Czy to prawda, że na Placu Czerwonym rozdają samochody? Radio Erewań odpowiada: tak, to prawda, ale nie samochody, tylko rowery, nie na Placu Czerwonym, tylko w okolicach dworca warszawskiego i nie rozdają, tylko kradną – tak w skrócie można podsumować kolejny „sensacyjny” artykuł naszego, ulubionego ostatnio i dostarczającego mnóstwa radości, tygodnika lokalnego.

Lokalny dziennikarz grzmi „Miasto chce odebrać działki!!!” i podaje listę dwudziestu-kilku nieruchomości. Oczywiście, konsekwentnie odcinając się od podstawowej zasady tego fachu, nie sprawdza u głównych zainteresowanych. My, jako medium poważne i fach swój znające, postanowiliśmy sprawdzić kto i jakie działki chce siłą odebrać. I tu zonk!
– Sprawa jest nam znana od wielu miesięcy. Toczą się postępowania w prokuraturze w sprawie bezpodstawnej próby przejęcia rzekomego spadku. Ale miasto nie jest tu stroną, działki należą do Skarbu Państwa, w którego imieniu działa Starosta, realizując swoje ustawowo przypisane zadania. Sprawa dotyczy kilkuset nieruchomości, w tym także znanego i popularnego wśród mieszkańców Pałacu PAN w Jabłonnie – mówi rzeczniczka legionowskiego ratusza Tamara Mytkowska.

Kto więc, jak nie miasto, próbuje przejąć działki? Od roku trwają postępowania rzekomych spadkobierców, którzy różnymi sposobami próbują zawłaszczyć działki, które należały do hrabiego Maurycego Potockiego.
– Koło mnie stoi taka pusta działka. Jest na niej tabliczka z napisem „Nie wyrzucać śmieci, Urząd Miasta Legionowo”. Pewnego dnia siedziałam w domu chora i rano obudził mnie dźwięk wycinanego drewna. Wyjrzałam przez okno i zobaczyłam, że drzewa są wycinane, a działka grodzona – wspomina sytuację na III Parceli pani Kasia – zadzwoniłam od razu do Straży Miejskiej. Na początku robotnicy nie chcieli się przyznać na czyje zlecenie działają. Później okazało się, że nie mieli zgody na wycinkę drzew. Jeszcze kilka razy próbowali, za każdym razem dzwoniłam po służby porządkowe. Potem dowiedziałam się, że to cwaniaki, które chcą przejąć kilkanaście działek na III Parceli i wykazać w sądzie zasiedzenie. Do tej pory nikt tą działką się nie interesował, więc czuję tu jakiś przekręt.

Działkami, dla których w księgach wieczystych jako właściciel wpisany był hrabia Maurycy Potocki, zarządza Skarb Państwa. W przeważającej większości są one niezabudowane, na zaledwie kilku mieszkają ludzie. – Jeżeli w ewidencji gruntów lub w ewidencji osób odprowadzających podatki znajdują się użytkownicy takich właśnie działek, informujemy ich o toczących się postępowaniach i zachęcamy do udziału w nich. W przypadku ujawnienia prawa do działki starostwo odstępuje od ujawnienia swoich praw.
Przez lata większość działek stała pusta i zaniedbana. Teraz znaleźli się jacyś „spadkobiercy”, którzy chcą przejąć ponad 100 działek. Starostwo Powiatowe w imieniu Skarbu Państwa, przy wsparciu gminy, walczy o to, aby działki nie trafiły w niepowołane ręce, a dotychczasowi użytkownicy mogli spokojnie na tych działkach w dalszym ciągu mieszkać.

Anna Krajewska

2 KOMENTARZE

  1. Pani Anna Krajewska wykazała się w artykule wysokim poziomem ignorancji i buty. Po pierwsze te sprawdzenie u źródła tak jak w jej przypisie zamiast zrobić w sądzie to uzyskała od urzędników m. Legionowo które nie jest nawet stroną postępowania – znaczy nic nie wie. Po drugie pisząc nie sprawdzone informacje konfabuluje o nieistniejących sytuacjach oraz podaje nieprawdę.
    To Skarb Państwa Starosta Legionowski wystąpił z wnioskiem a urzędnicy legionowscy są jedynie świadkami w sprawie i żaden z nich nie czytał akt.
    W sprawach oprócz Heraklisza Lubomirskiego jako soadkobiercy po matce, która spadkobrała po h. Maurycym Potockim i Skarbu Państwa nikogo nie zawiadomiono, nie było żadnych ogłoszeń ani w prasie ani w monitorze, dodatkowo urząd nikogo nie zawiadomił pomimo, iż od 6 dekad wysyłają do posiadaczy tych działek nakazy płatnicze. Informacja ToiOwo przynajmniej pochodzi od jednego z uczestników, który przypadkiem dowiedział się że założona została księga wieczysta i nieruchomość na której przebywa została komuś sprzedana.

  2. Dziwne. Od jakiegoś czasu jak To i Owo opublikuje jakiś artykuł, niezależnie od tego czy bzdurny czy nie, co mogłoby być stwierdzone na pierwszy rzut oka przez każdego czytelnika ale krytyczny wobec władz miasta, to niezwłocznie jest artykuł w Miejscowej niby prostujący i w przeciwną stronę. Czy Miejscowa nie ma swoich tematów tylko stanowi lustro To I Owo? Oto obiektywizm Waszego portalu.

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.