tytułu spadku wartości ich domów. – Ja uważam, że państwa nieruchomości nie stracą na wartości. A to z tego względu, że dzisiaj te nieruchomości są położone przy terenie składu węgla, składu złomu, terenie przemysłowym. I właśnie to, w mojej ocenie, obniża wartość nieruchomości, (…) a nie zabudowa wielomieszkaniowa. Oczywiście każdy ma prawo dochodzić swoich oczekiwań, ale ja tutaj jestem absolutnie spokojny o ewentualne konsekwencje podjęcia przez radę miasta tejże decyzji – mówił prezydent Smogorzewski. Zwracając się do obecnych legionowian, poruszył jeszcze jeden aspekt sprawy. – Doskonale rozumiem mieszkańców, którzy tutaj są i boją się tej zmiany, ale chce powiedzieć, że jeżeli ten teren pozostanie jako teren przemysłowy, tak jak jest dzisiaj, to mogą tam się dziać rzeczy naprawdę trudne. (…) Jeżeli powstanie tam osiedle mieszkaniowe, to nie powstanie tam fabryka, nie powstanie tam centrum handlowe albo zakład, który nie wiadomo co będzie produkował. Proszę też o tym pomyśleć.

Nie czekając, czy te słowa trafią komuś do przekonania, opozycja wytknęła też inwestycji bliskość torów. – Co mówi główna komisja urbanistyczno-architektoniczna: że największym problemem – i nie mówię tylko o problemie mieszkańców już mieszkających, ale również tych, którzy tam zamieszkają – to jest zapewnienie skutecznej ochrony przed uciążliwością, akustycznymi wibracjami od sąsiadującej linii kolejowej. Jak pewnie państwo wiecie, ta linia kolejowa się rozwija i tam mają być przewidziane i dołożenie torów, i zwiększenie prędkości tych pociągów. Tak że to oddziaływanie na pewno się zwiększy – twierdził Mirosław Grabowski (NMNS). – Nie wiem, czy pan zauważył, bo ja tak, że inwestor wziął pod uwagę to, że są tam tory i mówił o tym dzisiaj, że powyżej 80 procent mieszkań tą strefę dzienną, strefę mieszkalną ma odwróconą od torów – odpowiedział Roman Smogorzewski. Mimo tej uwagi wciąż był pod ostrzałem. – Mówił pan wielokrotnie o tym, że to są polscy przedsiębiorcy, mieszkańcy Legionowa, (…) ale też należy pamiętać, że my, szarzy mieszkańcy Legionowa też jesteśmy Polakami, też należy należy dbać o nas jako o mieszkańców. (…) My też chcemy mieszkać w spokoju – zaapelował Andrzej Kalinowski.

Szef klub PiS zapytał także o stan uzgodnień całej inwestycji z PKP. Tym razem odpowiedział zastępca prezydenta. – Przeczytałeś, widzę, całą dokumentację, a nie było trzeba tak głęboko sięgać. Wystarczyło przeczytać samą uchwałę, ostatnie dosłownie punkty. Tam jest transponowany ten obowiązek uzyskania przez inwestora uzgodnień z PKP PLK w tym zakresie. (…) Natomiast te uzgodnienia uzyskuje się do projektu budowlanego, a państwo nie są jeszcze na tym etapie – wyjaśnił Marek Pawlak.

Co się tyczy etapów sierpniowej sesji, po długiej i gorącej dyskusji przyszedł czas na głosowanie. Budowę osiedla poparło dwunastu radnych, dziewięciu zaś było przeciw. A zatem ciąg dalszy nastąpi…

Poprzedni artykułRemont to za mało
Następny artykułMANKO ostrzega przed mankiem
Trudno powiedzieć, czy to wpływ zodiakalnego Koziorożca, ale lubi czasem nabić kogoś na medialne rogi. Starając się przy tym, a to coraz rzadsze zjawisko, nie nabijać w butelkę czytelników. 50-letni chłopiec starannie skrywający swe emocje. Głównie pozytywne. Posiadacz wielu cech, które dyskwalifikują go jako wzór dziennikarza. Mimo to od ponad dekady dzielnie trwa na legionowskim posterunku.