Kto nie idzie do przodu, ten się cofa. Z tego, komunikacyjnego skądinąd, założenia wyszli legionowscy włodarze, zlecając opracowanie nowych koncepcji przepraw przez tory. Zielone światło dla zmian zapaliły Polskie Koleje Państwowe, gdy zasygnalizowały chęć współfinansowania ich realizacji. Ponieważ w życiu nie ma nic za darmo, w zamian PKP oczekują zapowiadanej od dawna likwidacji przejazdu Kwiatowa – Polna. W ratuszu wzięto się więc za planowanie. Kiedy już projektanci wykonali pierwsze szkice, nastał czas dyskusji z mieszkańcami. Gorącej niczym jej kontrowersyjny dla wielu temat.

Nie jest tajemnicą, że na konsultacje społeczne przychodzą głównie ci, którym proponowane inwestycje wadzą. W ratuszu mogli więc mieć tylko nikłą nadzieję na życzliwe przyjęcie pomysłów, których realizacja pozwoliłaby za kilka lat wjechać kierowcom na właściwe tory. – Jedna z propozycji to wiadukt na przedłużeniu ulicy gen. Roi, a w miejscu dzisiejszego przejazdu budowa kładki pieszo-rowerowej. Druga koncepcja dotyczy wiaduktu na przedłużeniu ulicy Krasińskiego i przejazd na ulicę Kolejową, żeby III Parcelę połączyć z centrum miasta – mówi prezydent Roman Smogorzewski. I z nutą podszytego doświadczeniem realizmu dodaje: – Oczywiście to jest bardzo duża zmiana i nie będzie takiej sytuacji, że wszyscy będą zadowoleni. Ale jeżeli nie chcemy stać w korkach na przejazdach, jeżeli sprawnie chcemy przez nie przejeżdżać, no to musimy cały ten system usprawniać.

Wszędzie, tylko nie tutaj

Priorytetem była efektywność nowych przepraw i jak najmniejsza ingerencja w istniejącą infrastrukturę, bez konieczności korzystania z uprawnień, jakie daje w tych okolicznościach tzw. specustawa. W ubiegły czwartek przyszła pora na omówienie tego z mieszkańcami. – Znaleźliśmy te trzy rozwiązania komunikacyjne, a dzisiaj się spotkamy, bo trzeba ludziom to przedstawić. Inaczej budzą się demony i rodzą się niedopowiedzenia. Mam pełną świadomość, że niektórzy będą mówili: „tak, to jest potrzebne, ale nie tu”, lecz nie możemy sobie też pozwolić na zamknięcie na dwa lata jedynego przejazdu na Bukowcu, w momencie kiedy będzie modernizowana DK 61. Mamy wtedy gwarantowany paraliż – uważa prezydent.

Zgodnie z przewidywaniami, podczas konsultacji Poczytalnia była pełna. Wśród około 150 mieszkańców dominowali, co zrozumiałe, przeciwnicy proponowanych zmian. Naprzeciw nich usiedli szef ratusza i jego zastępcy, miejscy urzędnicy oraz jeden z projektantów, przybyły na tę okoliczność aż z Wrocławia. Mieszkańcy od razu przeszli do ofensywy. – Zawsze było planowanie wiaduktu względnie tunelu w ulicach Kwiatowa – Polna. Jest to ulica dużo szersza od ulicy Roi, podwójnie nawet. A tu jest gęstwina. To jest naprawdę nie do przyjęcia projekt – zaczęła jedna z pań. – Jak zobaczyłem te plany (…), to włosy mi się zjeżyły na głowie. Pierwsze, co mi przyszło na myśl, to skojarzenia z amerykańskimi filmami, gdzie na wysokości okien mamy kolejki metra. Tu mamy dokładnie taką samą sytuację: kilkanaście metrów od okien mieszkań mamy trasę, która będzie wszystko zasłaniała, bo wiadukt będzie musiał być co najmniej na wysokości drugiego, trzeciego piętra. A dojdą jeszcze ekrany, które tak szczerze mówiąc, wątpię w ich skuteczność przy tej odległości – dodał inny z uczestników konsultacji. Po chwili do śpiewającego jednym głosem chóru kontestatorów dołączyła kolejna legionowianka. – Państwo mówią wszyscy o Roi, ale jest jeszcze ulica Przemysłowa. To jest właściwie ulica lokalna, wjazd do lasu. Ja mieszkam na rogu Kwiatowej i Przemysłowej, więc cały ten ruch na Kwiatowej codziennie mam po prostu w głowie. (…) Państwo mówią, że będą ekrany przy Roi. A co z Przemysłową, co z Kwiatową? Przecież tam się nie da wytrzymać.

Podnosząc różne kwestie, dyskutanci zwrócili też uwagę na te ekonomicznej natury. – Ja chciałabym, żebyście państwo zdali sobie sprawę, że kupując te mieszkania kilka lat temu, kupowaliśmy je w cichej, spokojnej okolicy, wiedząc że „ta tam, ta tam – ta tam, ta tam”, ale okej. Natomiast wiedząc, jaka jest perspektywa, nikt od nas tych mieszkań nie odkupi – prorokowała mieszkanka Bukowca. I zapewne miała dużo racji. Głosy w rodzaju „to potrzebne inwestycje, ale nie chcemy ich pod swoimi oknami” nie zapowiadały jednak rychłego porozumienia. Nie zapowiadały właściwie żadnego.

Bez światełka w tunelu

Równolegle z kwestionowaniem konieczności budowy wiaduktów, część dyskutantów wskazywała na opcję ich zdaniem idealną – tunel. Kłopot w tym, że dla PKP jest on nie do przyjęcia. Było to oczywiste już podczas pierwszych rozmów z miastem na ten temat. – Tam zostało jasno powiedziane, że oni wykluczają rozwiązanie takie jak tunel. Chodzi głównie o to, że jest to linia o znaczeniu nie tylko krajowym, ale i międzynarodowym. Kolej powiedziała, że nie wyobraża sobie wyłączeń na tym ruchu, nawet jeżeli chodzi o ruch połówkowy. Wiąże się to z tym, że spółki kolejowe to jest dziwny układ wspólnych zależności i wówczas musieliby prawdopodobnie płacić wysokie odszkodowania innym spółkom kolejowym, tym przewozowym, za wyłączenia – wyjaśnił Marek Pawlak, zastępca prezydenta Legionowa. Ewentualne kary przerzucając później, rzecz jasna, na Legionowo.

Wobec braku realnych szans na tunel, mieszkańcy proponowali inne, ich zdaniem lepsze wyjścia z sytuacji. Choćby to zawarte w petycji części mieszkańców ulicy Przemysłowej: „Przystosowanie leśnej drogi pożarowej, biegnącej wzdłuż torów – od ulicy Kwiatowej do Choszczówki – do ruchu samochodowego i połączenie jej z planowaną przeprawą drogową. Zaletą tak projektowanej inwestycji będzie bezkolizyjne i płynne połączenie ulicy Kwiatowej z dojazdem do wiaduktu oraz mniejszy negatywny wpływ na życie mieszkańców”. Pomysł, z pozoru rozsądny, trzeba jednak zestawić z twardą rzeczywistością. – Takie rozwiązanie komunikacyjne to koszt pewnie trzydziestu kilku milionów złotych. Powiem tak: przy około dwustu milionach budżetu i rosnących kosztach – szczególnie płac w oświacie, gminy samodzielnie na to nie stać. Dzisiaj mamy szansę, bo kolej mówi: chcemy to dofinansować. I tą szansę dla państwa, a nie dla siebie chcemy wykorzystać – przypomniał Roman Smogorzewski.

Wśród wielu drobnych uwag do przedstawionych koncepcji wróciła też idea budowy ślimaka przy istniejącym wiadukcie. Tego, który miał powstać za pieniądze inwestora obiecującego postawić tam centrum handlowe. Generalnie rzecz biorąc, pomysłów było mnóstwo, a szansa na kompromis żadna. Dało się też jednak usłyszeć głosy rozsądku. – Nie da się zrobić tego w kosmosie, żeby nikogo nie dotyczyło. To jednak zawsze dotyczy jednostek, a przez to, że nie ma przejazdu, tracimy wszyscy. Tysiące osób stoją, męczą się w tych korkach, tracą czas i nie wiedzą, którą drogę wybrać – apelowała młoda mieszkanka miasta. W podobnym tonie wypowiedział się też przedstawiciel starszego pokolenia legionowian. – Mamy konkretną sytuację, gdzie kolej chce dać kasę i trzeba to wybudować, bo będzie 20 lat tak jak do tej pory. To jest podstawowa rzecz i tak na to spójrzmy.

Czas to pieniądz

Po czwartkowych konsultacjach nowe przeprawy przez tory nawet o metr się do mieszkańców nie zbliżyły. Istnieje więc niebezpieczeństwo, że ani jedna z proponowanych koncepcji nie doczeka się realizacji. Póki co, miasto czeka na maile od mieszkańców w tej sprawie, ale po pierwszym spotkaniu wygląda niestety na to, że jest ona przegrana. Do kapitulacji jednak daleko. – Ten głos jest bardzo ważny, ale jeżeli pojawi się szansa, że kolej da pieniądze, to będziemy starali się dalej spotykać i przekonywać mieszkańców – zapowiada prezydent Smogorzewski.

Znając zmienne nastroje kolejowych decydentów, w ratuszu wiedzą jedno: warto się pospieszyć. Inaczej może się okazać, że gdy legionowianie w końcu podniosą szlaban, za wiadukty będą musieli zapłacić sami.

Poprzedni artykułMieszkańcy nie chcą Kalinowskiego
Następny artykułZ mundurami na tatami
Trudno powiedzieć, czy to wpływ zodiakalnego Koziorożca, ale lubi czasem nabić kogoś na medialne rogi. Starając się przy tym, a to coraz rzadsze zjawisko, nie nabijać w butelkę czytelników. 53-letni chłopiec starannie skrywający swe emocje. Głównie pozytywne. Posiadacz wielu cech, które dyskwalifikują go jako wzór dziennikarza. Mimo to od dwóch dekad dzielnie trwa na legionowskim posterunku.

1 KOMENTARZ

  1. A co z drugim wiaduktem, tym na przedłużeniu Krasińskiego. Mam wrażenie że wszyscy sie skupiają na tym na Bukowcu, mniej potrzebnym bo blisko DK61. A cisza odnośnie Krasińskiego. To budujmy ten drugi.

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.