Blaga prima sort

0
242

Wśród obfitości krajowych świąt jest jedno wyjątkowe. Z pozoru czczone tylko porcją medialnego kitu, który na drugi dzień zadowoleni z siebie pismacy wydłubują ze świadomości naiwnych odbiorców. Lecz tak naprawdę obchodzimy je każdego dnia: osobiście, z ustami pełnymi słów powszechnie uważanych za kłamliwe, albo z uwagą wsłuchujemy się w kazania kapłanów oszustwa. Na czele z politykami, dzięki którym prima aprilis mamy w Polsce na okrągło.

Co do przedstawicieli środowisk legislacyjno-rządzących, wątpliwości dotyczące ich prawdomówności rozwiewa proste zestawienie przekazów z lewa i prawa. Ponieważ leżą one na merytorycznych antypodach, na pierwszy rzut ucha słychać, że ktoś łże. Bo jeśli według jednych ważniaków coś jest białe, a zdaniem innych czarne, prawda wcale nie musi leżeć pośrodku. Po prostu część tego towarzystwa, jak to ładnie sami politycy ujmują, z premedytacją mija się z prawdą. My zaś im na to pozwalamy, dając się wkręcać w zastępcze problemy, o których później tyleż chętnie, co bez sensu rozprawiamy. Pozwalamy, więc oni to robią. Nabierając przy okazji megalomańskiego przekonania o wartości wypuszczanych z gęby fraz(esów). A one najczęściej nie są cenne, lecz jedynie kosztowne. Dla posiadaczy mandatów i ministerialnych posad różnica to żadna, ale dla wyborczej masy olbrzymia. Bo to ona w rezultacie za wynikające z tego bełkotu czyny płaci.

Skąd się biorą mistrzowie blagi? Cóż, nawet największy małżonek stanu startował jako szary człowiek. I właśnie wtedy, ucząc się życia, doskonalił zarazem tak w nim przydatną umiejętność kłamstwa. Począwszy od bunkrowania przed starymi fajek, przez prężenie muskułów przed wybrankami serca, aż do bajania pracodawcom o swych naciąganych zaletach – wszystko to prowadzi do zalegalizowania kłamstwa jako społecznie akceptowanej formy wymiany myśli. Jeśli ktoś uzna, że jest w tym dobry, idzie do polityki. Kiedy coś w niej osiągnie – miał rację.

Poprzedni artykułNapaleni na ekologię
Następny artykułInwestycja w płynie
Waldek Siwczyński
Trudno powiedzieć, czy to wpływ zodiakalnego Koziorożca, ale lubi czasem nabić kogoś na medialne rogi. Starając się przy tym, a to coraz rzadsze zjawisko, nie nabijać w butelkę czytelników. 47-letni chłopiec starannie skrywający swe emocje. Głównie pozytywne. Posiadacz wielu cech, które dyskwalifikują go jako wzór dziennikarza. Mimo to od ponad dekady dzielnie trwa na legionowskim posterunku.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here