Legionowska straż miejska jest jedną najstarszych straży miejskich w Polsce. Została powołana Uchwałą nr V/64/90 Rady Miejskiej w Legionowie z 23 października 1990 roku, a już w następnym roku zaczęła działać. I działa tak już od 25 lat. Ćwierćwiecze istnienia  straży miejskiej uczczono w piątek (29 stycznia) podczas uroczystości zorganizowanej w sali ślubów legionowskiego ratusza. 

– Chciałbym wszystkim tym, którzy przez 25 lat, a mamy takich orłów i sokołów, temu miastu bardzo dobrze służą, podziękować. A tym z młodszym stażem życzyć, żeby te 25 lat kiedyś osiągnęli – powiedział na początku uroczystości prezydent Roman Smogorzewski. – Emocje były duże. Łzy cisnęły się same. Te 25 lat przeleciały bardzo szybko. Było o czym mówić i co wspominać. Ta moja końcowa mowa była jakby podsumowaniem tych 25 lat – skwitował z kolei po jej zakończeniu, komendant Ryszard Gawkowski.

W swoim przemówieniu szef legionowskich strażników, z charakterystycznym dla siebie homerem opowiadał zarówno o początkach tworzenia formacji. – Początki były trudne. Nasza siedziba przy ulicy Kopernika była ciasna i miała przeciekający dach. Sami musieliśmy remontować pomieszczenia i przebudowywać ściany, które ja osobiście tynkowałem. Pamiętam też zakup pierwszego samochodu. Z panią sekretarz Danutą Szczepanik pojechaliśmy na giełdę samochodową  i kupiliśmy fiata 125p w kolorze kości słoniowej. Nabyliśmy go od handlarza, bez żadnych faktur, rachunków i przetargów. Nasze mundury były robione na wzór amerykańskiej policji. Nie mieliśmy tylko gdzie uszyć czapek. W końcu zrobili to w Teatrze Wielkim. Miały być ośmiokątne, na wzór amerykański, wyszły na rosyjski  – powiedział komendant. Ryszard Gawkowski wspominał tez to, jak legionowianie postrzegali nowy dla nich twór, jakim w skali zresztą całego kraju, była straż miejska. – Pamiętam też pierwsze opinie o straży miejskiej. Mylono nas ze strażą pożarną. Gdy pytano osoby na mieście, co sądzą o działalności straży miejskiej, to mówili „Wspaniali chłopcy. Jeden nawet zginął w płomieniach” – dodał.

Dziś takiego błędu nikt już nie popełni. Każdy prawdopodbnie już wie jakie są uprawnienia i obowiązki straży miejskiej, w jakich przypadkach może interweniować i kiedy może być wzywana. Za tą wiedza – przynajmniej w przypadku tej legionowskiej straży – idzie też chyba uznanie dla jej pracy. W Legionowie, w odróżnieniu do reszty kraju, nie ma bowiem zmasowanej krytyki działań straży miejskiej i nie słychać głosów nawołujących do jej likwidacji. – Przekonanie o tym, że wszystkim tym czym nie może się zająć straż miejska, zajmie się policja, a biorąc pod uwagę jej liczebność, jest tylko mitem i daleką nieprawdą. Te gminy, które zdecydowały się na likwidację straży licząc, że w to miejsce wejdzie policja bardzo szybko żałują tej decyzji – powiedział Roman Smogorzewski. – Bardzo fajnie, że u nas ta straż miejska jest. Miasto jest zwarte, jest wiele sytuacji konfliktowych, kryzysowych i myślę, że nie dalibyśmy sobie rady chociażby z dzikami, które są i tak utrapieniem, gdyby nie właśnie straż miejska – dodał prezydent.

A gdyby nie jej komendant, który jest z nią od początku i ją tworzył, legionowska straż nie byłaby z pewnością taka jaką ją wszyscy znamy. Nic więc zatem dziwnego, że to właśnie jego podobizna znalazła się na jubileuszowym torcie. Co zresztą sam Ryszard Gawkowski dowcipnie skomentował. – Za te wszystkie mandaty, za tę krzywdę, którą wam straż miejska zrobiła, będziecie państwo mieli okazję się zemścić i pociąć komendanta na kawałki  – powiedział.

Podczas uroczystości Strażnicy Miejscy o najdłuższym stażu otrzymali pamiątkowe dyplomy, a zaproszeni goście okolicznościowe medale. Komendant Ryszard Gawkowski z rąk płk. Kazimierza Przymusińskiego, Prezesa Koła Powiatowego Związku Kombatantów RP i Byłych Więźniów Politycznych w Legionowie otrzymał także krzyż za wybitne zasługi.

2 KOMENTARZE

  1. haha, tort z Gawkowskim. 100% szczęścia! niech się za robote wezmą bo nie widać ich pracy na mieście

Comments are closed.