fot. Fb/KPR Legionowo

Od piątku do niedzieli (20-22 sierpnia) legionowska Arena gościła uczestników II Turnieju Piłki Ręcznej o Puchar Marszałka Województwa Mazowieckiego. Obok gospodarzy, czyli KPR-u Legionowo, wzięły w nim udział ORLEN Upstream SRS Przemyśl, Enea Orlęta Zwoleń oraz Warmia Energa Olsztyn. I to właśnie z tą drużyną, po zwycięstwach nad ekipami z Przemyśla i Zwolenia, KPR zagrał w ostatnim meczu o marszałkowski puchar. Zagrał i po zaciętej walce wygrał.

Tuż po meczu szef legionowskiego klubu, a przy tym ojciec chrzestny całego turnieju był wniebowzięty. – Bardzo się cieszę, bo drugi rok z rzędu wystartowaliśmy w otwartym konkursie ofert i z powodzeniem udało się zrealizować tutaj u nas, na Mazowszu, bardzo fajne wydarzenie. Drużyny uczestniczące w turnieju pokazały klasę sportową. W finale graliśmy z zespołem, z którym mierzyliśmy się ostatnio w rywalizacji mistrzów pierwszej ligi, i ten mecz tak naprawdę przez większość czasu trzymał w napięciu. Myślę, że dla kibiców zgromadzonych po dłuższej przerwie w naszej hali była to fajna okazja do sprawdzenia swoich nerwów, bo były one do końca – komentował na gorąco Dominik Brinovec, prezes zarządu KPR Legionowo.

Prowadząc do przerwy 21:18, w drugiej połowie KPR nie zwalniał tempa i przez większość czasu trzymał rywali na dystans. Tylko raz dał się gościom zbliżyć na jedną bramkę. Dzięki zaangażowaniu zawodników obu drużyn miejscowym kibicom niedzielny mecz naprawdę mógł się podobać. Zwłaszcza że po znakomitej, skutecznej końcówce legionowianie wygrali z Warmią Energą Olsztyn 33:30. – Zwyciężanie zawsze jest przyjemne i zawsze jest to element budowania zespołu. Sport wyzwala emocje, w tym również nerwy, bo przecież ten mecz nie układał się w zupełności pod nasze dyktando i nie był wciąż pod naszą kontrolą. Mieliśmy na przewadze plus dwie, plus trzy bramki i tego staraliśmy się pilnować, wywiązując się z założeń, z planu, jaki sobie nakreśliliśmy na cały ten turniej. Myślę, że zrealizowaliśmy go w 90-95 procentach i teraz nadchodzi kolejny etap przygotowań do rozgrywek ligowych – powiedział po meczu trener Marcin Smolarczyk, razem z Michałem Prątnickim prowadzący legionowski zespół.

Jego zdaniem szkoleniowa wartość turniejowych bojów jest nie do przecenienia. – Była okazja poświęcić dużo czasu na grę tych graczy, którzy w zasadzie stanowią trzon zespołu, ponieważ część zawodników brała udział w rozgrywkach plażowych i juniorskich. Tak więc daliśmy więcej czasu graczom, którzy się znają, którzy się już rozumieją, żeby doskonalić te elementy, które będą kluczowe w kontekście późniejszej rywalizacji na boisku, gdzie już nie ma takiego marginesu błędu, jaki dają turnieje czy spotkania sparingowe – tłumaczył Marcin Smolarczyk. Po czym dodał: – Akurat w tym turnieju nie mogliśmy oglądać nowego środkowego rozgrywającego Adama Laskowskiego, który brał udział we wspomnianych rozgrywkach plażowych. Ale do tej pory pokazał on, że gra bardzo dojrzale jak na swój wiek i do podbudowania, co jest normalne w tym wieku, ma tylko kwestie związane z motoryką – myślę, że tutaj drzemie w nim jeszcze potencjał. Natomiast jesteśmy bardzo zadowoleni z tego, co widzi w czasie gry, jak ją prowadzi, jaki rytm i jakie tempo utrzymuje. Tak więc na pewno fajnie wkomponował się w zespół. Z prawej strony Dawid Zadrożny, który dołączył do niego bardzo późno, też ma pewne braki w treningu kondycyjnym i siłowym, więc z czasem będzie starał się to nadrabiać. Liczymy na niego bardzo, bo to leworęczny, dobrze wyszkolony i obdarzony świetnymi warunkami zawodnik. I też inteligentnie grający na boisku. Tak więc jesteśmy zadowoleni z graczy, którzy do nas dołączyli. Wszyscy razem stanowią bardzo obszerny zespół, a wtedy zawsze łatwiej jest gospodarować siłami w meczach o stawkę czy w spotkaniach kontrolnych.

Obok zdobycia pucharu marszałka, do graczy KPR-u trafiły jeszcze dwa trofea. Najlepszym bramkarzem turnieju został Tomasz Szałkucki, zaś Michał Murzec – z dwudziestoma trafieniami na koncie – zdobył tytuł króla strzelców. Zapytany o to, co taki sukces daje drużynie w sensie mentalnym, Marcin Smolarczyk nie miał wątpliwości. – Bardzo dużo, bo to jest element budowania zespołu, budowania „szatni” i tego, co się tam dzieje przed meczem i po meczu. To są chwile, które sportowcy przeżywają we własnym gronie i to ważne, aby budować tę atmosferę takimi fajnymi akcentami, jak dobra gra i zwycięstwo w turnieju lub w meczu sparingowym. Oczywiście czasem zdarzy się porażka i ją też trzeba przełknąć, ale jeżeli nastąpiła po dobrej grze, to można sobie ją wybaczyć. Generalnie staramy się szyć na tyle, na ile mamy.

Druga edycja rywalizacji o puchar marszałka województwa mazowieckiego udała się klubowi zarówno pod względem sportowym, jak i organizacyjnym. Nic dziwnego, że prezes KPR-u myśli już o następnych odsłonach tego coraz bardziej prestiżowego i cennego pod względem szkoleniowym turnieju. – Mam nadzieję, że w kolejnych latach będziemy mogli go rozszerzyć i zaprosić więcej zespołów, również tych z wyższej klasy rozgrywkowej. Byłby to fajny i ciekawy akcent w przygotowaniach do ligi – uważa Dominik Brinovec. Ta zaś rusza za niespełna miesiąc. Na inaugurację swojego udziału w Lidze Centralnej KPR Legionowo zagra na wyjeździe ze Stalą Gorzów.
Waldek Siwczyński

Wyniki

Piątek 20.08
Enea Orlęta Zwoleń – ORLEN Upstream SRS Przemyśl 29:25
Sobota 21.08
KPR Legionowo – Enea Orlęta Zwoleń 32:22
Warmia Energa Olsztyn – ORLEN Upstream SRS Przemyśl 26:25
KPR Legionowo – ORLEN Upstream SRS Przemyśl 36:20 (17:7)
Niedziela 22.08
Warmia Energa Olsztyn – Enea Orlęta Zwoleń 24:16 (13:9)
KPR Legionowo – Warmia Energa Olsztyn 33:30 (21:18)

Statuetka MVP turnieju trafiła do Damiana Didyka (Warmia Energa Olsztyn). Najlepszym bramkarzem został wybrany Tomasz Szałkucki (KPR Legionowo), najlepszym obrońcą – Paweł Grzelak (Enea Orlęta Zwoleń) a królem strzelców – Michał Murzec (KPR Legionowo).

Poprzedni artykułWieczór z narkotykami
Następny artykułPrzed zimą robi się gorąco
Trudno powiedzieć, czy to wpływ zodiakalnego Koziorożca, ale lubi czasem nabić kogoś na medialne rogi. Starając się przy tym, a to coraz rzadsze zjawisko, nie nabijać w butelkę czytelników. 50-letni chłopiec starannie skrywający swe emocje. Głównie pozytywne. Posiadacz wielu cech, które dyskwalifikują go jako wzór dziennikarza. Mimo to od ponad dekady dzielnie trwa na legionowskim posterunku.