Do miejskiej Poczytalni trafiła ostatnio kolejna wyjątkowa nagroda. Cenna podwójnie, bo to nagroda pierwsza, no i branżowa. Za udział w konkursie „Dziel się wiedzą, mnóż pomysły” przyznał ją legionowskiej placówce biblioteczny portal labib.pl. – Konkurs dotyczył inspiracji ekologicznych, które wprowadzamy sukcesywnie w Poczytalni – wyjaśnia Karolina Błaszczak-Modzelewska, zastępca dyr. Miejskiej Biblioteki Publicznej w Legionowie.

Chociaż biblioteki mało komu kojarzą się z ekologią, do legionowskiej placówki nagroda nie trafiła, rzecz jasna, przypadkowo. – Bo warto powiedzieć, że nasza biblioteka nie tylko podąża za ekologicznym trendem, ale od kilku lat sama stara się wprowadzać pewne małe zmiany mające służyć ochronie środowiska i mniejszemu zużyciu zasobów naturalnych. Nasz wyróżniony tekst dotyczył ekodekalogu bibliotecznego, czyli takich zasad, które jakiś czas temu wprowadziliśmy w Poczytalni – tłumaczy Karolina Błaszczak-Modzelewska. I dodaje: – Można powiedzieć, że biblioteki – poprzez charakter swojej działalności – od dawna są w ekologicznej awangardzie, ponieważ tego samego przedmiotu, czyli książki, używamy wiele razy. Używa tego przedmiotu wiele osób, więc nie jest potrzebna ich potrzebna jakaś bardzo duża liczba. Poza tym nie ma co ukrywać, że brak możliwości zakupu jakichś bardzo wyszukanych materiałów nierzadko zmusza bibliotekarzy do kreatywnego recyklingu.

Teraz ekipa z Poczytalni zamierza zrobić następny ekologiczny ruch do przodu. – Od pewnego czasu zastanawiamy się, czy ten kreatywny recykling nie powoduje większego zużycia zasobów i nie generuje, mówiąc wprost, więcej śmieci. Więc kiedy prowadzimy warsztaty, myślimy, czy na przykład plastikowa butelka oklejona papierem na pewno jest dobrym rekwizytem i pamiątką z warsztatów? I czy później nie zostanie wyrzucona do śmieci zmieszanych? To oznacza, że staramy się dawać przedmiotom drugie życie, ale z sensem – podkreśla wicedyrektorka Poczytalni.

Sposobów na to jest całe mnóstwo. Wystarczą dobry przykład oraz trochę wyobraźni i zdolności manualnych. Poparte, rzecz jasna, chęcią do grania ze środowiskiem w zielone. – Koleżanka produkuje fantastyczne zegary z płyt gramofonowych, zniszczony kubik albo stolik oklejamy makulaturą i służy nam dzięki temu dużo dłużej. Jeżeli szyjemy wielorazowe woreczki z firanek, staramy się też, żeby były estetyczne. Ponieważ wartość ma nie tylko to, czego można użyć wiele razy, ale taka rzecz zostanie z nami dłużej wtedy, kiedy będzie ładna, a nie tylko pożyteczna. Wiemy to już z praktyki – zaznacza pani Karolina. – Dodatkowo zniszczone egzemplarze książek kleimy, a rozklejone przewiercamy i przewlekamy żyłką. Dzięki temu książka zostaje z nami na dłużej. Zbieramy także książkowe dary. Część oczywiście wprowadzamy do naszych zbiorów, ale pozostałe – te, które już mamy – przekazujemy na tak zwane regały pierwszej pomocy, a także stawiamy na regale, gdzie na parterze dworca stoją książki na drogę. Każdy podróżny może sobie z niego coś zaczerpnąć, aby milej mu się jechało, na przykład do pracy.

Jak zauważył kiedyś pewien mędrzec, każda podróż zaczyna się od pierwszego kroku. Mając ich już za sobą całkiem sporo, miejscy bibliotekarze postanowili też wykorzystać do proekologicznych działań współczesną technologię. – Kiedyś drukowaliśmy rezerwacje czytelników, generując w ten sposób kilka stron dziennie. Teraz zaprzęgamy do tego technologię: bibliotekarz porusza się między półkami z tabletem, dzięki czemu każdego dnia jesteśmy o tych kilka stron papieru do przodu. Staramy się też dbać o drobiazgi. Pamiętamy o tym, żeby gasić światło lub wyłączać wodę podczas namydlania rąk, w czym pomagają zabawne „przypominajki”, które zawisły w naszej bibliotece – mówi Karolina Błaszczak-Modzelewska.

Ekologicznej całości dopełnia zdobiąca wnętrza miejskiej książnicy szata roślinna. Co i rusz wzbogacana dzięki „zielonym” projektom i pozyskiwanym na ten cel środkom zewnętrznym. Pochłaniając zanieczyszczenia i ciesząc oczy, sprawia ona, że pracownicy i bywalcy Poczytalni mogą tam odetchnąć pełną piersią. A przy okazji zabrać do swych domów nie tylko ciekawą lekturę, lecz także inspirację do ekologicznej aktywności. Jak mówią ludzie z legionowskiej biblioteki, to naturalne.

Poprzedni artykułPustostan w ogniu
Następny artykułKolejka bez porażek
Waldek Siwczyński
Trudno powiedzieć, czy to wpływ zodiakalnego Koziorożca, ale lubi czasem nabić kogoś na medialne rogi. Starając się przy tym, a to coraz rzadsze zjawisko, nie nabijać w butelkę czytelników. 49-letni chłopiec starannie skrywający swe emocje. Głównie pozytywne. Posiadacz wielu cech, które dyskwalifikują go jako wzór dziennikarza. Mimo to od ponad dekady dzielnie trwa na legionowskim posterunku.