Miało nie być dyskusji, lecz jednak się ona wywiązała. Wszystko za sprawą znanego z aktywności w sieci Pawła Kownackiego, wójta gminy Wieliszew, który zamieścił i skomentował alarmujący odczyt z zamontowanego w Skrzeszewie czujnika jakości powietrza. Stało się to przyczynkiem do wpisów mieszkańców, rzucających niekiedy ciekawe światło na problem lokalnej emisji zanieczyszczeń.

Zamieszczona przez wójta Informacja o stanie powietrza pochodziła z czujnika umieszczonego na budynku remizy strażackiej w Skrzeszewie. Wskazywał on, że poziom pyłów PM 2,5 blisko czterokrotnie przekracza dopuszczalną normę. „Nie chcę byśmy zrobili tylko wokół tego postu dyskusję, że jest źle… ale prosiłbym o podpowiedzi, jakie rozwiązania skusiłyby posiadaczy kopciuchów do wymiany ich na piece ekologiczne? Jeśli zaczną być wprowadzane po 2023 mandaty za korzystanie z pieców bezklasowych, to przestanie to być żart, ale nie można tych osób zostawić samych sobie… Jak waszym zdaniem skłonić te osoby do zmiany pieca? Co według Was stoi na przeszkodzie takiej zmiany? Jaka powinna być dopłata do takiego pieca? Jakie wsparcie?” – zapytał mieszkańców wójt Kownacki.

Ponieważ gospodarz gminy poruszył bardzo chwytliwy i nośny wątek, pod jego wpisem szybko zaroiło się od postów. Jednych mniej, innych bardziej merytorycznych, niewątpliwie świadczących jednak o tym, że problem poprawy jakości powietrza wielu mieszkańcom leży na sercu. Pani Justyna proponowała na przykład: „Może trzeba zmusić gazownię do doprowadzenia gazu tam, gdzie chcą mieszkańcy. Jak nie będzie gazociągu, to o jakich piecach jest mowa? 100% na wymianę kotła to jeszcze nie wszystko, często trzeba też wymienić instalację i kaloryfery. No i oczywiście, jeśli jest marchewka, to musi być i kij – gmina Wieliszew nie korzysta z uprawnień i nie prowadzi kontroli palenisk. A taka powracająca kontrola to i okazja do wymiany informacji, ale i presja na wymianę źródła”.

„Dlaczego ludzie nie wymieniają źródeł ciepła? 1) Bo nie wiedzą, że będą musieli, 2) Bo twierdzą, że im się nie opłaca i ich nie dotyczy, 3) Bo nie mają kasy na kompleksową termomodernizację, 4) Bo się boją kosztów po zmianie, 5) Bo w d…pie to mają. Generalnie gmina Wieliszew i Pan póki co zmarnowaliście czas – z kopciuchami trzeba porozmawiać, ale nie poprzez napuszone ulotki, których ludzi nie czytają… lub nie rozumieją, a przez osobistą rozmowę. To jest to od czego trzeba zacząć. Jak będzie rozmowa – to i ludzie obnażą się z obaw, i będzie możliwość modyfikacji zachęt” – ocenił pan Konrad. Zaś inny z internautów, pan Grzegorz, dodał: „Nieprzekonani do tej pory pompy ciepła nie założą, to duża inwestycja. Gaz ziemny to na pewno dobra alternatywa, ale tu gmina nie jest w stanie nic pomóc. Według mnie dopłata nawet 100% wymiany pieca (z pomocą w załatwianiu papierów) z kryterium dochodowym, aczkolwiek tutaj też różnie bywa, bo rolnicy zasadniczo za ziemię za wiele podatku nie płacą, ale już zbycie w tych okolicach daje duży zastrzyk gotówki. Co do wymiany instalacji, to jestem przeciw. Zwykle nie ma wskazania wymiany instalacji poza kwestią jej zużycia, a tego za właściciela nikt nie powinien finansować, bo i dlaczego?”.

„Panie Pawle, w większości problem dotyczy mieszkańców z dużym stażem w gminie. Kiedyś w Zamościu prezydent zaproponował dwuletnie zwolnienie z podatku gruntowego dla ludzi którzy odnowią fasady budynków. Zadziałało. Może coś w tym kierunku? – zasugerował wójtowi Władysław Pawłowski. „Piec to początek. Do zwykłego kopciucha możesz wrzucić co chcesz. Raz węgiel, jak akurat masz, później jak gdzieś się trafi po taniości, to drewno. Koszty stałe są niskie. Przy nowoczesnych metodach ogrzewania – nie ma przebacz – trzeba płacić rachunki, żeby było ciepło. Rachunki wyższe niż koszty stałe użytkowania kopciucha” – realnie ocenił pan Krzysztof. Nieco innym torem podążył pan Jacek. „Zwrot kosztu za piec, nawet 100%, to niestety tylko część kosztów przejście na np. gaz. Nie mówię już o całym załatwianiu papierów. Jak ktoś nie jest biegły w załatwianiu spraw urzędowych, to wcale nie taka prosta sprawa. Już widzę jak emeryci lub młodsze ale „nieogarnięte życiowo” osoby latają po urzędach, geodetach, projektantach, kierownikach budów…”.

Odnosząc się wprost do zamieszczonej przez wieliszewskiego wójta informacji, jeden z uczestników internetowej dyskusji wskazał, jego zdaniem, głównych winowajców lokalnej emisji szkodliwych pyłów. „To są szklarnie i właściciel „mordercy” swoich sąsiadów. Pospolici przestępcy trujący ludzi. Obiecywał pan kontrole, zajęcie się sprawą. Raportów nie ma, sprawy nie ma, a panowie jak widać na obrazku, jak tylko noc w pełni, to czarny dym i heja. Ile fotografii wysyłaliśmy, a pan i pański zespół nic. Ile ma być tej normy przekroczone, ile osób ma umrzeć, aby tych przestępców pociągnąć do odpowiedzialności i zakończyć mordowanie i trucie ludzi?” – retorycznie zapytał pan Michał. Cóż, ten wątek zdecydowanie jest warty rozwinięcia. Tak czy inaczej, kwestia tego, czym oddychamy, zdaje się obchodzić coraz więcej z nas i to z pewnością dobry objaw. Ale minie jeszcze wiele czasu, zanim problem uda się rozwiązać i odetchnąć… z ulgą.

Poprzedni artykułPrzyszedł czas pobiegać
Następny artykułDźwięki od serca
Waldek Siwczyński
Trudno powiedzieć, czy to wpływ zodiakalnego Koziorożca, ale lubi czasem nabić kogoś na medialne rogi. Starając się przy tym, a to coraz rzadsze zjawisko, nie nabijać w butelkę czytelników. 50-letni chłopiec starannie skrywający swe emocje. Głównie pozytywne. Posiadacz wielu cech, które dyskwalifikują go jako wzór dziennikarza. Mimo to od ponad dekady dzielnie trwa na legionowskim posterunku.