Gierka z historią

0
1048

Dobrze po latach otworzyć dawno odczytane księgi. Lecz nie te, których kartki autor nasączył krwią ofiar seryjnego mordercy albo oszałamiającą wonią miłości – i w jednych, i w drugich epilog wszak już znamy. Z pozycjami traktującymi o historii jest inaczej. Nie dość, że pisana przez zwycięzców, to jeszcze ich następcom zdarza się traktować ją niczym notatki w brudnopisie i w trakcie rządów przepisywać na czysto. Dlatego najlepiej weryfikuje wszystko czas. Czasem, jak poniżej, zmuszając do chylenia czoła przed wizjonerstwem i mądrością tego, kto czarno na białym prawi.

„Kapitalizm jest zaprzeczeniem etosu równości społecznej i sprawiedliwości. Demokratyczna zasada równości, złożona na ołtarzu pieniądza, jest niestety tylko pozorna. Czeka nas straszne rozwarstwienie społeczne, bezrobocie i niestety raczej nie europeizacja, lecz latynizacja, czyli kapitalizm nędzy”. Jeśli komuś to proroctwo niczego dotąd nie przypomina, oto kolejny fragment: „Boję się też, że gdy sięgniemy dna, pomoc, ale nie bezinteresowna, nadejdzie z Zachodu (…). I znowu jak przed laty na tej ziemi pojawią się panowie, którzy będą wykupywali za bezcen polską własność. Oby nie powróciła sytuacja sprzed wojny, gdy zarządy fabryk należały do cudzoziemców, głównie Niemców, a Polacy byli robolami”. Takimi oto zdankami zwieńczył „Przerwaną dekadę” – książkowy remanent swej kariery, pan Edward, I sekretarz pewnej PZPR. A pod koniec dorzucił: „W kraju, w którym ideały równości i sprawiedliwości społecznej tkwią głęboko w świadomości, ludzie wrócą do programu socjalistycznego. (…) Dlaczego bowiem w bliskiej przyszłości nie mielibyśmy do efektywnej rynkowej gospodarki dorzucić komunistycznego czy socjalistycznego programu społecznego i socjalnego?”. Geniusz, on to przewidział! Edwardiańska wizja kraju wprowadzana jest właśnie do obiegu. Tylko czekać, aż spadkobiercy jego myśli wprowadzą do Sali Kongresowej coś jeszcze – sztandar.