Już od kilku lat, przynajmniej na estradzie, z powodzeniem udaje się w Legionowie integrować różne generacje artystów. Potwierdził to piątkowy (10 stycznia) koncert w sali widowiskowej ratusza, którą po raz kolejny zawojowali wspólnie lokalne młode talenty oraz seniorzy z zespołu Na Luzie.

Skoro już zawojowali, nie spieszyli się z opuszczeniem sceny. – Dzisiejszy koncert jest przede wszystkim długi, po raz pierwszy tak długi. Ale jury festiwalu nie mogło się oprzeć młodym talentom i troszeczkę więcej laureatów weszło do finału niż dotychczas. Myślę jednak, że w taki wyjątkowy dzień – bo gramy też dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy – widzowie wytrzymają dwie i pół godziny i będą się dobrze bawić – mówiła tuż przed koncertem Małgorzata Luzak, pomysłodawczyni całego przedsięwzięcia. Nadkomplet publiczności potwierdził, że wielu legionowian nie miało co do tego wątpliwości. Szczególnie gdy z efektami międzypokoleniowej twórczej integracji mogli zapoznać się już wcześniej. – Projekt „Legionowo łączy pokolenia”, czyli integracja młodzieży i ludzi starszych, dojrzałych sprawdza nam się bardzo dobrze. Pracujemy cały rok: to praca z młodymi talentami na Festiwalu Młodych Talentów, który jest już od jedenastu lat i praca z zespołem seniorów Na Luzie, który istnieje już siedem lat. No i od pięciu lat mamy ten projekt pod patronatem prezydenta miasta.

I to patronatem nie tylko „malowanym”. Aby to potwierdzić, rozpoczęcie koncertu wzięli na siebie obecny oraz były zastępca gospodarza ratusza. Mając świadomość, że za kulisami czeka kilkudziesięciu wykonawców, Piotr Zadrożny i Jan Grabiec konferansjerkę ograniczyli jednak do niezbędnego minimum. – Z wielką przyjemnością objęliśmy patronatem ten koncert, jak i całą działalność obu zespołów – seniorskiego i młodzieżowego. Chętnie go wysłucham, ale na szczęście my nie będziemy dziś śpiewać – powiedział ten pierwszy. – Możemy spróbować odpowiedzieć jakiś dowcip, ale obawiam się, że zaniżymy poziom, więc tylko wspólnie życzymy państwu miłego wieczoru, jednocześnie gratulując wszystkim, którzy odważyli się dzisiaj wystąpić na tej scenie i dziękując tym, którzy dołożyli starań, aby dzisiejsze wydarzenie miało tak wspaniałą oprawę – dodał legionowski poseł.

Piątkowy koncert młodzi oraz dojrzali artyści rozpoczęli wspólną „Macareną”. Później zaś – solo i w scenicznym towarzystwie – kolejno pokazywali legionowianom, co potrafią. Jak zwykle najwięcej było wokalistów, lecz nie zabrakło również tancerzy, a także przedstawicieli bardziej niszowych dziedzin estradowej sztuki. Raz było nostalgicznie, innym razem wesoło, ale zawsze stylowo i ciekawie. A przy okazji smacznie, o co tradycyjnie zadbał bar mleczny Gruba Kaśka.

Mocną stroną ratuszowego show była duża stylistyczna różnorodność. Może o niej świadczyć choćby dobór repertuaru na jego finał. Dość powiedzieć, że odśpiewano wtedy zarówno słynne „We are the champions” grupy Queen, jak i bardziej swojską, Sławomirową „Miłość w Zakopanem”. – W czasach, gdy społeczeństwo się starzeje i coraz więcej jest seniorów, takie porozumienie, wspólne działanie jest bardzo ważne. I właśnie w naszym koncercie można zobaczyć, że starsi z młodszymi potrafią się doskonale dogadać. Starsi wiekiem, młodzi duchem, a młodzi są często poważni, lubią poważny repertuar. I to wzajemnie się bardzo dobrze uzupełnia. Widać, że np. śpiewają starsi, a młodzi wchodzą i tańczą. Na początku były z tym problemy, wstydzili się, nie bardzo wiedzieli, jak się zachować. Teraz to przebiega bardzo płynnie i naprawdę jest fajna impreza – podsumowuje Małgorzata Luzak.

Poprzedni artykułJazda ku lepszemu
Następny artykułWydatki na młodość
Waldek Siwczyński
Trudno powiedzieć, czy to wpływ zodiakalnego Koziorożca, ale lubi czasem nabić kogoś na medialne rogi. Starając się przy tym, a to coraz rzadsze zjawisko, nie nabijać w butelkę czytelników. 50-letni chłopiec starannie skrywający swe emocje. Głównie pozytywne. Posiadacz wielu cech, które dyskwalifikują go jako wzór dziennikarza. Mimo to od ponad dekady dzielnie trwa na legionowskim posterunku.