Parafrazując znany filmowy cytat, organizatorzy kolejnej edycji Biegów Przełajowych o Puchar Prezydenta Miasta Legionowo pomyśleli zapewne tak: pandemia pandemią, ale rekreacja musi być po naszej stronie! I dobrze, bo dzięki temu w trzecią sobotę września mogły się one odbyć już po raz czterdziesty drugi.

Start oraz metę legionowskich zawodów tradycyjnie ulokowano na leśnej polanie przy ul. Zakopiańskiej. – Mieliśmy dzisiaj ponad 120 osób w biegach młodzieżowych, co nas jako organizatorów bardzo cieszy, no i blisko 80 uczestników w biegu głównym – tak więc chociaż minęło już kilkanaście lat, biegacze wciąż bardzo chętnie biorą udział w naszych biegach przełajowych. Jest to fajna tradycja, wiele osób robi to regularnie i już czeka na grudniowe biegi mikołajkowe, gdzie po raz 43, mam nadzieję w śnieżnej aurze, będziemy wspólnie organizowali biegi – mówi Michał Kobrzyński, kierownik DPD Areny Legionowo.

W sobotę, przy pięknej, słonecznej pogodzie, panie miały do pokonania sześć, a mężczyźni dwanaście kilometrów. Dzieci oraz młodzież biegały oczywiście na odpowiednio krótszych dystansach. Mimo – i tu kolejny filmowy cytat – pięknych, raczej spacerowych okoliczności przyrody, kolejność na mecie mało któremu zawodnikowi była tego dnia obojętna. Animatorów miejskiego sportu to ani trochę nie dziwi. – Nawet podchodząc do tematu rekreacyjnie, kiedy już wybiegnie się na trasę – wiem to z własnego doświadczenia – adrenalina i endorfiny powodują, że jednak wygrywa chęć rywalizacji i każdy naprawdę walczy. Jedni o zwycięstwo, drudzy o rekord życiowy, a jeszcze inni o to, żeby na przykład pokonać kolegę. Rywalizacja towarzyszy nam zawsze i myślę, że jest to nieodłączny element każdej dyscypliny sportu – dodaje Michał Kobrzyński.

Jak podkreślają organizatorzy, wielu zawodników to stali uczestnicy legionowskich przełajów, związani z nimi niekiedy od samego początku. – Ale nie ma chyba biegu, na którym nie pojawiają się nowe osoby, często bardzo młodzi ludzie. A pamiętam pierwsze imprezy z tego cyklu, gdzie w sobotnie przedpołudnie naprawdę ciężko było wyciągnąć do lasu chociaż garstkę dzieciaków, żeby wspólnie pobiegać. Teraz natomiast, przy niewielkim wysiłku promocyjnym, są tutaj tłumy. Szczególnie cieszą nas najmłodsze kategorie, w których dzieci biegną niemalże za rękę z rodzicami, stawiając swoje pierwsze kroki w sporcie. To ważne, bo często ta młodzież już z nami zostaje – podkreśla szef DPD Areny Legionowo. Później zaś regularnie korzysta z bogatej miejskiej oferty sportowo-rekreacyjnej. Wszystko to sprawia, że starania o jej wzbogacanie i popularyzację trafiają na podatny grunt. Albo jak kto woli – nie idą, czy raczej nie biegną w las.

Poprzedni artykułZegrze pod lupą historii
Następny artykułPowrót na właściwe tory
Trudno powiedzieć, czy to wpływ zodiakalnego Koziorożca, ale lubi czasem nabić kogoś na medialne rogi. Starając się przy tym, a to coraz rzadsze zjawisko, nie nabijać w butelkę czytelników. 50-letni chłopiec starannie skrywający swe emocje. Głównie pozytywne. Posiadacz wielu cech, które dyskwalifikują go jako wzór dziennikarza. Mimo to od ponad dekady dzielnie trwa na legionowskim posterunku.