Proszę wstać, osąd idzie!

0
147

Już dawno od tak niewielu nie zależało tak wiele. A zarazem nic. Chodzi oczywiście o spektakl, w którym legionowianie zagrają za kilka dni przed krajową publicznością. Pytanie tylko, jak liczną gromadą stawią się na scenie? Jeśli szansę dania głosu w temacie otoczenia stolicy gminnym wianuszkiem oleją, sensu robienia referendum trudno będzie bronić nawet jego animatorom. – Lud ma to w nosie – skomentują ową klapę rządowi decydenci, po czym z marszu zdobędą Warszawę i pogonią Hankę z ratusza. Przy bardzo niskiej frekwencji straci też sens głębsza analiza wrzuconych do urn papierków. Wspomną o nich tylko ci, którym miejski elektorat akurat zrobi dobrze. Lecz i oni zapewne niezbyt głośno.

Jeżeli jednak do statystowania w przedstawieniu pod roboczym, lansowanym przez organizatorów tytułem „Nic o nas bez nas” mieszkańcy podejdą serio i hurtem zabłysną w obiektywach kamer, ich wyrażoną krzyżykami opinię zignorować będzie trudniej. Jasne, w zależności od rozkładu głosów, jedni orzekną, że chodzi o mało znaczący sondaż dokonany wśród grupki obywateli Mazowsza, drudzy z kolei wypchają sobie usta treściami o jego randze tudzież reprezentatywności. I z tego punktu widzenia respondenci mogą się czuć potraktowani cokolwiek instrumentalnie, niczym gitary, których struny politycy zwaśnionych opcji będą ciągnęli każdy w swoją stronę. Ale mimo to warto się odpowiednio nastroić i w niedzielę zagrać na nosach pesymistom wieszczącym schyłek obywatelskiej aktywności. Nawet gdy ten lokalny koncercik teraz władza puści mimo uszu, za jakiś czas i tak przy urnach wystąpi cały naród. Poświećmy mu więc przykładem. Niech wie, że legionowianie nie gęsi, nie kaczy, lecz swój język mają!

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułPalili kalorie dla psiaków!
Następny artykuł23 marca 2017
Waldek Siwczyński
Trudno powiedzieć, czy to wpływ zodiakalnego Koziorożca, ale lubi czasem nabić kogoś na medialne rogi. Starając się przy tym, a to coraz rzadsze zjawisko, nie nabijać w butelkę czytelników. 45-letni chłopiec starannie skrywający swe emocje. Głównie pozytywne. Posiadacz wielu cech, które dyskwalifikują go jako wzór dziennikarza. Mimo to od ponad dekady dzielnie trwa na legionowskim posterunku.