PETunia jednak olet

0
144

Podobno wśród naszych, zapalonych do protestowania rodaków jest aż 31 procent chłopów i 18 procent dam, którym codziennie dymi się z paszczy. Tylu mamy pełnoletnich kiepów! A przecież małolaty też nie chcą być w tyle i całymi paczkami zaciągają się w tytoniowe szeregi. A później błądzą te nasze dzieci we mgle…

Innych nałogowców rozumiem. Poddali się uzależnieniom, które z miejsca uwiodły ich niczym Anastazja posłów – piwo koi i orzeźwia (nie mylić z „otrzeźwia”), słodycze są smaczne, a taki np. seks – z tego, co pamiętam – łączy wszystkie te przymioty. Ale szlugi?! Toć nikotynowa inicjacja nie ma nic wspólnego z przyjemnością. Wiem, bom inicjował. Pierwsze zbliżenia były wszak rozczarowujące i się rozstaliśmy. Ci bardziej wytrwali ten etap mężnie przetrwali i regularnie dają bliźnim odczuć swą bliskość. Cóżeś ty, Jeanie Nicot, najlepszego uczynił! Podczas gdy inni używacze używek najchętniej trzymaliby je w sobie, tytoniarze emitują kłęby dymu i jeszcze palą głupa, dziwiąc się, że komuś wadzą. To może uznajmy też za obyczajowo dopuszczalną nieskrępowaną emisję jelitowych obłoczkow? W końcu i to, i to wyłazi z człowieka. A że jedno górą, zaś drugie piętro niżej – co za różnica? Woń podobna.

Pomijając pierwsze, szesnastowieczne zachwyty nad dobroczynnym działaniem tytoniu, Europa szybko pojęła, że coś w nim jednak śmierdzi. Jeden z papieży obłożył nawet palaczy klątwą. Nie pomogło. A na pewno mniej niźli obkładanie papierosów coraz to większą akcyzą. Swoją drogą, państwowe wpływy z tytułu nikotynowego monopolu to ekonomiczny fenomen. Ponoć koszty leczenia uwędzonych rodaków są większe niż zyski z prowadzenia wędzarni. Więc jak to jest? Rząd, wzorem taksówkarzy, ciągle dokłada do interesu? Cóż, jego sprawa. Ja tytoniu ani tabaki zażywać nie muszę – świetnie (zwłaszcza latem) kicham i bez niej. Miło by tylko było doczekać momentu, kiedy zawodnicy korzystający z tytoniowego dopingu znajdą się na legislacyjnym spalonym. Wtedy dopiero w obronie dyma zrobi się zadyma! Ostanie się jeno popiół.

Poprzedni artykułPerła w mazowieckiej koronie
Następny artykułKopciuchy w odwrocie
Waldek Siwczyński
Trudno powiedzieć, czy to wpływ zodiakalnego Koziorożca, ale lubi czasem nabić kogoś na medialne rogi. Starając się przy tym, a to coraz rzadsze zjawisko, nie nabijać w butelkę czytelników. 49-letni chłopiec starannie skrywający swe emocje. Głównie pozytywne. Posiadacz wielu cech, które dyskwalifikują go jako wzór dziennikarza. Mimo to od ponad dekady dzielnie trwa na legionowskim posterunku.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here