Diety, których lepiej unikać w 2018 roku

0
400

Wśród postanowień noworocznych często pojawiają się te o utracie zbędnych kilogramów. Niestety, bywa tak, że w pogoni za piękniejszą sylwetką chwytamy się popularnych diet, przez które tracimy nie tylko kilogramy, ale i zdrowie. Sprawdź, jakich diet zdecydowanie unikać, aby nie zrobić sobie krzywdy.

1000 kcal dla każdego

Dieta szczególnie popularna w kobiecych czasopismach. Z założenia bardzo prosta: wystarczy dostarczać organizmowi 1000 kcal dziennie, oczywiście najlepiej z produktów uznawanych za nietuczące i zdrowe. Choć na takiej diecie da się schudnąć, to nikt nie wspomina, ile niebezpieczeństw niesie ze sobą jej stosowanie – począwszy od błyskawicznego efektu jojo, po zaburzenia gospodarki hormonalnej (w tym zatrzymanie miesiączki), niedobory witamin i minerałów itp. Zanim chwycimy się takiej metody na utratę zbędnych kilogramów, musimy zrozumieć, że dieta dla każdego to dieta dla nikogo. Nasze zapotrzebowanie kaloryczne może diametralnie się różnić w zależności chociażby od wzrostu czy aktywności fizycznej w ciągu dnia. Diety o tak niskiej podaży kalorii wprowadzają organizm w swego rodzaju stan hibernacji. Czujemy się spowolnieni, nie mamy energii, bo oszczędzamy kalorie potrzebne na oddychanie, myślenie i codzienne czynności. Prędzej czy później rzucamy się na wysokokaloryczne produkty (bo ile można wytrzymać na głębokim deficycie kalorycznym?) i wtedy dochodzi do efektu jojo. A przecież chyba każdemu zależy na tym, by odchudzić się na lata, a nie na miesiąc.

Dieta ketogeniczna

Można powiedzieć, że odchudzanie jest skutkiem ubocznym zastosowania tej diety. Wynaleziono ją bowiem w zupełnie innym celu. Miała ona pomóc dzieciom chorym na lekooporną padaczkę. Szybko jednak ta dieta stała się modnym sposobem na utratę zbędnych kilogramów. Polega na ograniczeniu węglowodanów w diecie do pułapu, dzięki któremu po kilku dniach nasz organizm przejdzie w stan ketozy. Zwolennicy tej metody odchudzania twierdzą, że dzięki temu łatwo spala się tłuszcz zapasowy. Nie jest to jednak prawdą. Gubić kilogramy będziemy także, spożywając węglowodany w większej ilości, niż jest to wymagane przy diecie ketogennej. Kwestia tylko, jak dużo kalorii dostarczymy organizmowi. Aby chudnąć, musimy dostarczyć ich nieco mniej, niż potrzebujemy. Nie ma makroskładników, które utuczą bardziej. Jest to tylko kwestia ilości. Co prawda każdy, kto pozbędzie się nieco węglowodanów z diety, schudnie, ale tylko dlatego, że zacznie spożywać mniej kalorii. Zmiana na wadze, owszem, okaże się raptowna, ale i tu zaskoczenie. Jak przekonują eksperci, na diecie ketogennej czy tej typu low carb (niskowęglowodanowej) tracimy od razu dużo wody i glikogenu mięśniowego. Ponadto warto mieć na uwadze, że dieta ketogeniczna może obciążać nerki i wątrobę. Na początku jej stosowania trzeba się również liczyć z wystąpieniem mdłości, zaparć i zmęczenia. Na ketozie często dochodzi też do niedoborów witamin i składników mineralnych.

Dieta alkaliczna

Zwolennicy tej diety twierdzą, że istnieją produkty, które zakwaszają nasz organizm, przynosząc w konsekwencji znaczne szkody. Wyeliminowanie albo mocne ograniczenie mięsa, nabiału czy białego ryżu i mąki ma odmłodzić oraz odchudzić nasz organizm, a nawet wyleczyć nowotwory. Czy tak rzeczywiście może się stać? Na pewno nie z powodu cudownego „odkwaszenia”. Naukowcy twierdzą, że nasz sposób odżywiania nie ma żadnego wpływu na pH naszej krwi, a założenie, że dany produkt ma ją zakwasić, jest totalnym niezrozumieniem fizjologii człowieka. Wtórują im dietetycy, podkreślając, że na takiej diecie, owszem, możemy schudnąć, bo zaczniemy zwracać uwagę na to, co jemy, i spożywając mniej przetworzone produkty, dostarczymy mniej kalorii, a w konsekwencji stracimy zbędne kilogramy.

Dieta bezglutenowa

Wykluczenie glutenu jest konieczne w przypadku osób chorych na celiakię lub nadwrażliwość na gluten. Niestety, pod wpływem mody produkty z zawartością glutenu wykreśla ze swojego jadłospisu coraz więcej osób. Przeciwnicy „zbrodniczego glutenu” twierdzą, że jest on odpowiedzialny za wiele chorób, m.in. nowotwory, autyzm, depresję czy choroby autoimmunologiczne. Teoria ta zdążyła zgromadzić tak wielu zwolenników i osób, które chcą na niej zarobić, że właściwie w każdym sklepie znajdziemy żywność z napisem „gluten free”. I bardzo dobrze, bo to ułatwia życie osobom nietolerującym lub nadwrażliwym. Jednak, jak przekonują eksperci, tych jest w naszym społeczeństwie zaledwie kilka procent (około 3 proc. osób z celiakią i 6 proc. z nadwrażliwością). Większość z nas nie ma więc potrzeby wykluczania tego składnika z diety. Co ciekawe, wiele osób chętnie sięga po produkty bez glutenu, rzekomo dbając o swoje zdrowie, lecz nie zauważa w ich składzie całej tablicy Mendelejewa. Ponadto dieta bezglutenowa w żaden sposób nie odchudza, jak twierdzi wielu ich zwolenników. Oczywiście może, ale nie musi. I tu znów wracamy do kwestii odpowiedniej kaloryki. Ponadto są przesłanki, aby twierdzić, że dieta bezglutenowa stosowana bez potrzeby jest po prostu niezdrowa.

Arnold