Podobno nie kopie się leżącego, ale nie możemy pominąć ogromnego sukcesu, jaki odniosła w ostatnich wyborach do Rady Nadzorczej SMLW nasza ulubiona „kanapowa organizacja”, czyli Stowarzyszenie Legionowskich Lokatorów. Przypisujące sobie praktycznie wszystkie sukcesy w mieście – od walki ze smogiem, po wsparcie dla szpitala w Legionowie – stowarzyszenie, którego członków policzyć można na palcach jednej ręki, promowało do wyborów 8 kandydatów. A popierani byli przez nie byle kogo, bo równie prężnie i licznie działające ugrupowanie – Nasze Miasto Nasze Sprawy. Tak, to samo, któremu pozostał jeden samotny radny w 23-osobowej Radzie Miasta Legionowo.

Ale po kolei. „Najwyższy czas, aby spółdzielcy odzyskali wpływ na działalność swojej Spółdzielni. Na straży Waszych interesów powinna stać Rada Nadzorcza. Jest to organ sprawujący kontrolę i nadzór nad działalnością Spółdzielni, w tym nad Zarządem. Niestety jej funkcjonowanie od lat jest fikcyjne. (…) Ignorowanie Waszego głosu wymaga podjęcia zdecydowanych działań” – pisali we wspólnym apelu Bogdan Kiełbasiński, prezes Zarządu Legionowskiego Stowarzyszenia Promocji Samorządności Nasze Miasto Nasze Sprawy i Janusz Baranowski, prezes Zarządu Stowarzyszenia Legionowskich Lokatorów. Ponieważ liczba członków obu organizacji jest raczej mizerna, nawoływali mieszkańców, aby tłumnie stawili się na Walnych Zgromadzeniach i (w domyśle, oczywiście) zagłosowali na „ich” kandydatów. „Kluczem do sukcesu jest Państwa obecność na Walnym Zgromadzeniu. To nie takie trudne. Wystarczy zorganizować się tak, aby z każdego bloku przyszło 5-10 osób, które są członkami Spółdzielni. Tylko członkowie Spółdzielni mają prawo głosować osobiście” – pisali, dodając, że Stowarzyszenie Nasze Miasto Nasze Sprawy oraz Stowarzyszenie Legionowskich Lokatorów zdecydowały się poprzeć grupę niezależnych kandydatów na członków Rady Nadzorczej. „To spółdzielcy, którzy doskonale znają Wasze problemy i są zdeterminowani do wprowadzenia niezbędnych zmian. Jednak, aby było to możliwe potrzebny jest WASZ GŁOS – głos sprzeciwu wobec dotychczasowej działalności władz SML-W, a jednocześnie głos poparcia dla tej inicjatywy”.
Na liście tych „niezależnych” kandydatów znalazł się nie kto inny, jak m.in. Janusz Baranowski, prezes SLL. Uzyskał najniższy wynik w wyborach. Niewiele lepiej zaprezentowali się pozostali „niezależni”: Roman Izdebski, Agnieszka Lisowska, Ryszard Maculewicz, Piotr Grzegorz Michalczyk, Eugeniusz Pastewka, Bogusław Perycz i Sebastian Tymrakiewicz.
Generalnie, SLL i NMNS mogą publicznie pochwalić się kolejnym sukcesem – udało im się NIE wprowadzić do SMLW ani jednego z 8 promowanych w internecie i mediach kandydatów.
Brawo Wy!

Redakcja

1 KOMENTARZ

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.