W sobotę (14 listopada), po trzech tygodniach przerwy spowodowanej koniecznością uporania się ze skutkami koronawirusa, swój kolejny mecz w TAURON Lidze rozegrały siatkarki DPD Legionovii Legionowo. Gospodarzem był trzeci w poprzednim sezonie ŁKS Commercecon Łódź. Niestety, gospodarzem niezbyt gościnnym. Łodzianki przekonująco wygrały 3:0 i powiększyły dystans dzielący je w tabeli od ekipy z Legionowa.

Tydzień wcześniej w analogicznej sytuacji były łodzianki, z którymi pandemia też nie obeszła się łaskawie i wracały na boisko po kilku tygodniach przerwy. Przed spotkaniem obie ekipy miały również taki sam bilans meczów: trzy zwycięstwa i cztery porażki, ale to ŁKS zdobył w nich dwa punkty więcej, dzięki czemu znajdował się w tabeli „piętro” wyżej. A skoro już mowa o podobieństwach, obie ekipy są prowadzone przez włoskich szkoleniowców, więc małą, „narodową” rywalizację toczyli tego dnia także oni.

Pierwszy punkt sobotniego meczu zgarnęły legionowianki, rozpoczynając wyrównanego w początkowym okresie seta. Obie drużyny popełniały sporo błędów, ale żadna nie robiła ich więcej, więc do stanu 9:7 dla łodzianek nikt nie odskoczył na więcej niż jedno „oczko”. Po kilku minutach Novianki odrobiły stratę i było po 10. Później zaś to one wyszły na 14:11, co szkoleniowiec gospodyń od razu „skomentował” wzięciem czasu. Ich pogoń okazała się skuteczna i przy stanie 16:16 obie nieźle grające ekipy znów zaczęły „od zera”. Kiedy ŁKS wyszedł na 19:18, o pierwszy czas poprosił z kolei Alessandro Chiappini. Chwilę później role się odwróciły i to samo zrobił jego kolega po fachu, bo legionowianki prowadziły 20:19. Zapowiadała się nerwowa, zacięta końcówka seta. Przy stanie po 21 stosunkowo mało skuteczne w ataku Novianki miały kilka szans na objęcie prowadzenia, ale to gospodynie zdobyły punkt, a po chwili dołożyły kolejny. W reakcji zdenerwowany Chiappini znów zarządził przerwę. Niestety wiele już nie wskórał: po ataku Katarzyny Zaroślińskiej ŁKS wygrał pierwszą partię 25:21.

Druga rozpoczęła się podobnie, od wyrównanej gry, w której żadna drużyna nie chciała oddać pola. Dzięki temu kibice śledzący mecz w telewizji często mogli oglądać długie, widowiskowe wymiany piłek. Lepiej pracowało lewe skrzydło DPD Legionovii, z którego raziły łodzianki Jessica Rivero Marin i Olivia Różański. Nie na tyle jednak często, aby im odskoczyć choćby na kilka punktów. Do czasu. Gdy na pojedynczym bloku Różański założyła „czapę” Zaroślińskiej i zrobiło się 10:7 dla legionowianek, trener miejscowych od razu wziął czas. Niedługo później było już po 11. Wszystko toczyło się więc podobnie jak w pierwszym secie, z tą różnicą, że łodzianki wcześniej zdołały osiągnąć trzy punkty przewagi, wychodząc na 18:15. Trener Chiappini z miejsca wziął zawodniczki na rozmowę, po której odrobiły wprawdzie punkt, lecz łodzianki ani myślały tracić je w końcówce seriami. Kolejny czas, wzięty przez niego przy stanie 22:18, nic już nie zmienił. Gra jego dziewczyn całkiem się posypała i ŁKS błyskawicznie dokończył seta, wygrywając go do 18.

Na starcie trzeciej partii Novianki zdawały się jeszcze być pod wpływem nokdaunu z tej poprzedniej. Na szczęście ze stanu 0:3 szybko wyszły na 3:3. Tym razem jednak po wyrównanej grze nie było już śladu. Goście gdzieś zgubili skuteczność w ataku, przez co łodzianki szybko uciekły im aż na 9:3. Wtedy za Olivię Różański trener Chiappini wprowadził Darię Szczyrbę. Młoda zawodniczka nie mogła jednak zmienić oblicza gry całej drużyny. Mimo widocznej gołym okiem ambicji miała ona problem z dotrzymaniem kroku łodziankom, które tydzień wcześniej wróciły na ligowe boiska. Zwłaszcza że w miarę powiększania przewagi mogły one grać swobodniej, a ich zmęczone rywalki popełniały więcej niewymuszonych błędów. Gdy na tablicy widniał wynik 15:9, trudno było mieć nadzieję na odwrócenie losów seta i meczu. Nie mając nic do stracenia, siatkarki z DPD Areny więcej ryzykowały, co tylko czasem się opłaciło. Im szybkiej zbliżał się koniec, tym chętniej Alessandro Chiappini dokonywał korekt w składzie, wpuszczając na parkiet wypoczęte zawodniczki rezerwowe. Nie wypadły one źle, ale na pogoń było już za późno. Choć łodzianki musiały się jeszcze trochę napocić, w miarę spokojnie – często zdobywając punkty mocnym tego dnia blokiem – dojechały do końca spotkania. ŁKS Commercecon wygrał trzeciego seta 25:18, a cały mecz 3:0.

ŁKS Commercecon Łódź – DPD Legionovia Legionowo 3:0 (25:21, 25:18, 25:18)

Poprzedni artykułZ tego będzie dym!
Następny artykułOkrojony patriotyzm
Waldek Siwczyński
Trudno powiedzieć, czy to wpływ zodiakalnego Koziorożca, ale lubi czasem nabić kogoś na medialne rogi. Starając się przy tym, a to coraz rzadsze zjawisko, nie nabijać w butelkę czytelników. 50-letni chłopiec starannie skrywający swe emocje. Głównie pozytywne. Posiadacz wielu cech, które dyskwalifikują go jako wzór dziennikarza. Mimo to od ponad dekady dzielnie trwa na legionowskim posterunku.