Łomża bez szans

0
913

Klub Sportowy Legion Legionowo wrócił do gry. W rozgrywanym w Pomiechówku spotkaniu koszykarze Przemysława Raczyka pokonali Dziewiątkę Łomża 78:51. Było to pierwsze spotkanie w play-offach o miejsca 7-12 III ligi.

Ze względu na Mistrzostwa Mazowsza Juniorek w siatkówce żeńskiej, mecz Legionu został przeniesiony z legionowskiej „Jedynki” do Pomiechówka, gdzie obecnie młodzieżowe drużyny klubu z Legionowa przebywają na obozie sportowym. Po pięciu minutach gry gospodarze prowadzili 14:0 i było wiadomo, że rywale z warmińsko-mazurskiego nie mają szans w tej konfrontacji. Po pierwszej kwarcie koszykarze trenera Raczyka prowadzili 22:7. Taka przewaga pozwoliła im kontrolować przebieg spotkania do samego końca, gdy na tablicy widniał rezultat 78:51. W tym spotkaniu szkoleniowiec dał również szanse pojawienia się na parkiecie graczom, którzy zazwyczaj występują rzadziej tj. Rafałowi Bochenkowi czy Dawidowi Bandurskiemu.

– Wypełniliśmy założenia taktycznie zaledwie w połowie. Nie jestem zadowolony, gdyż jak zwykle mieliśmy przestoje w grze. Gdybyśmy od początku wykonywali to, o co proszę: nacisk na rywala i konsekwencja w taktyce to wynik byłby jeszcze wyższy. Najważniejsze jest to, aby chłopcy byli zaangażowani przez całe spotkanie w stu procentach. Brak tej koncentracji odbił nam się czkawką w niejednym spotkaniu. Mamy taką tendencję, że wykonujemy bardzo dobrą robotę, a za chwilę zupełnie odpuszczamy. Kończy się to horrorem tak jak z Wawrem, przez co nie awansowaliśmy dalej – słusznie wskazuje trener Raczyk. W kolejnej serii spotkań Legion czeka dużo trudniejsze zadanie. W sobotę 13 lutego (początek o godz. 19:00) do Legionowa przyjadą rezerwy pierwszoligowej Rosy Radom.

Legion – Dziewiątka 78:51 (22:7, 18:21, 21:10, 17:13)
Legion: Niedbalski 10, Witek 17, Centrone 8, Teklak 10, Łopciański 5; Bochenek 1, Stabach 5, Pacholec, Stabeusz, Staszewski 10, Bandurski 3, Ilczuk 9.
Łomża: Rabaczyński 11, Bielicki 1, Tyszka 24, Krysztopiak, Kalankiewicz; Filipkowski, Adamksi 9, Zielenkiewicz 6, Stachelski.