Wybory na Piaskach i Kozłówce coraz bliżej. Kandydaci robią wszystko, żeby przypodobać się wyborcom. Coraz częściej obiecują, że w końcu zajmą się zaniedbanym, zapomnianym przez tych siedzących w ratuszu, na odległej ulicy Piłsudskiego, kawałkiem ziemi. Jak się czyta to, co wypisują, wydaje się, że wręcz ziemi niczyjej. Rodzi się tylko jedno pytanie: czy kandydaci byli kiedykolwiek na Kozłówce? Czy może celowo nie zauważają zainwestowanych w tym rejonie milionów złotych?

Napotkana przy przejeździe mieszkanka wieżowca na osiedlu Jagiellońska nie kryje oburzenia: – Jak ktokolwiek może narzekać na to osiedle? Niech przyjdzie i zobaczy, w jakich warunkach ja mieszkam! Pod blokiem pozostałości placu zabaw, bród, syf i ubóstwo – mówi zdenerwowana. – Myślałam, że te ładne bloki to jakieś prywatne, zamknięte osiedle. Szok, że to bloki socjalne – mówi pani Martyna. A budynki socjalne to tylko część z inwestycji na Kozłówce. W ciągu ostatnich 12 lat miasto zainwestowało w ten rejon ponad 21 milionów złotych.

– Kozłówka jest jednym z lepiej dopieszczonych obszarów Legionowa. Od 2006 roku wybudowaliśmy tam cztery budynki socjalne, w których mieszka 161 legionowskich rodzin. Wyremontowaliśmy i doposażyliśmy Centrum Caritas i „Bunkier”. Wybudowaliśmy oświetlenie i drogę dojazdową, zamontowaliśmy dwie kamery monitoringu, wykonaliśmy bezpieczne przejście przez tory. Za blisko 3 mln zł w 2011 roku zrewitalizowaliśmy osiedle: wykonaliśmy chodniki, parkingi, oświetlenie, wiaty śmietnikowe, wybudowaliśmy park z placem zabaw, boisko, dwa zdroje uliczne. Postawiliśmy ławki i stojaki na rowery – wylicza prezydent Roman Smogorzewski, dodając, że dwa lata temu Kozłówkę odwiedził jeden z dziennikarzy ogólnopolskich mediów i nie mógł wyjść z zachwytu, jak piękne i czyste jest to osiedle. – Powiedział nawet, że chciałby, żeby tak wyglądały osiedla w jego miejscowości. I to nie te z mieszkaniami socjalnymi, tylko spółdzielcze.

Pozostaje zatem pytanie, czego jeszcze oczekują mieszkańcy Kozłówki?

IgZ

2 KOMENTARZE

  1. Dobry artykuł, zgadza się że ostatnie inwestycje wykonano tu w 2011 czyli za poprzedniej kadencji Rady Miasta i zostało to skonsumowane w wyborach 2014. A co zrobiono w tej kadencji? Nic? A ta Pani Martyna z artykułu to pewnie taka sama postać jak pewien prokurator z artykułu sprzed pół roku który nie wiedział co to znaczy res iudicata gdy chodziło o wznowienie śledztwa w sprawie lokali Romana? Czyli postać fikcyjna?

Comments are closed.