fot. Ryszard Glapiak

Po niezbyt udanym poprzednim tygodniu siatkarki DPD Legionovii Legionowo poprawiły nastroje sobie oraz kibicom. W sobotę (23 listopada) pokonały na własnym parkiecie E. Leclerc Radomkę Radom 3:1. Szczególnie skuteczna okazała się ich gra blokiem. Jeśli tak dalej pójdzie, stanie się ona znakiem firmowym podopiecznych Alessandro Chiappiniego.

Swoją zaporę nad siatką legionowianki – w składzie z wracającą po kontuzji Julie Oliveirą Souzą – zbudowały już na początku spotkania, co pozwoliło im objąć skromne prowadzenie. Schematyczność i przewidywalność w atakach radomianek sprawiły, że w połowie seta wzrosło ono do pięciu punktów. Wtedy trener gości Adam Grabowski uznał za konieczne wzięcie czasu. W tej fazie gry i przy takiej dyspozycji rywalek wiele to już jednak nie dało. Miejscowe wygrały seta 25:17, ostatni punkt zdobywając, a jakże, po bloku – tym razem Justyny Łukasik.

Początek kolejnej odsłony meczu miał zgoła odwrotny przebieg niż poprzedniej. Chybione ataki legionowianek plus skuteczniejsza gra przyjezdnych pozwoliły im wyjść na prowadzenie 8:6. Ale chwilę później nic już z niego nie zostało, a na tablicy wyników pojawił się remis. Niestety, z nadziei zgromadzonych w DPD Arenie kibiców na odskoczenie radomiankom nic nie wyszło. W końcówce seta gospodyniom zabrakło precyzji i koncentracji, przez co przegrywały 17:22. Przerwa zarządzona przez Alessandro Chiappiniego nie mogła już odwrócić losów tej partii. Jego zawodniczki poprzestały w niej na zdobyciu 20 punktów.

W tej sytuacji, mając naprzeciwko pokrzepione wygraną przeciwniczki, gospodynie musiały wybić im z głów marzenia o pierwszym w tym sezonie zwycięstwie. Do roboty zabrały się jak należy, szybko wychodząc na prowadzenie 5:2. Mogła się podobać zwłaszcza gra Olgi Strantzali, która kończyła akcje nawet z trudnych, sytuacyjnych piłek. Wykorzystując wolne rozgrywanie rywalek, jej koleżanki przypomniały też o sobie blokiem. Kiedy miejscowe odskoczyły na 10:5, radomianki rzuciły się w pogoń, która o mało co nie doprowadziła ich do gry na przewagi. Na szczęście DPD Legionovii takiej loterii udało się uniknąć. Po skutecznym bloku wygrały trzeciego seta do 23.

Czwartą partię także rozpoczęły z przytupem, w dużej mierze dzięki kapitalnej tego dnia Juliette Fidon-Lebleu. Jej zagrywki siały spustoszenie na połowie gości i pozwoliły osiągnąć legionowiankom trzypunktową przewagę. Mimo to w połowie seta gra się wyrównała i prowadziły one tylko 16:15. Plus jest taki, że przełożyło się to na sportowe emocje. Tym razem dla legionowskich kibiców pozytywne. W końcówce ich ulubienice znów odskoczyły na trzy oczka, aby po ataku Mai Tokarskiej wygrać czwartego seta 25:21. Po sobotnim zwycięstwie, z dziesięcioma puntami na koncie, DPD Legionovia zajmuje w Lidze Siatkówki Kobiet szóste miejsce.

DPD Legionovia Legionowo – E. Leclerc Radomka Radom 3:1 (25:17, 20:25, 25:23, 25:21)

DPD Legionovia: Tokarska, Oliveira Souza, Grabka, Strantzali, Łukasik, Fidon-Lebleu, Lemańczyk (libero).

E.Leclerc: Lazcano, Szpak, Azizova, Kubacka, Biała, Mucha, Witkowska (libero) oraz Bodasińska (libero), Majka Szczepańska-Pogoda, Bałuk, Zaborowska.

MVP: Alicja Grabka (DPD Legionovia Legionowo).

Poprzedni artykułZmalował kradzież
Następny artykułMaluczcy z polotem
Waldek Siwczyński
Trudno powiedzieć, czy to wpływ zodiakalnego Koziorożca, ale lubi czasem nabić kogoś na medialne rogi. Starając się przy tym, a to coraz rzadsze zjawisko, nie nabijać w butelkę czytelników. 49-letni chłopiec starannie skrywający swe emocje. Głównie pozytywne. Posiadacz wielu cech, które dyskwalifikują go jako wzór dziennikarza. Mimo to od ponad dekady dzielnie trwa na legionowskim posterunku.