W środę (26 lutego), grając u siebie z szóstą w tabeli ekipą Banku Pocztowego Pałacu Bydgoszcz, legionowskie siatkarki miały szansę potwierdzić swe aspiracje do ścisłej czołówki LSK. I potwierdziły, ale po długiej i zaciętej walce, która chwilami rozgrzewała kibiców do czerwoności.

Przed środowym spotkaniem DPD Legionovia miała tylko punkt straty do trzeciego w tabeli ŁKS-u Commercecon Łódź i uzasadniony apetyt na wskoczenie na ligowe podium. Z kolei bydgoszczanki, w przypadku korzystnego wyniku, umocniłyby się w pierwszej ósemce. Tak czy inaczej, większa presja ciążyła siłą rzeczy na gospodyniach i to one miały więcej do stracenia.

Początek spotkania był wyrównany, ale wkrótce legionowianki popełniły kilka prostych błędów i kiedy zrobiło się 2:6, Alessandro Chiappini sięgnął po pierwszy czas. Jego dziewczyny wciąż jednak nie mogły wstrzelić się w boisko, bądź to z serwisem, bądź z atakiem. „Pałacanki” dosyć łatwo rozmontowywały obronę rywalek, co do mniej więcej połowy seta pozwoliło im utrzymywać kilkupunktową przewagę. Później Novianki przyspieszyły, odrobiły część strat, przez co przy stanie 8:11 o czas poprosił Piotr Matela. Bardziej zapewne po to, aby wybić rywalki z uderzenia, niż przekazać coś swoim zawodniczkom, bo zdążyły już one zwietrzyć szansę na udane otwarcie spotkania. Kiedy na tablicy widniał rezultat 9:16 dla gości, trener Chiappini spróbował jeszcze ratować wymykającą się partię. W nadrobienie dystansu wierzyły też do pewnego momentu jego podopieczne. Kłopot w tym, że ich ambitna pogoń podjęta została zbyt późno i wobec wciąż dobrej skuteczności bydgoszczanek była skazana na niepowodzenie. Przy stanie 15:21 miała miejsce najdłuższa dotąd wymiana, rozstrzygnięta na korzyść gospodyń przez Olgę Strantzali. Ale chwilę później ona i koleżanki musiały już bronić setbola. Udało się tylko raz. Pierwszą partię legionowianki przegrały do 17.

Na drugiego seta miejscowe wyszły bardziej skoncentrowane, co od razu przełożyło się na ich szybko objęte prowadzenie 3:0. Niestety, pięć kolejnych oczek padło łupem rywalek. Mimo obiecującego początku obraz gry wciąż przypominał ten z otwierającego seta, kiedy piłka raz po raz wracała na połowę DPD Legionovii. Udało jej się wprawdzie dojść rywalki przy stanie 8:8, ale o narzuceniu im swoich warunków nie było mowy. Żadna z ekip nie odpuszczała i gra długo toczyła się punkt z punkt. Pierwsze wyłamały się dziewczyny z Bydgoszczy, które od stanu po 15 zdobyły dwa kolejne punkty. Alessandro Chiappini od razu zareagował wzięciem czasu. Po nim Novianki straciły kolejny punkt i znów zanosiło się na nerwową, a co gorsze, niepewną dla nich końcówkę seta. Zwłaszcza że przyjezdne utrzymywały trzy punkty przewagi, przy stanie 21:17, wychodząc nawet na cztery. Wtedy trener ponownie zaprosił legionowianki na przerwę – ta partia, przynajmniej w teorii, nie była przecież jeszcze stracona. Kiedy zrobiło się tylko 21:22 dla gości, to oni powędrowali na przerwę. Później Pałac zaliczył kolejne trafienie, a po zablokowaniu ataku Legionovii miał setbola. Pierwszego i zarazem ostatniego. Drugiego seta gospodynie przegrały 21:25 i po godzinie pojedynku w DPD Arenie było 0:2.

W trzeciej partii za Olgę Strantzali na parkiecie pojawiła się Magdalena Damaske, później kibice zobaczyli też Agnieszkę Adamek. Lecz obraz meczu pozostał w tej fazie podobny. Przy stanie 1:6 dla Pałacu to znów Alessandro Chiappini musiał pierwszy sięgać po czas. Równie szybko jak straciły kilka oczek, legionowianki je odrobiły. Od stanu 7:7 kolejny raz w tym spotkaniu każda z drużyn usiłowała odskoczyć na kilka punktów. Teraz nieco lepiej wyszło to legionowiankom, które objęły prowadzenie 12:9. Skrzydeł bydgoszczankom to jednak nie podcięło. Wiedziały, że wywiozą z Legionowa co najmniej punkt i nie miały nic do stracenia. Doszły legionowianki przy stanie po 13 i chwilę później, po własnej zagrywce objęły prowadzenie. Nie na długo, bo miejscowe szybko je odzyskały, a po ataku Juliette Fidon-Lebleu wyszły na 16:14. Pałacanki co prawda wyrównały, lecz kolejny raz pozwoliły rywalkom zdobyć dwupunktową przewagę. Przy prowadzeniu 19:16 Novianki stanęły przed szansą odwrócenia losów meczu. Całkiem pogubione przeciwniczki mocno im to ułatwiły i w efekcie DPD Legionovia wygrała w trzecim secie 25:18, zostawiając sobie szansę na końcowe zwycięstwo.

Czwarty set miał dać odpowiedź na pytanie, czy zawodniczkom Pałacu już wyczerpały się baterie, a ich rywalki wskoczyły na swój normalny poziom, czy tego dnia kibice wyjdą z DPD Areny w kiepskich nastrojach. Początek wskazywał raczej na tę pierwszą opcję, jednak bydgoszczanki nie odpuszczały. Dzięki temu również ta odsłona meczu toczyła się „na noże”. Trudno ocenić, które były bardziej naostrzone, bo w połowie wciąż szala przechylała się to jedną, to na drugą stronę. Kiedy legionowianki wyszły na 16:14, trener Matela wziął czas i próbował uchronić drużynę od tie-breaka. Gdy przegrywała ona 16:20, zrobił to ponownie. Z lepszym skutkiem, bo po dwóch oczkach dla Pałacu o przerwę poprosił drugi ze szkoleniowców. I najwidoczniej mówił bardziej przekonująco, gdyż Novianki w końcówce odskoczyły na 23:20, otwierając sobie drogę do piątego seta. Ale kiedy straciły następne dwa oczka, prowadzący je Włoch znów interweniował. To wystarczyło. Gospodynie zwarły szeregi i wygrały do 22.

Pierwsze trzy punkty zdobyły w tie-breaku legionowianki, co ustawiło je od razu w bardziej komfortowej sytuacji. Kiedy dopłynęły na tej fali do stanu 5:1, Piotr Matela postanowił wybić je z uderzenia. Ku zadowoleniu legionowskich fanów siatkówki wiele jednak wskazywało na to, że ten plan spali na panewce. Wprawdzie bydgoszczanki się nie poddawały, ale do zmiany strony przystąpiły z czterema punktami straty, co w tie-breaku bywa już trudne do odrobienia. Zwłaszcza że w końcówce gospodyniom pomagały i własne ściany, i siatka. Przy prowadzeniu 10:5 wręcz nie wypadało im już przegrać. I nie przegrały. DPD Legionovia zwyciężyła w piątej partii 15:8, a w całym spotkaniu 3:2.

– To był bardzo dziwny mecz, składający się jakby z dwóch osobnych spotkań. Szczerze mówiąc, byłem całkowicie pewny, że możemy dzisiaj rozegrać świetne spotkanie, bo przygotowaliśmy się bardzo dobrze. Tydzień był udany, dziewczyny wspaniale pracowały, no i znaliśmy styl gry drużyny z Bydgoszczy. Ale mimo tego dobrego przygotowania, w pierwszej fazie meczu nie mogłem poznać swojego zespołu. Dzięki Bogu z końcu znaleźliśmy sposób na grę i mieliśmy więcej energii, bo wcześniej nam jej brakowało. Całkowicie zmieniliśmy nastawienie do meczu i zaczęliśmy grać z większą dyscypliną, czyli tak jak od początku zamierzaliśmy. Tak więc w końcu udało nam się znaleźć sposób na o wiele lepszą grę – oceniał Alessandro Chiappini. – Zespół z Bydgoszczy słynie z tego, że nigdy nie oddaje punktów bez walki i właściwie z sezonu na sezon przyzwyczajamy się do tego, że może nie są najwyżej w tabeli, ale zawsze walczą. Na wyjeździe w Bydgoszczy zagrałyśmy w poprzedniej rundzie naprawdę bardzo udane spotkanie i postawiłyśmy twarde warunki. Tylko dlatego wygrałyśmy tam za trzy punkty. Dzisiaj pozwoliłyśmy rywalkom na dużo więcej i taki właśnie był tego efekt – dodała Izabela Lemańczyk, libero DPD Legionovii Legionowo.

Trener Chiappini trochę żałuje straconego u siebie punktu, szat jednak nie rozdziera. – Wszystko jest jeszcze otwarte. Najpierw musimy wygrać nasz kolejny mecz za trzy punkty. Reszta nie zależy już tylko od nas i będziemy czekać na rezultaty innych drużyn. Ważne jest to, że po zwycięstwie w następnym meczu będziemy pewni czwartego miejsca w tabeli i jest to dla nas doskonała sytuacja wyjściowa przed rozpoczęciem fazy play-off.

Zgodnie z oczekiwaniami w sobotę (29 lutego) w 22. kolejce rundy zasadniczej legionowianki gładko, w nieco ponad godzinę rozprawiły się w stolicy z wlokącą się w ogonie Ligi Siatkówki Kobiet ekipą Wisły Warszawa. Dominacja siatkarek DPD Legionovii była bardzo wyraźna, a gospodynie trochę bardziej postawiły się rywalkom tylko w drugim secie. Dzięki zwycięstwu za trzy punkty drużyna z DPD Areny z dorobkiem 42 oczek umocniła się na czwartym miejscu w tabeli LSK.

DPD Legionovia Legionowo – Bank Pocztowy Pałac Bydgoszcz (17:25, 21:25, 25:18, 25:22, 15:8)

DPD: Tokarska, Fidon-Lebleu, Grabka, Olveira Souza, Strantzali, Łukasik, Lemańczyk (libero) oraz Wójcik, Matejko, Zdovc Sporer
Bank: Ziółkowska, Fedusio, Mazurek, Balmas, Żurowska, Stencel, Jagła (libero) oraz Vanzurova
MVP: Magdalena Damaske (DPD Legionovia Legionowo)

Wisła Warszawa – DPD Legionovia Legionowo 0:3 (17:25, 23:25, 13:25)

MVP: Julie Oliveira Souza (DPD Legionovia Legionowo)

Poprzedni artykułPodatkowe nowości
Następny artykułOdlotowy rok Wesołych Sówek
Waldek Siwczyński
Trudno powiedzieć, czy to wpływ zodiakalnego Koziorożca, ale lubi czasem nabić kogoś na medialne rogi. Starając się przy tym, a to coraz rzadsze zjawisko, nie nabijać w butelkę czytelników. 49-letni chłopiec starannie skrywający swe emocje. Głównie pozytywne. Posiadacz wielu cech, które dyskwalifikują go jako wzór dziennikarza. Mimo to od ponad dekady dzielnie trwa na legionowskim posterunku.