Roczne podsumowania działań powiatowych strażaków potrafią wiele powiedzieć o stanie lokalnego bezpieczeństwa. Dlatego wyników pracy jednostek ochrony przeciwpożarowej samorządowcy słuchają zwykle bardzo pilnie. Dowiadując się przy okazji rzeczy, o których cywile nie mają z reguły pojęcia.

Liczba, którą na lutowej sesji Rady Powiatu Legionowskiego zastępca Komendanta Powiatowego Państwowej Straży Pożarnej wymienił jako pierwszą, to 2033 – tyle razy w ubiegłym roku strażacy wyjeżdżali na interwencje. Wbrew nazwie formacji, tylko jedną czwartą ich powodów stanowiły pożary. Nawiasem mówiąc, w przeważającej większości zaklasyfikowane jako małe. – Mieliśmy 189 alarmów fałszywych, a wszystkie pozostałe interwencje zaliczane są do grupy „innych miejscowych zagrożeń”. Było ich 1288, co stanowi 64 procent wszystkich interwencji. Z czego miejscowe zagrożenia małe – takie naprawdę podstawowe, gdzie nie jest konieczne użycie żadnego sprzętu – 15 procent. Najwięcej stanowiły zagrożenia lokalne – 1036. Również w tym przypadku dużego zagrożenia lokalnego w ubiegłym roku nie odnotowaliśmy – powiedział mł. bryg. Karol Mendak.

Odnotowano natomiast blisko pięcioprocentowy spadek liczby takich zdarzeń. Według strażaków głównie dlatego, że miniony rok oszczędził powiatowi gwałtownych zjawisk meteorologicznych. Generalnie najwięcej pracy przysparzają ratownikom silne wiatry, wypadki komunikacyjne, a trzecie miejsce statystycznego podium zajmują zdarzenia medyczne. I akurat to dla wielu może stanowić zaskoczenie. – Straż pożarna jeździ do naprawdę bardzo szerokiego spektrum zdarzeń, reaguje na wiele różnych sytuacji. Zdarzenia medyczne stają się coraz częstszą przyczyną wyjazdów strażaków, jako służby bezpośrednio nie przewidzianej do ratownictwa medycznego. Czyli w momencie, kiedy jest ono niedostępne, nasze zastępy są dysponowane, żeby zaoferować poszkodowanym pomoc na poziomie kwalifikowanej pierwszej pomocy. Takich zdarzeń mieliśmy w 2019 roku 109.

Nie jest tajemnicą, że strażaków z państwowej komendy w Legionowie stale wspomagają druhowie z OSP oraz najczęściej proszona o wsparcie Wojskowa Straż Pożarna z Zegrza. W ubiegłym roku podjęła ona blisko trzysta interwencji, nieco mniej zapracowani byli w kolejności ochotnicy z Legionowa i Jabłonny. – W te dysponowania wchodzą również zabezpieczenia rejonu operacyjnego. Czyli w momencie, kiedy wszystkie siły i środki jednostki ratowniczo-gaśniczej zostają zadysponowane do jakiegoś zdarzenia, wtedy dyżurny stanowiska kierowania dysponuje sobie na miejsce zastęp Ochotniczej Straży Pożarnej celem zabezpieczenia terenu powiatu – wyjaśnił zastępca Komendanta Powiatowego PSP.

Sądząc po liczbach, Legionowo to jeden z bardziej zapracowanych garnizonów na Mazowszu. Wprawdzie rzadko nękany poważnymi kataklizmami, ale każda, nawet błaha z pozoru sytuacja może okazać się groźna. Tak jak choćby ta z końcówki ubiegłego roku. – Trzynastego grudnia przyjechała do straży pożarnej śmieciarka z palącym się ładunkiem. A rzadko się zdarza, żeby pożar przyjechał do strażaków… Po prostu kierowca zauważył, że coś mu się pali w przedziale załadunkowym, podjechał pod strażnicę, wyrzucił jego zawartość, a strażacy szybko ją ugasili. Ale proszę zauważyć, że przyczyną pożaru był akumulator od laptopa. Obecnie stosowane ogniwa w urządzeniach mobilnych po uszkodzeniu mechanicznym powodują zagrożenie samoczynnego wywołania pożaru. Czyli niewłaściwie posegregowane odpady, wyrzucenie akumulatora nie tam, gdzie należy, powoduje faktyczne zagrożenie – przestrzegał umundurowany prelegent. Warto o tym pamiętać, aby strażakom nie przysparzać pracy, a sobie kłopotów. Oni i bez tego nie narzekają w trakcie służby na nudę.

Coraz mniej mają za to powodów do narzekania na sprzęt. – W całym systemie zarządzanym przez Państwową Straż Pożarną działa 38 samochodów gaśniczych, dysponujemy jedną drabiną i jednym podnośnikiem hydraulicznym oraz 17 samochodami specjalnymi. Łącznie to 57 pojazdów i 16 łodzi, zarówno na bazie jednostki ratowniczo-gaśniczej, jak i jednostek OSP. Na 31 grudnia stan zatrudnienia KP PSP wynosił 61 funkcjonariuszy i dwóch pracowników cywilnych, z czego w systemie zmianowym, czyli zajmujących się stricte reakcją na zdarzenia, było 50 funkcjonariuszy – JRG oraz stanowisko kierowania komendanta wojewódzkiego – mówi mł. bryg. Karol Mendak.

Stojąc przed włodarzami powiatu, zastępca komendanta podziękował samorządowcom za pomoc finansową. Dzięki niej jednostki zyskują nowe wyposażenie i stanowią też większy magnes dla młodych adeptów strażackiego fachu. – Ostatnie pięć lat to, myślę, bardzo dobry czas dla Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego. Od 2015 roku zakupiono 11 nowiutkich pojazdów ratowniczo-gaśniczych, więc można powiedzieć, że każda z jednostek należących do KSRG dysponuje nowym sprzętem, nie starszym niż 5 lat. Oczywiście odbywa się to też przy wsparciu Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

Ze względu na pandemię koronowirusa bieżący rok będzie wyjątkowy także dla powiatowych strażaków. Czas pokaże, jak to się przełoży na resortowe statystyki.

Poprzedni artykułSeniorzy złapani w sieci
Następny artykułNie róbmy piekła na Ziemi
Waldek Siwczyński
Trudno powiedzieć, czy to wpływ zodiakalnego Koziorożca, ale lubi czasem nabić kogoś na medialne rogi. Starając się przy tym, a to coraz rzadsze zjawisko, nie nabijać w butelkę czytelników. 47-letni chłopiec starannie skrywający swe emocje. Głównie pozytywne. Posiadacz wielu cech, które dyskwalifikują go jako wzór dziennikarza. Mimo to od ponad dekady dzielnie trwa na legionowskim posterunku.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here