fot. www.legionowo.pl

Słynny przed wojną Aleksander Żabczyński śpiewał: „Nie kochać w taką noc, to grzech”. W przypadku legionowskiej Nocy Kultury należałoby raczej rzec: „nie zwiedzać”. Co prawda nocą ona w rzeczywistości nie była, ale przez całą sobotę miasto tętniło życiem – tym kulturalnym, ale też naukowym, rozrywkowym i historycznym.

Najwięcej, także z racji jej imponującej powierzchni, działo się w dworcowej Poczytalni. – W tym roku Noc Kultury była bardzo nietypowa dla Miejskiej Biblioteki Publicznej, ponieważ trwała dwa dni. U nas rozpoczęła się w piątek o 20.00, kiedy pokazaliśmy spektakl „Kanabasis” teatru tańca Limen Butoh. Jestem bardzo dumny z tego przedstawienia. Po pierwsze dlatego, że udało nam się zaprosić dwie wybitne tancerki, a po drugie, że przyszło dużo ludzi – podkreśla dyr. MBP Tomasz Talarski. Przyszło i przyjechało, gdyż tegorocznym hitem Nocy Kultury były kursujące po mieście dwa legendarne „ogórki”. Dowoziły one ludzi wszędzie tam, gdzie coś się działo. Oprócz Poczytalni, przystanki miały więc przy Muzeum Historycznym, siedzibach straży pożarnej, MOK-u i Powiatowej Instytucji Kultury. Ale już sama przejażdżka kultowym Jelczem stanowiła dla pasażerów nie lada atrakcję.
Sentymentalna dla wielu legionowian podróż stanowiła idealny wstęp do dalszej aktywności kulturalnej. Jak zwykle najchętniej przejawiali ją najmłodsi, między innymi robiąc sobie w Poczytalni przystanek na Stacji Frajda. – Postanowiliśmy pokazać mieszkańcom Legionowa ofertę edukacyjną i kulturalną różnych instytucji, które w Legionowie działają. Są to z reguły organizacje pozarządowe oraz firmy prywatne. Rozrzut tematyczny był ogromny: od aktywności manualnych do programowania komputerów, od klocków Lego do porad psychologa – dodaje Talarski.

Silną stroną Nocy Kultury była warstwa muzyczna. W Poczytalni zadbał o nią głównie Tomek „Laxa” Lewandowski. Znany w branży didżej i producent muzyczny ma na koncie współpracę z wieloma polskimi i zagranicznymi gwiazdami. Zdążył się też przekonać, że muzyka, a zwłaszcza jej tworzenie, nie tylko łagodzi obyczaje. – Muzyka jest generalnie materią i narzędziem, które rozwija ludzi, rozwija wyobraźnię i wrażliwość. A możliwość robienia muzyki w domu, przy użyciu laptopa,może wpłynąć na to, że zaczniemy zupełnie inaczej postrzegać świat – bo otwiera się głowa i zdajemy sobie sprawę z tego, że mamy tak naprawdę nieograniczone możliwości – twierdzi didżej.

Granic nie zna również kreatywność miejskich animatorów kultury. Można więc mieć nadzieję, że jej kolejne nocne święto będzie jeszcze ciekawsze. Co do tego niedawno zakończonego, jego wielki, taneczno-muzyczny finał odbył się na ustawionej za ratuszem scenie. Co prawda obficie pokropił ją deszcz, lecz najwytrwalszych konsumentów kultury nie wystraszył. Widać uznali, że nie słuchać w taką noc, to grzech…

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułWolontariat na czterech łapach
Następny artykułChaplin na rynku
Waldek Siwczyński

Trudno powiedzieć, czy to wpływ zodiakalnego Koziorożca, ale lubi czasem nabić kogoś na medialne rogi. Starając się przy tym, a to coraz rzadsze zjawisko, nie nabijać w butelkę czytelników. 45-letni chłopiec starannie skrywający swe emocje. Głównie pozytywne. Posiadacz wielu cech, które dyskwalifikują go jako wzór dziennikarza. Mimo to od ponad dekady dzielnie trwa na legionowskim posterunku.