W niedzielę (11 listopada), na zakończenie drugiej kolejki fazy zasadniczej Ligi Siatkówki Kobiet, DPD Legionovia Legionowo zmierzyła się u siebie z MKS Energą Kalisz. Pojedynek dwóch teoretycznie najsłabszych ekip w stawce 3:1 wygrały gospodynie. I potwierdziły, że w tym sezonie mogą sprawić wiele niespodzianek.

Energa przyjechała do Legionowa, mając na koncie wygrane spotkanie, gospodynie zaś – po porażce w Policach – były „na musiku”. Chcąc nie chcąc, do meczu przystąpiły jednak w skromnym, okrojonym przez kontuzje 10-osobowym składzie. Prawie do ostatniego miejsca wypełniona była natomiast Arena, dlatego zaśpiewany przez kibiców Mazurek Dąbrowskiego zabrzmiał wyjątkowo donośnie.

Legionovia, „zespół nieliczny, ale śliczny”, zagrała bez chorej liderki Magdaleny Damaske. Ale tego dnia dodatkowym zawodnikiem okazała się publiczność. Już pierwsza akcja, wygrana przez Legionovię długa wymiana, świadczyła o tym, że to będzie mecz walki. Od początku obie drużyny dobrze broniły, gorzej wychodziły im zagrywki. Legionovia dość szybko objęła prowadzenie 6:3, równie szybko jednak je zgubiła, tracąc 5 punktów z rzędu. Trener Piotr Olenderek zareagował wzięciem czasu. Pomogło. Młoda, zaledwie 18-letnia Zuzanna Górecka zdobyła dwa punkty, trzeci legionowianki dorzuciły po bloku. A po przestrzelonym ataku kaliszanek objęły prowadzenie 10:9. Przy stanie 13:11 czas postanowił wziąć trener gości Mariusz Wiktorowicz. Po wznowieniu gry legionowianki wciąż jednak grały dokładniej i popełniały mniej błędów. Pozwoliło im to „dojechać” do wyniku 20:17. Trzypunktową przewagę utrzymały do stanu 23:20. Górecka robiła w ataku, co chciała. Chwilę później Kicka doprowadziła do setbola, a po błędzie kaliszanek w obronie było po wszystkim. Świetne w przyjęciu gospodynie wygrały do 21.

Początek drugiego seta nic w grze obu drużyn nie zmienił. Dziewczyny walczyły niemal punkt za punkt, z lekkim wskazaniem do lepiej broniącą DPD Legionovię. Przy stanie 11:9 trener kaliszanek postanowił natchnąć je do lepszej gry. Mało jednak wskórał, bo gospodynie wciąż utrzymywały niewielką przewagę. Nastąpił okres gry chaotycznej, pełnej błędów z obu stron. Enerdze udało się jednak doprowadzić do remisu 14:14. Chwilę później po raz pierwszy w tym secie prowadziła – 16:15. To wystarczyło, aby trener Olenderek wziął czas. Kiedy jego drużyna przegrywała dwoma punktami, bałagan na boisku postanowił naprawić, wprowadzając doświadczoną Małgorzatę Skorupę. Kaliszanki złapały jednak wiatr w żagle i doprowadziły do przewagi 20:17. I tej szansy z rąk nie wypuściły. Wchodziło im w boisko niemal wszystko, a mało skuteczne legionowianki się posypały. Przy 18:23 Zuzannę Górecką zastąpiła Amerykanka Picrell. Ale nic to już nie mogło pomóc. Energa wygrała 25:18.

Pierwszy punkt w trzecim secie zdobyły legionowianki. I tak jak w poprzednim, to kaliszanki musiały później gonić rywalki. W pewnym momencie, robiąc wiele błędów w przyjęciu, przegrywały już 5:11. Przy 8:13, po przegraniu długiej i efektownej wymiany ciosów, zawodniczki Energi poprosił na przerwę trener. Wiele tym jednak nie zmienił. Po kilku minutach, w dużej mierze dzięki świetnie atakującej Góreckiej, DPD Legionovia prowadziła 22:10! Teraz to gospodynie grały jak w transie, a szkoleniowiec gości mógł planować strategię na czwartego seta. W tym trzecim jego zawodniczki poległy do 14.

Po udanym bloku znów pierwsze punktowały gospodynie. Za chwilę dorzuciły kolejne trzy „oczka”. Wyglądało na to, że chaos w Enerdze trwa nadal. Trener Wiktorowicz szybko poprosił o czas. Legionowianki nadal jednak były skuteczniejsze. Przewaga 11:5, do której przyczyniła się m.in. szalejąca na parkiecie Beata Olenderek, świadczyła o tym nader dobitnie. Z radości szaleli też miejscowi kibice. Wtedy o ostatni czas poprosił trener Energi. Ale wyglądało na to, że jego podopiecznym nic już tego dnia nie pomoże. „Tyłując” po kilku minutach 8:17, chyba przestały wierzyć w końcowy sukces. As Krystyny Kickiej dobrze ilustrował bezradność rywalek. Tuż przed końcem seta przegrywały 10:20. Tego legionowianki nie mogły wypuścić z rąk. Pierwszą piłkę meczową, przy stanie 24:11, kaliszanki jeszcze wybroniły. Po kolejnej i niespełna dwóch godzinach gry było po wszystkim. Uradowane gospodynie wygrały pierwszy mecz w tym sezonie. Najlepszą zawodniczką spotkania wybrano Zuzannę Górecką – najmłodszą z jego uczestniczek.

Poprzedni artykułWahadło w tunelu
Następny artykuł„Piękna nasza Polska cała”
Trudno powiedzieć, czy to wpływ zodiakalnego Koziorożca, ale lubi czasem nabić kogoś na medialne rogi. Starając się przy tym, a to coraz rzadsze zjawisko, nie nabijać w butelkę czytelników. 50-letni chłopiec starannie skrywający swe emocje. Głównie pozytywne. Posiadacz wielu cech, które dyskwalifikują go jako wzór dziennikarza. Mimo to od ponad dekady dzielnie trwa na legionowskim posterunku.