Dwie drogi do metropolii

3
220

Co łączy ustawę o ustroju miasta st. Warszawa z ustawą o związkach metropolitalnych? Tyle, co krzesło z krzesłem elektrycznym. Czyli NIC. Poza zapewnieniami polityków PiS, że nie chcą przejąć władzy w stolicy, a jedynie powstania metropolii. Po protestach lokalnych samorządowców i mieszkańców przeciwko włączeniu podwarszawskich gmin do „wielkiej Warszawy” pojawiają się głosy, że przecież to politycy Platformy Obywatelskiej – na czele z Janem Grabcem – zabiegali o wprowadzenie ustawy. Nic bardziej mylnego. Są to całkowicie różne ustawy.

Projekt Prawa i Sprawiedliwości likwiduje powiaty i tworzy nową, nadrzędną jednostkę. A przecież istotą budowanej od 27 lat samorządności jest właśnie niezależność. Zwłaszcza na najniższych, lokalnych szczeblach, bliskich mieszkańcom i ich problemom. W art. 14 projektu czytamy, że rada m. st. Warszawa może postanowić o przekazaniu do realizacji miastu st. Warszawa zadań publicznych przez gminy znajdujące się w obszarze tej nowej metropolii. Jest to całkowicie niezgodne z zasadami suwerennego samorządu.

Nowy, wielki twór „miasto stołeczne Warszawa” miałby przejąć kompetencje nie tylko powiatu, ale także gmin w zakresie ładu przestrzennego, rozwoju społecznego i gospodarczego, publicznego transportu zbiorowego oraz promocji. Miałby także koordynować realizację zadań publicznych wykonywanych przez gminy. Zadania i sposób koordynacji określiłaby rada miasta st. Warszawy, nikt nie zamierza pytać o zdanie gmin. Istotną różnicą obu projektów jest to, że związek metropolitalny według ustawy autorstwa PO mógłby, na podstawie porozumień z gminą, realizować zadanie gminy. Wymagałoby to jednak zgody zainteresowanych. Projekt PiS odbiera kompetencje bez pytania o zdanie podwarszawskich gmin.

Legionowianie wybiorą burmistrza Warszawy?

Novum jest także to, że burmistrzem gminy Warszawa byłby prezydent miasta st. Warszawa, a tego wybieraliby mieszkańcy wszystkich gmin wchodzących w skład wielkiego tworu. Oznacza to, że burmistrza Warszawy wybieraliby mieszkańcy Legionowa, Kobyłki, Marek, a nawet Podkowy Leśnej, o której pomysłodawcy chyba śnią po nocach, po tym, jak zapomnieli o jej istnieniu. Żadna gmina w Polsce nie ma burmistrza wybieranego głosami mieszkańców innych gmin. To kluczowy zarzut, który powinien być rozważany na gruncie naruszenia Konstytucji.

Art 111 projektu mówi także, że „w razie nierokującego nadziei na szybką poprawę i przedłużającego się braku skuteczności w wykonywaniu zadań publicznych Prezes Rady Ministrów na wniosek ministra właściwego do spraw administracji publicznej może zawiesić organy miasta st. Warszawy lub gminy Warszawa i ustanowić zarząd komisaryczny na okres do 2 lat. Co oznacza „nierokowanie nadziei i przedłużający się brak skuteczności”? Tego nie wiemy.

Zbyt wiele niewiadomych

W projekcie nie ma ani słowa na temat finansowania nowego tworu. Flagowym przykładem tej ustawy jest tani, wspólny transport. Pomysłodawcy zapomnieli jednak, że nowy twór przejmie zadania likwidowanych powiatów, które na transport wykładają niewiele. A skoro gminom odbierze się te kompetencje, to nie będą miały podstaw finansowania. Skąd więc będą pochodzić potrzebne setki milionów złotych? Jak będzie wyglądał transport w nowym tworze? Tego także nie wiemy. – W ustawie nie ma mowy o finansowaniu megapowiatu. A to przecież kluczowe. Zdumiewające, że można sporządzić projekt, który w ogóle na ten temat się nie wypowiada – mówi dr Adam Gendźwiłł z Uniwersytetu Warszawskiego.

Ustawa o związkach metropolitalnych to coś innego
9 października 2015 roku Sejm RP uchwalił ustawę o związkach metropolitalnych. Została ona podpisana przez prezydenta Andrzeja Dudę i opublikowana w Dzienniku Ustaw Rzeczpospolitej Polskiej. Zgodnie z zapisami tego dokumentu w skład związku metropolitalnego wejdą (dobrowolnie) gminy i powiaty. Obszarem metropolitalnym w rozumieniu ustawy byłaby spójna pod względem przestrzennym strefa oddziaływania miasta z silnymi powiązaniami. Do metropolii w rozumieniu tej ustawy mogłyby wejść wykluczone przez posłów PiS gminy, takie jak Serock czy Nowy Dwór Mazowiecki, które mają silne związki ze stolicą. Mogłyby, ale by nie musiały – to główna różnica obu dokumentów.
Powstanie metropolii wymagałoby zasięgnięcia opinii rad gmin, rad powiatów, sejmiku województwa i wojewody. Byłoby uzależnione od uzyskania pozytywnej opinii 70 proc. rad i 50 proc. powiatów. W przypadku ustawy PiS trafiła ona tzw. ścieżką poselską w trybie pilnym do Sejmu, gdzie została skierowana do pierwszego czytania. Słowa posła Sasina, że był to jedynie projekt, który miał być konsultowany, brzmią śmiesznie. Gdyby nie protest mieszkańców i samorządowców, ustawa byłaby najprawdopodobniej już uchwalona, bez pytania zainteresowanych o zdanie.
PiS nie wie, że gminy współpracują?
– Pod koniec ubiegłej kadencji posłowie uchwalili ustawę o związkach metropolitalnych, które miały powstawać oddolnie, w wyniku porozumienia gmin. Ale ta ustawa jest martwa, bo rząd nie wydał do niej rozporządzeń. Poza tym są liczne porozumienia między gminami – mówił w wywiadzie dla Gazety Wyborczej dr Adam Gendźwiłł z Uniwersytetu Warszawskiego. – Ustawodawstwo metropolitalne jest potrzebne. Ale taki projekt nie może powstać na kolanie, bez konsultacji z zainteresowanymi: mieszkańcami, samorządowcami, bez analiz uzasadniających taki, a nie inny kształt i model funkcjonowania metropolii.

Co z tym transportem?
W ustawie projektu PO są wyraźnie wyszczególnione nie tylko kompetencje metropolii, ale także źródła jej finansowania. Mówi o tym cały rozdział 7 a „Dochody związków metropolitalnych”. Związek miałby stałe finansowanie z podatku PIT oraz składek członkowskich.
A wracając do tematu komunikacji, to ustawa metropolitalna z 2015 roku zawiera zapis, że „związek metropolitalny ustanawia zintegrowany system taryfowo-biletowy, obowiązujący w jego granicach, a organizatorzy gminnych i powiatowych przewozów pasażerskich na terenie związku będą obowiązani do uczestnictwa w systemie taryfowo-biletowym. Takich zapisów zabrakło w projekcie przygotowanym przez Prawo i Sprawiedliwość.

Mieszkańcy się wypowiedzą
Czy podwarszawskie gminy zgadzają się na zaproponowane przez PiS zmiany? Coraz więcej samorządów podejmuje uchwały o przeprowadzeniu referendum. W Legionowie odbędzie się ono 26 marca.

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułKulturalne rękodzieło
Następny artykułWicemistrzowie Polski zbyt silni dla KPR-u
Redakcja
Gazeta Miejscowa / Telewizja Legionowo | ul. Piłsudskiego 3, 05-120. Legionowo. Telefon: 515 267 766, fax: 22 774 11 17, email. gazeta@miejscowa.pl

3 KOMENTARZE

  1. @Kwiatkowski z Legionowa, a może z płaszczakowa. Jak chcesz to szczyj w swojej piwnicy a później wypij to w Szczawnicy a może lepiej z posłem z ząbek w swojej warszafce. Odwal się od Legionowa i zmień nick bo takiemu frajerowi nie przystoi takim się posługiwać. Najlepiej napisz kwiatkowski z pisciewa dolnego. Jeszcze to kaczorostwo wyjdzie ci i innym płaszczakom bokiem. Poczekamy i będziemy się śmiać z frajerów którzy chcieli wcielić Legionowo do wsi warszawa.

  2. Szanowny Panie Kwiatkowski!
    Zagłosuje Pan jak zechce i jest to Pańskie prawo. Ale proponował bym trochę szerzej pomyśleć niż z pozycji zemsty.
    Nie wdając się w różnorakie dywagacje, chcę Panu i nie tylko zwrócić uwagę na jeden aspekt pomijany zresztą w dotychczasowych wypowiedziach dziennikarzy: PODATKI.
    Zamieszkałem w Jabłonnie dopiero 15 lat temu. Podatek gruntowy od mieszkania w bloku płaciłem na poziomie -,50 groszy od metra kwadratowego mieszkania miesięcznie – dla mieszkania np. 50 m2 jest to 300,- zł rocznie. Niewiele więcej płacę dziś od posesji 700 m2.
    Z informacji byłych sąsiadów wiem, że podatek ten wzrósł ponad trzykrotnie jeszcze 2 lata temu.
    Nie wdając się w szczegółowe wyliczenia (podatek można sprawdzić w internecie) możemy mieć pewność, że nowa ustawa zapewni nam szybki wzrost podatków do poziomu warszawskiego. Rok dwa i po sprawie.
    Tak więc pokazuj Pan ten gest Kozakiewicza i miej Pan pretensje tylko do siebie, że wybrał Pan zamiast swojego burmistrza czy wójta do którego może Pan zawsze pójść i po krótkim oczekiwaniu „nawrzucać mu co Pan myśli”. Do tego w ratuszu stołecznym za …. Pan się nie dostanie. Ale to on Panu przysoli podatek.
    A jak Panu sąsiad na ulicy wtedy nawrzuca za głosowanie to też się Pan nie dziw.
    Pozdrawiam

  3. A JA POWIEM TAK: RÓŻNICA JEST TAKA SAMA JAK MIĘDZY PICIEM W SZCZAWNICY A SZCZANIEM W PIWNICY. Żeby wygrać wybory to obiecaliscie wszystko: meropolie, pociąg i lepszą (szerszą) drogę do Zegrza, szpital i HGW co jeszcze. Później , po wyborach, pokazaliscie wyborcom słynny gest Kozakiewicza. WIĘC TERAZ MIESZKANCY POKAŻĄ WAM PODCZAS REFERENFUM, SKAZANEGO NA NIEPOWODZENIE, ten SŁYNNY GEST KOZAKIEWICZA i good-bye chłopaki !!!!

Comments are closed.