fot. arch.

W drugą niedzielę marca, na dzień przed ponownym, wymuszonym przez pandemię zamknięciem pływalni Wodne Piaski, młodzi pływacy z klubu UKS Delfin Legionowo sprawdzili swoją formę w wewnętrznej rywalizacji, tym razem w stylu dowolnym. Pływacy, lecz tradycyjnie także wielu ich rodziców, a nawet dziadków, bo w przypadku zawodów klubowych równie istotna jak końcowy rezultat zmagań jest dobra zabawa.

Za względu na właśnie taką, a nie inną formułę wymyślonej przez trenerów Delfina imprezy, od samego początku biorą w niej udział zawodnicy mający od lat kilku do kilkudziesięciu, nierzadko tacy dźwigający już piąty czy szósty krzyżyk. Ci drudzy mają okazję sprawdzić się w popularnych sztafetach rodzinnych, których na ostatnich zawodach wystartowało ponad dwadzieścia. Nie zważając na fakt, że jednym pokonanie dwóch długości basenu zajmowało na przykład 31 sekund, innym zaś ponad minutę…

Co do kilku- oraz kilkunastoletnich zawodników Delfina, jak zwykle ścigali się oni na dystansach 25, 50 oraz 100 metrów, w wielu przypadkach pokazując formę, z jaką śmiało mogliby rywalizować na poważniejszych i bardziej prestiżowych zawodach. Zadowoleni byli więc zarówno oni sami, jak i trenerzy oraz rodzice. Mogąc jedynie żałować, że w ich sportowo-rekreacyjną zabawę już ponad rok temu wmieszała się pandemia, niosąc związane z nią ograniczenia sanitarne. A jej końca jakoś na razie nie widać.

Poprzedni artykułWypalone dopłaty
Następny artykułDzwon na Jagiellońskiej
Trudno powiedzieć, czy to wpływ zodiakalnego Koziorożca, ale lubi czasem nabić kogoś na medialne rogi. Starając się przy tym, a to coraz rzadsze zjawisko, nie nabijać w butelkę czytelników. 50-letni chłopiec starannie skrywający swe emocje. Głównie pozytywne. Posiadacz wielu cech, które dyskwalifikują go jako wzór dziennikarza. Mimo to od ponad dekady dzielnie trwa na legionowskim posterunku.