Dwoma niepozornymi włącznikami zarządzająca Stadionem Miejskim w Legionowie spółka KZB załatwiła od razu dwie sprawy. Po pierwsze, umożliwiła osobom odwiedzającym obiekt po zmroku bezproblemowe korzystanie z istniejącego tam oświetlenia, po drugie zaś sprawiła, że racjonalniej będzie ono wykorzystywane.

Kiedy nadchodzi sezon jesienno-zimowy, pomijając nieuniknione pogorszenie pogody, miłośnicy aktywności fizycznej na świeżym powietrzu muszą liczyć się z szybciej zapadającymi ciemnościami. Te zaś ową aktywność potrafią mocno utrudnić. Mając tego faktu świadomość, w KZB pomyślano o rozwiązaniu niewymagającym angażowania do uruchamiania sztucznego oświetlenia pracowników miejskiego stadionu.

Najpierw oświetleniową samoobsługę przetestowano na bieżni lekkoatletycznej. W ubiegłym roku pojawił się tam prosty system umożliwiający włączenie zainstalowanych w okolicach boiska lamp. Instrukcja obsługi jest banalna: jedno naciśnięcie zielonego przycisku uruchamia je na 30 minut. Chcąc przedłużyć czas ich działania, należy przed upływem pół godziny wcisnąć przycisk ponownie. To o tyle istotne, że kiedy lampy na dobre zgasną, do momentu ponownego uruchomienia muszą zostać wystudzone, co – w zależności od temperatury powietrza – zabiera mniej więcej 15-20 minut.

Ponieważ na bieżni nowe rozwiązanie się sprawdziło, we wrześniu br. wprowadzono je także na terenie skate parku. Z tą różnicą, że tam odpowiedzialny za dopływ prądu przycisk jest… czerwony. Poza tym system funkcjonuje na tych samych zasadach. I sądząc z obserwacji pracowników stadionu, to działa! – Przy sprzyjającej pogodzie, kiedy urządzenia dla skejterów są suche, młodzi ludzie chętnie korzystają z tego udogodnienia. Jest ono wygodne i dla nich, i korzystne z punktu widzenia kosztów utrzymania obiektu – mówi kierujący miejskim stadionem Dariusz Ziąbski ze spółki KZB Legionowo.

Poprzedni artykułSprawdzian z informatyzacji
Następny artykułMój muzyczny widzimiś
Trudno powiedzieć, czy to wpływ zodiakalnego Koziorożca, ale lubi czasem nabić kogoś na medialne rogi. Starając się przy tym, a to coraz rzadsze zjawisko, nie nabijać w butelkę czytelników. 50-letni chłopiec starannie skrywający swe emocje. Głównie pozytywne. Posiadacz wielu cech, które dyskwalifikują go jako wzór dziennikarza. Mimo to od ponad dekady dzielnie trwa na legionowskim posterunku.